Zadowolenie na twarzy bramkarza Lecha Poznań po meczu z Rakowem. "Dla takich meczów przychodzi się na stadiony"

Opublikowano:
Autor:

Zadowolenie na twarzy bramkarza Lecha Poznań po meczu z Rakowem. "Dla takich meczów przychodzi się na stadiony" - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Bartosz Mrozek nie krył swojego zadowolenia po emocjonującym zwycięstwie z Rakowem Częstochowa

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaLech Poznań zapewnił swoim kibicom emocjonalną huśtawkę w meczu z Rakowem Częstochowa. Mistrzowie Polski zwyciężyli 4:3 po golu w doliczonym czasie gry i zrównali się punktami z liderującą Jagiellonią Białystok. Szatnia "Kolejorza" po meczu eksplodowała z radości, a głos zabrali Bartosz Mrozek oraz Yannick Agnero, zdobywca decydującej bramki w tym spotkaniu. - Emocje były bardzo duże - mówił 26-letni bramkarz.
reklama

Niesamowite widowisko w Poznaniu

Kibice przy Bułgarskiej przeżyli prawdziwy rollercoaster. Mecz rozpoczął się dla Lecha najgorzej, gdy w paradoksalnie prostej sytuacji, Michał Gurgul popełnił fatalny błąd, którego nie uratował już Bartosz Mrozek. Faul w polu karnym, jedenasty metr i Jonatan Brunes zdobywający gola na 0:1. 

Mistrzowie Polski mieli w sobie dużo determinacji i wyrównali. Najpierw raz, a potem drugi, gdy Raków ponownie wychodził na prowadzenie. Początek drugiej połowy to już fantastyczna gra "Kolejorza" i przełamanie rywala po golu Antoniego Milicia. Tyle, że "Medaliki" nie powiedziały ostatniego słowa, więc po przepięknej bramce z rzutu wolnego znów remis. 3:3. Lech zagrał jednak odważnie do końcowego gwizdka i przy gorącym dopingu swoich kibiców wyszarpał Rakowowi zwycięstwo.

reklama

Szaleństwo po meczu 

Jeszcze kilka dni temu po wygranej z KuPS Kuopio, Mateusz Skrzypczak wspomniał, że mental zbudowałaby wygrana na styku w 90. minucie. Trudno, by takie widowisko na długo nie zagościło w głowach zawodników Lecha Poznań. Szatnia "Kolejorza" wręcz eksplodowała z radości, a pozytywne emocje udzieliły się nawet właścicielowi klubu Piotrowi Rutkowskiemu, który doskonale bawił się w towarzystwie piłkarzy.

Bartosz Mrozek nie był zbyt wylewny w rozmowie z dziennikarzami, ale jego uśmiech na twarzy był najlepszym świadectwem tego, jak szczęśliwy był bramkarz Lecha po takim spotkaniu. Na pytanie o to, jakie emocje towarzyszyły jemu oraz kolegom w szatni odpowiedział krótko.

- Duże. Byliście na stadionie prawda? Dla takich meczów przychodzi się na stadiony, żeby oglądać takie mecze. Jak smakuje takie zwycięstwo? No jak smakuje? Powiedziałbym, ale nie przeklnę. Bardzo dobrze - mówił w pełni zadowolony 26-latek.

reklama

Lech chwilami znacząco dominował swoich przeciwników 

Mistrzowie Polski zasługują po meczu na duże słowa uznania za swoją intensywność. Oddali aż 24 strzały na bramkę, w tym 11 celnych. Pokonali wspólnie dystans blisko 116 kilometrów, przebiegając o 4 kilometry więcej od rywala, notując w dodatku wyższe posiadanie piłki. Mowa tu o drużynie, która jeszcze trzy dni wcześniej grała mecz w europejskich pucharach, podczas gdy Raków spokojnie przygotowywał się do niedzielnego spotkania. 

Bramkarz Lecha nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, skąd wzięła się taka poprawa tej intensywności w ostatnich tygodniach. Stwierdził, że może to przekonanie, że "Kolejorz" jest w stanie skutecznie grać w takim stylu.

reklama

- Ciężko powiedzieć, co się zmieniło. Pracujemy nad podobnymi elementami. Tych treningów też jest mało, więc to bardziej wychodzi z analizy i być może uwierzyliśmy bardziej, że taki styl też działa - odpowiedział Mrozek.

26-latek nie chciał podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat pracy arbitra, który swoimi decyzjami budził kontrowersje po obu stronach. - Pozwolicie, że zostawię to bez komentarza - skwitował krótko golkiper "Kolejorza".

Ogromna radość u zdobywcy decydującego gola

Po meczu z dziennikarzami spotkał się także Yannick Agnero, który w doliczonym czasie gry uderzeniem piętą pokonał bramkarza Rakowa Częstochowa i wprowadził cały stadion w stan euforii. Emocje były tak silne, że zawodnik nie był w stanie opisać tej sytuacji.

reklama

- Niesamowite, że wygraliśmy tego typu mecz. Jestem bardzo zadowolony. 90 minuta i gol na 4:3. To są chwile, dla których żyjemy i perfekcyjny moment. Fani nadal są niesamowici, a ich wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Jesteśmy w grze o mistrzostwo, więc punkty, które zdobyliśmy są naprawdę istotne - mówił po meczu napastnik Lecha Poznań.

 

 

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo