Enea AZS pokazała swoją wyższość. Isands starał się jak mógł by je powstrzymać
Isands Jelenia Góra jest bez wątpienia najsłabszą drużyną w tym sezonie Orlen Basket Ligi. Gościnie niedzielnego meczu nie wygrały w tym sezonie żadnego spotkania, ale było widać, że Enea AZS Politechnika od początku traktowała je w stu procentach poważnie. Zespół trenera Wojciecha Szawarskiego nie mógł sobie pozwolić na porażkę w związku z napiętą sytuacją w tabeli i ryzykiem przeskoczenia przez Zagłębie Sosnowiec. Akademiczki pewnie radziły sobie pod koszem rywalek, wykorzystując swoją siłę i świetne zgranie, ale przeciwniczki odpowiadały na straty punktów częstymi trójkami Agaty Stępień.
Przyjezdne nie imponowały dobrą organizacją, ale zdecydowanie nadrabiały wszelkie braki swoją wolicjonalnością i walecznością. Zespół z Poznania miał duże problemy z wyjściem spod własnego kosza i musiał pokazywać dużo jakości przy szybkim rozegraniu, aby zaskakiwać przeciwniczki. Na szczęście dzięki świetnej formie rzutowej Jovany Popović oraz Jessiki Carter drużyna trenera Szawarskiego prowadziła po pierwszej kwarcie 25:23. Kluczem do zwycięstwa wydawało się dobre wychodzenie spod agresywnego nacisku przeciwniczek przy pojedynkach.
W drugiej kwarcie Enea AZS Politechnika Poznań nadal musiała mierzyć się z atakami przeciwniczek, które konsekwentnie wywierały bardzo dużą presję na gospodynie. Styl, jaki prezentował zespół z Jeleniej Góry testował szybkość i zgranie akademiczek, ale wychodziły one z groźnych sytuacji obronną ręką. Po czterech minutach prowadziły 39:30. Koszykarki Enei AZS Politechniki bezwzględnie egzekwowały swoje okazje strzeleckie po fazach przejściowych i zagrażały przeciwniczkom zarówno pod koszem jak i z obwodu. Przede wszystkim umiejętnie wykorzystywały wolną przestrzeń, gdy rywalki nie nadążały z powrotami na własną połowę.
Dzięki swojej skutecznej pracy po obu stronach parkietu gospodynie prowadziły do przerwy 47:35, ale wynik ten wcale nie był pewny. Zespół Isands pod przywództwem Agaty Stępień i Kingi Dzierbickiej tracił zaledwie osiem oczek do gospodyń. Po przerwie Enea AZS Politechnika koniecznie musiała utrzymać koncentrację, bowiem ich przeciwniczki również pokazały, że potrafią korzystać na indywidualnych błędach w defensywie.
Enea AZS Politechnika nie straciła tempa w meczu. Isands zakończył sezon bez zwycięstwa
Podopieczne trenera Szawarskiego złapały wiatr w żagle po powrocie na parkiet. Zespół akademiczek wykazywał się bardzo dobrą dyspozycją w ataku, ale też poprawił swoją postawę w defensywie. Rywalki z Jeleniej Góry praktycznie nie miały przestrzeni do gry pod koszem przeciwniczek i były skutecznie blokowane przez Poznanianki. Regularne wygrane pojedynki na swojej "desce" pozwalały gospodyniom zapanować nad przebiegiem spotkania.
17 punktów przewagi po pięciu minutach trzeciej kwarty pokazywało, że Isands Jelenia Góra nie miało po swojej stronie zbyt wielu argumentów. Obecność na parkiecie Dzierbickiej i Stępień wcale już nie gwarantowało celnych rzutów, a Kosalewicz nie radziła sobie w pojedynkach pod obręczą akademiczek z Jessiką Carter. Amerykańska centerka była wiodącą postacią w ataku swojej drużyny, punktując z odejścia raz za razem. To w dużej mierze dzięki niej zespół prowadził na 10 minut przed końcem wynikiem 70:50.
W ostatniej kwarcie wszystko wydawało się rozstrzygnięte. Drużynie Isands Jeleniej Górze ewidentnie zaczynało brakować energii w przeciwieństwie do akademiczek, które trzymały wysoki poziom pod względem fizyczności. Gościnie przegrywały zbiórki w ofensywie i nie potrafiły regularnie punktować nawet zza łuku. Enea AZS Politechnika górowała nad przeciwnikami pod każdym względem, a przeciwniczki starały się je ograniczać jedynie mocnym naciskiem przy wyprowadzaniu akcji. Odpowiednią jakość prezentowały nawet najmłodsze koszykarki, które wytrzymały presję dając cenne liczby swojej drużynie.
