Wielkie święto w szatni Kolejorza. Dwie postacie szczególnie skradły show
Całkowite wariactwo rozpoczęło się w zasadzie już w doliczonym czasie gry, kiedy Yannick Agnero przepięknym strzałem piętą ustalił wynik meczu z Rakowem Częstochowa na 3:2. Kilka minut później sędzia Bartosz Frankowski zakończył spotkanie przy Bułgarskiej. Kolejorz znów tymczasowo wskoczył na drugie miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy i zrównał się punktami z liderem tabeli - Jagiellonią Białystok. Piłkarze Lecha Poznań w wielkim stylu wykorzystali jej potknięcie w zremisowanym meczu z Legią Warszawa.
Efektowne było również samo celebrowanie sukcesu po spotkaniu, co pokazano w klubowych social-mediach na krótkich nagraniach z szatni. Początkowo zespół świętował we własnym gronie, ale potem dołączył do nich również sam prezes Piotr Rutkowski oraz dyrektor sportowy Tomasz Rząsa. Pierwszy z wymienionych przedstawicieli kompletnie zaskoczył wszystki zgromadzonych swoim niepohamowanym szałem radości. Wspólnie z Pablo Rodriguezem zaczęli trzaskać wielkimi stołami niemal je przewracając.
Jakby tego było mało, hiszpański pomocnik wszedł na jeden z nich skacząc bez opamiętania jak gdyby chciałby przebić głową sufit. Następnie wybił się ze stołu i wskoczył na kanapę, by finalnie podrzucić Leo Bengtssona. Wszyscy zebrani świętowali polewając się wodą, a wśród zawodników nie zabrakło także Radosława Murawskiego, który choć grać jeszcze nie mógł, bawił się jakby faktycznie walczył z całym zespołem na murawie.
Niezwykła sytuacja na konferencji prasowej. To pytanie zupełnie zaskoczyło szkoleniowca Kolejorza!
Prawdziwe show miało jednak miejsce na pomeczowej konferencji prasowej. O ile na spotkaniu z trenerem Łukaszem Tomczykiem wszystko przebiegało bez zakłóceń, o tyle wejście Nielsa Frederiksena na salę stało się początkiem kolejnego niezwykłego wydarzenia tamtego wieczoru. Okazało się, że oprócz dziennikarzy w rozmowie z duńskim szkoleniowcem wziął udział także... jeden z kibiców Lecha Poznań! Jak się okazało dostał się na konferencję jednym z wejść i wykorzystał tę szansę na to, żeby zaskoczyć duńskiego szkoleniowca niecodziennym pytaniem
Zbłąkany fan wprost zapytał Nielsa Frederiksena o to, czy Mikael Ishak... zostanie ojcem chrzestnym jego dziecka! Skofundowany trener Lecha Poznań zupełnie nie zrozumiał zarówno zadanego pytania w języku polskim, jak i całej tej sytuacji, w której się znalazł. Pytanie fana skwitował, mówiąc, że zupełnie nie wie, co tu się wyprawia, czym jeszcze bardziej rozbawił publiczność. Rzecznik prasowy klubu - Adrian Gałuszka - naturalnie przetłumaczył Duńczykowi to, co miał mu do przekazania niesforny kibic, jak i wyjaśnił całą sytuację.
Zazwyczaj poważny i niewzruszony Niels Frederiksen z rozbrajającą szczerością postanowił odpowiedzieć na zadane wcześniej pytanie.
- Jak mam być szczery to trudno mi odpowiedzieć na to pytanie w imieniu Mikaela. Myślę, że gdyby piłkarze zaczęli przyjmować takie propozycje to byłoby to dla nich dość trudne w kontekście gry w piłkę nożną, bo wtedy zwyczajnie nie mieliby czasu na futbol. Nie wiem, co więcej mogę na to powiedzieć, ale cieszę się, że odczuwałeś radość z meczu i że jesteś fanem Ishaka jak i całej drużyny. To bardzo miłe i bardzo za to dziękuję - powiedział rozbawiony trener Kolejorza.
Jak zakończyła się cała akcja z zagubionym kibicem? Zarówno on jak i Niels Frederiksen podziękowali sobie wzajemnie w dobrej atmosferze, a następnie fan opuścił spotkanie z mediami. Choć pytanie nie należało do najbardziej merytorycznych od strony stricte piłkarskiej, uczestnik konferencji prasowej może się po niej pochwalić ważnym osiągnięciem. Wczoraj stał się jednym z niewielu, którzy publicznie wywołali na twarzy trenera Nielsa Frederiksena szeroki uśmiech od ucha do ucha odkąd Duńczyk dołączył do Lecha Poznań.
Komentarze (0)