Zawieszony bramkarz Sokoła Kleczew uderza w klub. Sebastian Szabłowski: „Zostałem wydalony z mieszkania”

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Zawieszony bramkarz Sokoła Kleczew uderza w klub. Sebastian Szabłowski: „Zostałem wydalony z mieszkania” - Zdjęcie główne
Autor: Remigiusz Szwarc | Opis: Bramkarz Sokoła Kleczew po zawieszeniu przez PZPN: co wydarzyło się w klubie?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaSebastian Szabłowski, zawieszony przez PZPN w związku z podejrzeniem o match-fixing, po raz pierwszy od wielu miesięcy publicznie odniósł się do swojej sytuacji. W obszernej rozmowie z naszym portalem bramkarz Sokoła Kleczew mówi nie tylko o meczu z Rekordem Bielsko-Biała i toczących się postępowaniach, ale także o kulisach zerwanych relacji z klubem, treningach, próbie rozwiązania kontraktu oraz zaległościach finansowych.
reklama

Sebastian Szabłowski od 21 sierpnia pozostaje zawieszony przez Polski Związek Piłki Nożnej w związku z podejrzeniem o udział w match-fixingu. Decyzja zapadła po meczu Sokoła Kleczew z Rekordem Bielsko-Biała, a wobec zawodnika zastosowano środek zapobiegawczy, który następnie został przedłużony.

reklama

Równolegle toczy się postępowanie prokuratorskie - bez postawionych zarzutów i bez aktu oskarżenia. Pod koniec obszernego wywiadu bramkarz odniósł się do wątku, który dotychczas pozostawał w cieniu całej sprawy - relacji z klubem Sokół Kleczew po zawieszeniu przez PZPN.

„Klub od razu po komunikacie odciął się ode mnie”

Szabłowski już na początku rozmowy zaznaczył, że po decyzji PZPN nie mógł normalnie funkcjonować w klubie.

- Klub od razu po komunikacie odciął się ode mnie. Do tej pory nie otrzymałem żadnej wiadomości pozytywnej, negatywnej od naszego prezesa - mówi bramkarz Sokoła.

Zapytany wprost, czy od momentu zawieszenia pojawiał się w klubie i na treningach, odpowiedział jednoznacznie.

reklama

- Nie. Klub mi powiedział, że nie mogę tam przebywać, uczestniczyć w treningach, w szatni, po prostu nie mogę przebywać w środowisku w Kleczewie, na stadionie i tak dalej - dodaje Szabłowski.

Według relacji zawodnika zakaz miał obowiązywać bezpośrednio po decyzji PZPN z 21 sierpnia. Jak twierdzi to wtedy przedstawiono mu również dokument dotyczący rozwiązania umowy z klubem.

- Od razu w klubie mi powiedziano, że nie mogę tam przebywać, trenować, być w szatni. Jedyne co mogłem zrobić to pojechać do domu. Tego samego dnia miałem przygotowany dokument, który mówił o podpisaniu rozwiązaniu umowy z Sokołem Kleczew. Byłem zdezorientowany. (...) Dwa dni później powiedzieli mi, że nie mogę przebywać w klubie, zostałem wydalony z mieszkania, które zostało mi wynajmowane przez Sokół Kleczew.

reklama

Szabłowski nie zgodził się na rozwiązanie kontraktu.

Jak wyglądały treningi po zawieszeniu? 

Według informacji ze strony klubu, zawodnik pojawiał się na treningach także po zawieszeniu przez PZPN, we wrześniu. Zapytany ponownie o tę kwestię, Szabłowski doprecyzował swoją wersję wydarzeń.

- Wtedy, jak to miało miejsce przez pewien czas nie byłem na treningach. Przed chwilą powiedziałem, że dostałem zakaz, że tak powiem, od Kleczewa, ale ja pisałem maile, że jestem zdolny i aktywny do działania, żeby pójść i trenować. Przez długi czas nie otrzymałem odpowiedzi - powiedział Sebastian Szabłowski.

Ostatecznie umożliwiono mu trenowanie z zespołem. Szabłowski mówi o tym, jak wyglądały zajęcia.

reklama

- Prezes powiedział mi, że nie jest w stanie zapewnić mi tego mieszkania w Kleczewie, co spowodowało, że musiałem dojeżdżać autem w jedną stronę 2,5 godziny na treningi. (...) Odbyłem z trenerem dwa treningi indywidualne. Trwały one 15-20 minut - opisuje bramkarz Sokoła Kleczew.

„Zostałem postawiony przed ścianą”

Dlaczego treningi nie były kontynuowane? Według zawodnika nie chodziło wyłącznie o kwestie sportowe.

- Wyglądały one jak wyglądały. Wie Pan, zostało to przerwane przez to jak zostałem potraktowany w klubie (...) Dostałem bieganie na 15 minut. Drugi trening był o 6:30 rano, gdzie po poprzednim treningu musiałem wrócić do domu. Chłopacy zostali zastraszani, w takim sensie, że jeśli by mi pomogli to zostałaby rozwiązana z nimi umowa. Zostałem postawiony pod ścianą, więc musiałem wrócić do domu i na następny dzień stawić się w klubie na 6:30 - zauważa bramkarz Sokoła Kleczew.

Szabłowski pomimo zawieszenia przez PZPN, formalnie nadal był zawodnikiem klubu i miał prawo, a nawet obowiązek trenować.

- Klub powinien warunki zapewnić, a ich nie zapewniał. Pierwszy raz wchodząc do szatni, witając się z każdym z chłopaków, nie minęło 5 minut, przyszedł trener i powiedział że mam się wynosić, że moja szatni jest zupełnie gdzie indziej i przebierałem się w szatni gości - dodaje.

Zwolnienie lekarskie i zaległości finansowe

W dalszej części rozmowy bramkarz przyznał, że przedstawił klubowi zwolnienia lekarskie, które nadal obowiązują, dlatego obecnie nie trenuje z zespołem. Poruszył również wątek finansowy.

- Kleczew nie wywiązuje się w 100% z płatnościami i mi zalegają trochę, jeśli chodzi o moje wypłaty. Mają do uregulowania jeszcze trochę płatności. (...) Więcej niż miesiąc. Według Szabłowskiego problemy z regularnymi wypłatami zaczęły się we wrześniu - zakończył Sebastian Szabłowski.

Pełny wywiad z Sebastianem Szabłowskim miał premierę w niedzielę (18 stycznia) na kanale YouTube Sportowego Poznania. W rozmowie z nami zawodnik szczegółowo odnosi się do wszystkich kluczowych wątków sprawy - zarówno sportowych, jak i pozaboiskowych - po raz pierwszy przedstawiając swoją wersję wydarzeń w tak szerokim zakresie. Cała rozmowa znajduje się poniżej:

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo