Joel Pereira nie traci wiary w siebie. Trudny czas w sezonie jest dla niego naturalnym zjawiskiem
Joel Pereira potwierdził w rozmowie z dziennikarzem, że zespół znajduje się w dobrym momencie sezonu, ale droga do osiągnięcia zamierzonych celów wciąż jest jeszcze daleka. Piłkarz chwalił postawę lechitów chociażby w kontekście wczesnego rozstrzygania losów poszczególnych meczów i dobrej gry od pierwszych minut. Niestety w jego przypadku nie jest obecnie już tak dobrze. Portugalczyk trafił na ławkę rezerwowych i w nowym roku nie przekonuje formą. Stara się jednak znaleźć pozytywy w zaistniałej sytuacji.
- Myślę, że każdy sezon ma swoje wyzwania. Jestem w tym klubie od pięciu lat i oddałem mu wszystko. W tym sezonie znowu mieliśmy wiele nowych transferów i wiele kontuzji. Na początku straciliśmy ważnych graczy - a to nigdy nie jest łatwe. Musieliśmy się dostosować. Przyszli nowi gracze i potrzebowaliśmy czasu, aby zrozumieć siebie nawzajem, pomysły sztabu szkoleniowego, a także poradzić sobie z bardzo wymagającym harmonogramem. Kiedy masz krótki skład i wiele gier, nie jest łatwo zarządzać wszystkim. Ale ogólnie rzecz biorąc, nasze cele były jasne - liga, puchar i Europa - i wciąż żyjemy we wszystkich z nich. Patrząc wstecz, myślę, że pierwsze sześć miesięcy było ogólnie pozytywne - podsumował prawy obrońca Lecha Poznań, Joel Pereira.
Lider Lecha Poznań zdecydowanie nie traktuje tego sezonu w swoim wykonaniu, jako tego najtrudniejszego w trakcie ostatnich pięciu lat przy Bułgarskiej. Jest zdania, że każdy jest do siebie podobny - zawsze są w nim momenty gry w pierwszym składzie i okresy siedzenia na ławce. To dla niego naturalne zjawisko w związku z czym szanuje decyzję trenera i czeka na swoją szansę. Piłkarz mocno wierzy w siebie i w to, że wykorzysta nadaną mu okazję. Przy okazji chwali dyspozycję Roberta Gumnego, będąc świadomym jego jakości.
- Nigdy nie patrzę nikomu przez ramię. Skupiam się na własnej pracy. Robert [Gumny] jest fantastycznym profesjonalistą i bardzo dobrym zawodnikiem - pięć lat w Bundeslidze mówi wszystko. Ja jednak pracuję dla siebie. Wykonuję swoją pracę, a trener o wszystkim decyduje. Nie ma znaczenia, z kim konkuruję - moje podejście pozostaje takie samo - przekonuje Joel Pereira.
Sytuacja w zespole jest obecnie pozytywna, ale początek sezonu w wykonaniu Kolejorza był daleki od idealnego. Lech Poznań zupełnie nie przypominał siebie z mistrzowskiego sezonu, a Daniel Sobis zapytał portugalskiego prawego obrońcę o powód takiego stanu rzeczy.
- Myślę, że każdy sezon ma swoje wyzwania. Jestem w tym klubie od pięciu lat i oddałem mu wszystko. W tym sezonie znowu mieliśmy wiele nowych transferów i wiele kontuzji. Na początku straciliśmy ważnych graczy, a to nigdy nie jest łatwe. Musieliśmy się dostosować. Przyszli nowi gracze i potrzebowaliśmy czasu, aby zrozumieć siebie nawzajem oraz pomysły sztabu szkoleniowego. Musieliśmy poradzić sobie też z bardzo wymagającym harmonogramem. Kiedy masz krótki skład i wiele gier, nie jest łatwo tym wszystkim zarządzać. Jednak ogólnie rzecz ujmując, nasze cele były jasne - liga, puchar i Europa - i wciąż uczestniczymy we wszystkich z nich. Patrząc wstecz, myślę, że pierwsze sześć miesięcy było ogólnie pozytywne - dzielił się odczuciami prawy obrońca Lecha Poznań.
Piłkarze Lecha Poznań zaliczają wzrost formy. Weteran Kolejorza wyróżnił postawę wychowanka
Aklimatyzacja nowych zawodników w drużynie Lecha Poznań trwała dość długo, ale obecnie śmiało można stwierdzić, że piłkarze dobrze się ze sobą dogadują. Kolejne postacie zyskują na znaczeniu w 2026 roku, o czym najlepiej świadczy przykład Pablo Rodrigueza. Forma Hiszpana po zimowym obozie przygotowawczym zdecydowanie wystrzeliła, a pomocnik wywiera duży wpływ na swoją drużynę także poza boiskiem, na co zwracał uwagę właśnie Joel Pereira.
- Nie wiem, czy jest największym żartownisiem w szatni, ale zdecydowanie jest zabawnym i bardzo pozytywnym facetem. W rzeczywistości mamy czterech lub pięciu graczy, którzy mają takie cechy. Pablo jest wyjątkowy. Mocno wierzy w naturalne nawyki - chodzenie boso, bez skarpetek i bez butów. Dla mnie to szaleństwo, ale on w to wierzy i nigdy nie jest chory. Na niego to działa i na pewno będzie to kontynuował - wspominał portugalski prawy obrońca w rozmowie z Danielem Sobisem.
