Piłkarz Lecha Poznań dołączył do nowego klubu. To dobry ruch dla każdej ze stron
Dziś po południu Lech Poznań już oficjalnie ogłosił, że Filip Szymczak po 13 latach gry dla Kolejorza przeniesie się do Zagłębia Lubin. Piłkarz dołączył tam na zasadzie transferu definitywnego podpisując trzyletnią umowę. Według doniesień portalu "Weszło" Kolejorz zainkwasował za swojego piłkarza ok. 250 tysięcy euro, co jest i tak dobrą ceną, biorąc pod uwagę fakt, iż Szymczak miał tylko rok ważnego kontraktu z ekipą dziesięciokrotnych mistrzów Polski. "Miedziowi" wykazali się bardzo dużą determinacją i finalnie mogą się teraz cieszyć z pozyskania nowego atakującego.
Lech zarabia przyzwoite pieniądze na swoim wychowanku, Szymczak zyskuje nowy klub, który w zeszłym sezonie potrafił przez dłuższy czas plasować się na podium Ekstraklasy, a Zagłębie podpisuje doświadczonego i wszechstronnego zawodnika. 24-latek ma na swoim koncie już 100 meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej, w czasie których zdobył dziesięć goli i zanotował sześć asyst. Doświadczenie zdobywał też na niższych szczeblach: w 1. lidze miał 11 trafień i dwa decydujące podania w 32 meczach, a w drugiej lidze 16 goli oraz dwie asysty w 34 starciach. Piłkarz doskonale zna zatem warunki gry w Polsce.
Warto wspomnieć, że przed transferem do Zagłębia Lubin spekulowano o tym, że Szymczak może powrócić po raz trzeci do GKS-u Katowice, w którym to przeżywał świetne chwile na wypożyczeniu w Betclic 1. lidze. Ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło. Sebastian Staszewski poinformował, że klub zrezygnował z usług swojego byłego zawodnika, co otworzyło "Miedziowym" drogę do transferu. Opcja powrotu do "Gieksy" była prawdopodobna między innymi z tego względu, że Filip Szymczak cieszył się dużą sympatią u trenera Rafała Góraka.
Zeszły sezon można skreślić grubą kreską. Kierunek wypożyczenia okazał się porażką
Teraz zawodnik chce mocno odbudować formę po rozczarowującym wypożyczeniu do belgijskiego Royal Charleroi, gdzie zaliczył pierwszy tak poważny regres w kontekście piłkarskiego rozwoju. Epizod z poprzedniego sezonu mocno wyhamował formę wychowanka Lecha Poznań. Przypomnijmy, że kiedy jego trenerem był Rik de Mil piłkarz nie otrzymywał szansy na grę w dłuższym wymiarze czasowym, ale przynajmniej regularnie spędzał na boisku od 8 do około 20 minut w poszczególnych meczach. Piłkarz utrzymywał ten stan aż do momentu pojawienia się w klubie nowego szkoleniowca - Hansa Cornelisa.
Wtedy Szymczak po raz kolejny natrafił na ogromną przeszkodę. Na wiosnę dalej był przyspawany do ławki, grając w sześciu z dziesięciu meczów sezonu zasadniczego. Trener korzystał z jego usług zazwyczaj w ostatnich 10-20 minutach, a pozbawiony rytmu meczowego Polak nie dawał od siebie żadnych konkretnych liczb w chwilach, gdy drużyna bardzo ich potrzebowała. Filip Szymczak nie sprawdził się tam w roli jokera, a Charleroi przegrało wtedy wszystkie mecze poza jednym, gdzie padł remis.
Faza play-off była w zasadzie od początku tematem zamkniętym dla wychowanka Lecha Poznań. Napastnik rozegrał tam ledwie trzy mecze z dziesięciu i spędził w sumie na boisku... 20 minut. Jego drużyna znów nie wygrała żadnego spotkania, w którym piłkarz pojawił się na boisku. Zamiast tego dwa razy oddawała komplet punktów i raz odnotowała remis. Dziewiąte miejsce nie przyniosło Charleroi gry w Lidze Konferencji Europy, a Filip Szymczak powrócił do kraju po roku z następującym dorobkiem: zero goli, zero asyst i ledwie 259 minut w 16 meczach.