- Myślę, że trochę trudno było nam utrzymać koncentrację, co było widać po pierwszej połowie. Na początku się męczyłyśmy i ciężko było nam wejść w swój rytm. Wydaje mi się, że miałyśmy dużo strat, ale najważniejsze jest to, że dowiozłyśmy ten mecz do końca i że wszystkie zawodniczki są zdrowe - relacjonowała na gorącu po spotkaniu Emilia Kośla.
Akademiczki postarają się oszukać przeznaczenie. Czy tym razem pokonają Zagłębie Sosnowiec w play-offach?
Podopieczne trenera Szawarskiego spokojnie dowiozły wynik w ostatnich minutach spotkania i wygrały swój 14 mecz w tym sezonie wynikiem 88:65. Kluczowe w tym zakresie okazało się właściwe zarządzanie meczem i siłami. Brittany Brown po spotkaniu nie kryła ekscytacji związanej z pucharową rywalizacją, ale jednocześnie zwróciła uwagę na to, że zespół wciąż musi utrzymać właściwy rytm.
- Towarzyszyła nam naprawdę dobra atmosfera i pracowałyśmy na to naprawdę ciężko w tym sezonie. Były wzloty i upadki, ale podjęłyśmy to wyzwanie wspólnie jako drużyna. Jesteśmy podekscytowane play-offami, ale mamy pomiędzy tymi meczami dość długą przerwę od gry. Z tego powodu musimy utrzymać koncentrację - przestrzegała amerykańska rozgrywająca.
Amerykanka twierdzi, że Enea AZS Politechnika w obecnej formie jest w stanie pokonać każdego w Orlen Basket Lidze. Jednak jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że pojedynek z Zagłębiem Sosnowiec będzie dla poznańskiej drużyny niezwykle trudną przeprawą. Co prawda w tym sezonie akademiczki dwukrotnie ograły swoje renomowane rywalki, ale w ostatnich latach pokonanie tegorocznej, piątej ekipy w tabeli nie było możliwe. Teraz zadanie też nie będzie proste w związku z tym, że do kadry rywalek powróciły zawodniczki zmagające się z kontuzjami. Ponadto Sosnowiczanki wygrały teraz sześć spotkań z rzędu w tym jedno ze Ślęzą Wrocław.
- To jest nasz atut, że zaczynamy u siebie. Ten pierwszy mecz będzie bardzo ważny. Zajęliśmy czwarte miejsce, jesteśmy wyżej nad Sosnowcem i zasłużyliśmy na przewagę własnego boiska. Tak do tego podchodzimy (...) To będzie bardzo duże wyzwanie. Sosnowiec gra nawet nie wiem czy najlepiej w Polsce. Grają bardzo ofensywnie i to będzie dla nas trudne zadanie, ale dwa razy z nimi wygraliśmy w tym sezonie - zaznaczał po spotkaniu z Isands trener Wojciech Szawarski.
Enea AZS Politechnika Poznań - Isands Jelenia Góra 88:65 (25:23, 22:12, 23:15, 18:15)
Enea AZS: Carter (27 punkty, 7 zbiórek, 1 asysta), Pszczolarska (4 punkty, 1 zbiórka), Brown (8 punktów, 8 zbiórek, 11 asyst), Popović (12 punktów, 3 zbiórki, 5 asyst), Piasecka (10 punktów, 4 zbiórki, 1 asysta), Kośla (4 punkty, 3 zbiórki, 4 asysty), Hank (13 punktów, 4 zbiórki, 3 asysty), Rutkowska (8 punktów, 1 zbiórka, 1 asysta), Woźna (2 zbiórki), Tomaszkiewicz (2 punkty, 3 zbiórki), Główczak (3 punkty, 1 zbiórka, 3 asysty).
Isands: Pawlukiewicz (3 punkty, 3 zbiórki), Dzierbicka (13 punktów, 3 zbiórki, 7 asyst), Kosalewicz (16 punktów, 14 zbiórek, 3 asysty), Domka (4 punkty, 2 zbiórki), Stępień (24 punkty, 4 zbiórki, 2 asysty), Warsińska (1 punkt, 1 zbiórka, 1 asysta), Byczkowska (1 zbiórka), Pawlukiewicz (3 punkty, 3 zbiórki), Kurkowiak (4 punkty, 3 zbiórki, 2 asysty).
Komentarze (0)