Na zupełnie przeciwnym biegunie, jeśli chodzi o temperament znajduje się trener Niels Frederiksen. Joel Pereira zwraca uwagę, że Duńczyk ma momenty, w których potrafi zażartować, ale częściej pozostaje spokojny i opanowany. Niezmiennie jednak Portugalczyk podkreśla, że darzy swojego opiekuna dużą sympatią.
- Mam dla niego wielki szacunek. Jest bardzo inteligentny i wie dokładnie, kiedy się cofnąć, a kiedy narzucić swoje zasady. Właściwie to bardzo miły facet i czasami bardzo zabawny. To, co widzisz w telewizji - te wyrazy twarzy - to on. On nie ma drugiej twarzy. Czasami się uśmiecha, czasami nie. Po prostu musisz go zrozumieć. On jest jednym z kluczowych elementów, które sprawiają, że wszystko działa - komplementował szkoleniowca Joel Pereira.
Szczególnie docenić należy też pracę innych szkoleniowców w klubowej akademii. To właśnie oni dbają o rozwój wychowanków, którzy dziś w większości stanowią o sile pierwszego zespołu Lecha Poznań. Dziennikarz "Bein Sports" zapytał Joela Pereirę o to, który z młodych graczy jego zdaniem zostanie sprzedany drożej - Antoni Kozubal czy Wojciech Mońka?
- Nie jestem prezesem klubu, ale klub zdecydowanie ma w rękach dwa diamenty. W tej chwili, moim zdaniem, Mońka może mieć nieco większy potencjał, aby osiągnąć najwyższy poziom. Piłka nożna jest nieprzewidywalna - widziałem wiele rzeczy w tej grze, a kariery mogą podążać bardzo różnymi ścieżkami. Kolejny gracz może przyjść i zrobić jeszcze lepszą karierę. Obaj mają jednak wyjątkowy potencjał, a klub może być bardzo dumny z tego, że rozwija takich graczy - podkreślał lider Kolejorza.
Joel Pereira w wywiadzie nie szczędził komplementów względem swojego młodszego kolegi, który w tym sezonie zachwyca wszystkich fanów Kolejorza. 19-latek zdołał wygryźć ze składu Mateusza Skrzypczaka - najlepszego obrońcę poprzedniego sezonu. Wojciech Mońka pokazuje ze swojej strony wszystko to, czego oczekuje się od współczesnego, kompletnego stopera. Jego kolega z drużyny w wywiadzie dla "Bein Sports" wymienił kilka z jego największych atutów.
- Naprawdę w niego wierzę. Jeszcze zanim grał regularnie, można było zobaczyć w nim coś wyjątkowego na treningu. Jest bardzo dojrzały jak na swój wiek - spokojny, inteligentny, dobry technicznie. Gra tak, jakby miał 25 lat, a nie 18 czy 19 lat. Nie jest typowym polskim środkowym obrońcą; jest bardziej jak portugalski obrońca. Ma ogromny potencjał, chociaż wciąż jest przed nim długa droga. Bardzo lubię go oglądać. W tym momencie, moim zdaniem, Mońka, jako młodszy zawodnik, może mieć nieco wyższy potencjał, by osiągnąć najwyższy poziom.
Lech ma wszystko do wygrania, ale i do stracenia. Joel Pereira patrzy w przyszłość z optymizmem
Daniel Sobis zwrócił uwagę także na niezwykle wyrównany poziom Ekstraklasy w tym sezonie. Różnice punktowe między poszczególnymi zespołami są bardzo niewielkie, a prym w lidze wiodą aktualnie underdogi takie jak Wisła Płock czy Zagłębie Lubin. Piłkarz ma swoją teorię, która tłumaczy, dlaczego obecnie wszystkie kluby toczą tak zacięte pojedynki o jak najwyższe lokaty w lidze.
- Drużyny grające w europejskich rozgrywkach tracą punkty, ponieważ bardzo trudno jest grać co trzy dni. Ludzie czasami nie rozumieją, jak trudne to jest - podróż, harmonogram, boiska, zmęczenie. Drugim powodem jest inwestycja. Kluby inwestują dużo pieniędzy i przyciągają wysokiej jakości graczy. Dlatego oglądanie dużych klubów niżej w tabeli jest dziwne - ale to jest piłka nożna. I dlatego piłka nożna jest tak wyjątkowa. Ale widok Legii czy Widzewa na dole tabeli, to kompletne szaleństwo - stwierdził defensor Kolejorza.
Lech Poznań natomiast walczy o pełną pulę nie tylko w Ekstraklasie, ale też w Pucharze Polski. Zespół mistrzów Polski chce też przebić osiągnięcia z sezonu 2022/23 w Lidze Konferencji. Presja dobrych wyników ciążąca na drużynie Kolejorza jest bardzo duża, ale Joel Pereira jest pełen optymizmu w kontekście rywalizacji w rundzie wiosennej. Podkreśla jednak, że ewentualne porażki na krajowym podwórku w kontekście trofeów będą niezwykle bolesne.
- Przed kolejną przerwą międzynarodową będziemy dokładnie wiedzieć, na czym stoimy. Nadal możemy walczyć w pucharze, w Europie i w lidze. Wyścig o tytuł jest bardzo zacięty w tym sezonie, ale naprawdę wierzę, że możemy walczyć do końca - nawet o dublet. Wszystko przed przerwą może się wiele zmienić. Bycie poza Europą nie byłoby takie złe, ale bycie poza pucharem - zwłaszcza w domu - byłoby bardzo rozczarowujące - przyznał Joel Pereira.
Komentarze (0)