Gra w Belgii nie powinna być jednak wyznacznikiem faktycznej, piłkarskiej jakości Filipa Szymczaka dla kibiców Zagłębia Lubin. Należy pamiętać o tym, że były zawodnik Lecha Poznań miał bardzo silną konkurencję praktycznie na każdej pozycji. W ataku rywalizował z czołowym strzelcem klubu Aurelienem Scheidlerem, który był drugim najlepszym strzelcem Charleroi z dorobkiem siedmiu trafień. Na lewym skrzydle występował lider w kontekście skuteczności Parfait Guiagon z ośmioma golami na koncie. Prawy bok boiska obstawił natomiast Antoine Bernier, który był pewniakiem do pierwszego składu, dysponując trzyletnim doświadczeniem. Na "dziesiątce" rządził za to Patrick Pflucke, który odnotował siedem asyst w sezonie. Szymczak w Charleroi był po prostu skazany na pożarcie na jakimkolwiek froncie.
Szymczak ma dużą szansę odzyskać dawną formę. W nowym klubie nie uniknie jednak rywalizacji
Teraz zespół Leszka Ojrzyński zyskał wszechstronnego piłkarza, który może grać zarówno jako środkowy napastnik, jak i prawy skrzydłowy. Grając w ataku szkoleniowiec może liczyć na jego ciężką pracę w kreowaniu akcji i grze na przysłowiową "ścianę". Szymczak jako "dziewiątka" przyzwyczaił do roli piłkarza, który aktywnie włącza się w fazę rozegrania, schodząc do środka pola i często tworzy opcje do ataku swoim kolegom. Dzięki swoim warunkom fizycznym oraz umiejętnościom utrzymania się przy futbolówce może też być przydatną opcją przy pojedynkach główkowych po dalekich wybiciach od bramkarza.
W Lechu Poznań najlepiej wyglądał natomiast na skrzydle. Znakomicie pracował w pressingu i to właśnie tam dawał najwięcej pod bramką rywali, którym nie odpuszczał grając bez piłki. Udowadniał to już w poprzednim roku tuż przed przenosinami do Royal Charleroi, kiedy rósł formą poprzez ambitną pracę w fazie defensywnej. Piłkarzowi nie brakuje determinacji i dużej motywacji do gry, co pokazywał to także w social-mediach. W ostatnim czasie bardzo mocno trenował na własną rękę, eksponując w szczególności swoją fizyczność, które z pewnością zwiększą jego szanse na regularną grę w systemie Zagłębia Lubin.
Filip Szymczak w Zagłębiu Lubin nie będzie miał jednak odgórnie zapewnionego placu boju. Jego rywalami w formacji ofensywnej będą: Levente Szabo, który w minionych rozgrywkach odnotował trzy gole, a także Michalis Kosidis z sześcioma na koncie. Szykuje się zatem zacięta rywalizacja na pozycji "dziewiątki", ale wszechstronność Szymczaka i tak powinna zapewnić mu częste minuty. Na korzyść piłkarza świadczy fakt, że nie będzie musiał też dźwigać szczególnie dużej presji, co było nieodzowną częścią jego piłkarskiej rzeczywistości przez ostatnie lata. Zagłębie nie będzie szczególnie mocno nastawione na jak najwyższy wynik, a zatem Szymczak będzie mógł w spokoju budować swoją dobrą formę.
Młodzieżowy reprezentant Polski odchodzi z Lecha Poznań po rozegraniu 120 meczów w seniorskiej drużynie, odnotowując 12 goli i 11 asyst. W rezerwach natomiast miał 40 spotkań na koncie, a także 17 trafień i jedną asystę. Do Zagłębia Lubin uda się także mając w swoim CV występy w Lidze Konferencji, a także eliminacjach do Ligi Mistrzów i Ligi Europy. W sumie uzbierał dwie bramki i trzy decydujące podania. Należy też pamiętać, że to właśnie w ekipie Kolejorza swoją pracą, wynikami i osiągnięciami zapracował na miejsca w kadrach młodzieżowych reprezentacji Polski na prestiżowych turniejach.
Komentarze (0)