Bolesna przygoda w czołowym klubie
Słodko-gorzkie były początki Michała Skórasia po wyjeździe z Polski. Na początku nie dostawał zbyt wielu szans w Club Brugge, łapał końcówki spotkań. Wiosną 2024 roku w drużynie zmienił się trener, więc pojawiły się nowe opcje dla wychowanka Lecha Poznań. Stał się podstawowym zawodnikiem w decydujących spotkaniach Ligi Konferencji i na ostatniej prostej w lidze, gdy Brugge znajdowało się przez chwilę poza podium. Skóraś odwdzięczył się za zaufanie dwiema bramkami oraz dwiema asystami w grupie mistrzowskiej i dołożył swoją cegiełkę do tytułu. Biorąc pod uwagę cały sezon, na swoim koncie miał aż 47 spotkań, 4 gole i 8 asyst. Zasłużenie pojechał z reprezentacją Polski na Euro 2024.
Nicky Hayen został w klubie na kolejny sezon i wydawało się, że kariera skrzydłowego nabierze rozpędu. Niestety, na początku sezonu 24/25 Skóraś znów stracił miejsce w składzie. Zadebiutował w Lidze Mistrzów, ale nie w wyjściowej jedenastce. Mistrzowie Belgii mieli po drodze swoje problemy w lidze, niemal cały sezon podążali za Royale Union Saint-Gilloise, z którym ostatecznie przegrali walkę o tytuł. Przez cały ten czas wychowanek Kolejorza wyszedł w podstawie tylko w czterech ligowych meczach. O liczbach nie było co mówić, tylko dwa gole w Pucharze Belgii przeciwko niżej notowanym rywalom.
Świetne wejście do nowego zespołu. Dla Skórasia to był sezon pełen emocji
Wiadomo było, że szkoleniowiec nie chce stawiać na Skórasia, dlatego Polak musiał poszukać nowego klubu. Wylądował niedaleko, zaledwie 50 km od domu, w Gandawie. Trafił do zespołu, będącego aktualnie może półkę niżej, ale za to z możliwościami na regularne występy. Do KAA Gent wszedł jak do siebie. Gol w debiucie, od razu pierwszy skład. Po doskonałym początku, gdy miał dwa gole i trzy asysty w pięciu spotkaniach, zrobiło się wokół Skórasia trochę cicho. On jednak konsekwentnie pracował na boisku.
Od stycznia tego roku był piłkarzem, który zawsze rozpoczynał w podstawowym składzie i w sporadycznych przypadkach schodził z boiska przed końcem meczu. Wiosną dołożył cztery asysty, a jego drużyna weszła do grupy mistrzowskiej i choć na tytuł szans nie miała, celem był powrót do Europy.
System w Belgii jest dość skomplikowany. Po zakończeniu sezonu zasadniczego, liga dzieli się na grupę mistrzowską, grupę Ligi Konferencji oraz baraże o utrzymanie. Piąte miejsce w grupie mistrzowskiej daje przepustkę do play-off o grę w el. Ligi Konferencji z zespołem, który finalnie zajmie siódme miejsce w lidze i wygra tę grupę "pucharową". To o tyle dziwny sposób, że drużyna numer sześć w kraju zostaje z niczym.
A to groziło właśnie piłkarzom KAA Gent, którzy w grupie mistrzowskiej zdobyli tylko cztery gole i ani razu nie wygrali. Na ich szczęście KV Mechelen też nie popisało się na ostatniej prostej i to drużyna Michała Skórasia przystąpiła do decydującego pojedynku z KRC Genk.
Mecz zaplanowano na 31 maja, dlatego Skóraś nie mógł od początku wziąć udziału w zgrupowaniu reprezentacji Polski. Nie wiadomo, czy dostanie minuty w meczu z Nigerią, bo za nim bardzo wymagający mecz, w którym zagrał aż 106 minut. Genk miał wszystko w swoich rękach po golu w 95. minucie, ale ekipa Polaka zagrała do końcowego gwizdka i rzutem na taśmę w 120. minucie za sprawą Tibe De Vliegera utrzymała się w grze. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były ostatecznie rzuty karne, a tu noga nie zadrżała żadnemu z piłkarzy Gentu. 5:4 w rzutach karnych i awans do el. Ligi Konferencji.
Wyróżnił się w całej lidze. Bardzo dobre liczby wychowanka Lecha
Michał Skóraś w kolejnym sezonie zagra ze swoim klubem w europejskich pucharach, ale zanim, to należy podsumować zakończone rozgrywki. Te były dla Polaka najlepszym indywidualnie sezonem za granicą. Zagrał mniej spotkań, bo "tylko" 37, ale zanotował w nich 2 gole oraz 11 asyst. W lidze miał siedem ostatnich podań, co sprawiło, że został czwartym najlepiej asystującym graczem w tym sezonie Jupiler Pro League. Gdyby porównać go wyłącznie do lewych skrzydłowych, skuteczniejszy w tym aspekcie był jedynie Christos Tzolis, jego niedawny kolega z szatni (13 asyst).
Tym razem można przyjąć, że wychowanek Lecha Poznań znalazł swoje miejsce za granicą. Trudno spodziewać się, by po takim sezonie, w kolejny miał zostać odstawiony na bok, tak jak w Brugii. Kontrakt Polaka obowiązuje do końca czerwca 2029 roku.
Komentarze (0)