Lech Poznań swoją przygodę w Europie rozpoczyna od II rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. We wtorkowy wieczór rozegra pierwszy mecz z duńskim Aarhus GF i tutaj trzeba zaznaczyć, że to najtrudniejszy rywal, na którego Poznaniacy mogli trafić w czerwcowym losowaniu. Aby znaleźć się w fazie ligowej najbardziej prestiżowych rozgrywek, w przypadku Kolejorza trzeba przejść trzy takie rundy kwalifikacyjne. Wiadomo, że w kolejnym etapie kwalifikacji czekać będzie zwycięzca pary Sabah Baku (Azerbejdżan) - KuPS Kuopio (Finlandia).
Gdyby Kolejorzowi powinęła się noga w el. Ligi Mistrzów, mają jeszcze "dodatkowe życie". Porażka w ich przypadku nie oznacza automatycznego końca europejskiej przygody. Drużyna może kontynuować walkę o awans do Ligi Europy, a w dalszej kolejności do Ligi Konferencji.
Tak prezentują się procentowe szanse Lecha Poznań w europejskich pucharach
Awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów byłby na pewno jednym z największych sukcesów Lecha Poznań w historii klubu. Teoretycznie spoglądając na oba losowania, Lech ma realną szansę znaleźć się po raz pierwszy w IV rundzie eliminacji, gdzie na stadionie można zobaczyć już elitarny branding, czy usłyszeć hymn rozgrywek. Zagadką pozostaje tylko kwestia potencjalnego rywala w tej fazie, a tego poznamy na początku sierpnia przed startem III rundy. Gdyby do ostatniej fazy dotarli wszyscy faworyci, Lech mógłby wylosować m.in. AEK Ateny, NK Celje, Omonię Nikozja, LASK Linz oraz norweski Viking FK.
Statystycy nie dają jednak Lechowi dużych szans na spełnienie marzeń o grze w Champions League. Football Rankings wyliczyło, że aktualnie mistrzowie Polski mają zaledwie 18,7 proc. na awans do fazy ligowej. Oczywiście to niewiele, co nie oznacza jednak, że zadanie jest niewykonalne. Trudno przewidzieć jedynie, w którym momencie niebiesko-biali mieliby pożegnać się z eliminacjami LM.
Zgodnie z przewidywaniami ekspertów Poznaniacy zagrają w fazie ligowej Ligi Europy - mają na to aż 52,4 proc. szans. Lechici są w dość komfortowej sytuacji, gdyż w przypadku odpadnięcia z Ligi Mistrzów, wciąż mogą liczyć na rozstawienie na niższym szczeblu, a podążać będą wtedy ścieżką mistrzowską, co sugeruje, że na ich drodze znajdą się słabsi rywale, którzy też nie zawojowali w eliminacjach Champions League. Poniedziałkowe losowanie wskazało już nawet rywala Kolejorza na wypadek, gdyby Lech nie zdołał uporać się z Duńczykami. Podopieczni trenera Nielsa Frederiksena zagrają wtedy z przegranym pary Klaksvik (Wyspy Owcze) - Żalgiris Kowno (Litwa).
Ze względu na prognozowaną grę w fazie ligowej Ligi Europy, niebiesko-białym wyliczono 27,5 proc. szans na ponowną grę w fazie ligowej Ligi Konferencji, co w stolicy Wielkopolski zostałoby uznane za rozczarowanie. Już teraz Lechowi wystarczy zaledwie jeden wygrany dwumecz w jakichkolwiek eliminacjach, by finalnie zakotwiczyć na najniższym szczeblu europejskich pucharów. Trudno wyobrazić sobie, by Lech nie osiągnął nawet tego minimum - jako mistrz Polski ma zagwarantowane aż trzy próby zakwalifikowania się do Ligi Konferencji. Należy jednak traktować to jako czwartą opcję, którą statystycy wyliczyli na 1,4 proc. szans.
fot. Football Rankings/X
Wzięto pod uwagę także inne polskie drużyny w europejskich pucharach. Zgodnie z tymi przewidywaniami w Lidze Konferencji mogą wystąpić aż trzy polskie zespoły - Górnik Zabrze, Jagiellonia Białystok i Raków Częstochowa. Zaledwie 10 proc. szans eksperci dają zawodnikom GKS-u Katowice. Podopieczni trenera Rafała Góraka na ten moment w II rundzie eliminacji zagrają ze słowacką MSK Żiliną, a jeśli uda im się przejść dalej to zmierzą się ze zwycięzcą pary Hapoel Tel Awiw - Łudogorec Razgrad.
Komentarze (0)