Zofia Porada o odejściu z Lecha Poznań UAM. "Na koniec dnia i tak chodzi o ludzi" [WYWIAD]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Zofia Porada o odejściu z Lecha Poznań UAM. "Na koniec dnia i tak chodzi o ludzi" [WYWIAD] - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska | Opis: Zosia Porada opuściła Lecha Poznań UAM, a w rozmowie z nami opowiedziała jak wspomina swoją długą przygodę z tym klubem.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaZofia Porada przez cztery lata była jedną z najważniejszych piłkarek Lecha Poznań UAM. To ona odegrała jedną z najważniejszych ról w kontekście kolejnych awansów na wyższe szczeble rozgrywkowe, a teraz niespodziewanie przyszło jej się pożegnać z drużyną Kolejorza. W rozmowie z nami odsłoniła powody rozstania z ekstraligowym klubem, opowiedziała jak wyglądało jej pożegnanie z drużyną, podzieliła się swoimi planami na przyszłość i wspomniała z czego jest najbardziej dumna w kontekście osiągnięć.
reklama
reklama

Piłkarka Lecha wkracza w nowy etap życia. "Rzeczywistość jest po prostu dla mnie dziwna"

Może zacznijmy od tego, jak w ogóle czujesz się w tej nowej rzeczywistości, kiedy już nie jesteś piłkarką Lecha Poznań UAM. Co by nie mówić wraz z decyzją o odejściu wkroczyłaś trochę do nowego świata.

Tak, to jest dla mnie trudne z tego powodu, że całe moje dotychczasowe funkcjonowanie opierało się na treningach i rutynie. W zasadzie każda aktywność pozapiłkarska w skali powiedzmy tygodnia, miesiąca i roku była podporządkowana treningom i meczom. Teraz ta rzeczywistość bez wszystkich tych elementów jest po prostu dla mnie dziwna.

reklama

Domyślam się, że cała ta sytuacja związana z odejściem z Lecha Poznań UAM po tylu latach i w ogóle samo ostateczne podjęcie tej decyzji to było coś naprawdę trudnego. Ta potrzeba zmiany narastała w tobie od dłuższego czasu? Długo się zbierałaś do podjęcia tej decyzji? Jak wyglądał ten cały proces?

Generalnie podjęcie tej decyzji było mocno związane z tematem ukończenia studiów. Już w momencie, gdy ostatnio odnawiałam kontrakt w 2024, to długość jego obowiązywania była silnie związana z tym, ile lat na uczelni mi zostało. Można zatem powiedzieć, że wizja tej decyzja tak jakby już w tamtym momencie jakoś mi przyświecała. Brałam pod uwagę ten scenariusz, który niedawno się zrealizował. Rozstanie z Lechem Poznań UAM zwyczajnie mogło się wydarzyć. Studia też dobrze mi szły, wszystko pod tym względem przebiegało w obiecującym kierunku, więc mocno uzależniałam od tego swoją decyzję.

reklama

Ale rozumiem, że jeżeli chodzi o ten wybór i postanowienie o rozstaniu z Lechem Poznań UAM, doszłaś do jakiegoś takiego punktu kulminacyjnego? Wszystko przebiegało w taki sposób, że rzeczywiście dotarłaś do punktu, w którym pomyślałaś: "nie można z tym zwlekać, trzeba to zrobić teraz"? 

reklama

Tak, myślę, że był taki moment. Sądzę, że byłam we właściwej chwili, by podjąć decyzję o odejściu i stały za tym głównie sprawy związane z nauką. Sportowo nie było problemu. Wiadomo, że jakieś poboczne myśli związane z piłką nożną na pewno również mi towarzyszyły, ale kluczową rolę odegrały sprawy związane ze studiami i możliwość ich ukończenia.

Wszystko w tej sprawie zakończyło się u ciebie happy-endem? Decyzja o przekierowaniu koncentracji na sprawy związane z nauką popłaciła i udało się tobie uporać z potencjalnymi trudnościami? 

Można powiedzieć, że do września jestem już wolna. Zdałam wszystkie najważniejsze egzaminy, które są mi potrzebne do tego, żebym została dopuszczona do obrony pracy, do której przystąpię właśnie we wrześniu. Myślę, że teraz spędzę lato z rodziną. Nie mieszkam z nią na co dzień, więc teraz mogę spędzić z nią więcej czasu niż przykładowo trzy dni lub Święta Bożego Narodzenia. To jest teraz dla mnie aktualnie duży plus i chcę z tego skorzystać.

Z twoich wypowiedzi można wywnioskować, że przykładasz bardzo dużą wagę do nauki i chyba ona również będzie dość mocno oddziaływać na twoją przyszłość. Skoro przełożyłaś ją nad Lecha, to czy oznacza to, że jesteś gotowa poświęcić swoją karierę piłkarską właśnie dla tej dziedziny, którą studiujesz? To dla ciebie cel nadrzędny obecnie?

Nie, myślę, że aż tak to nie, ale po prostu jak już zaczęłam te studia, to chciałam je skończyć. To była taka sytuacja, gdzie z roku na rok zdawałam kolejne egzaminy, szło mi coraz lepiej, dowiadywałam się coraz więcej, uczyłam się nowych rzeczy, a więc w pewnym momencie te studia naturalnie także stały się nieodłącznym elementem mojej rzeczywistości. Pojawiły się dwa światy: piłki nożnej i nauki, a więc gdy skończył się sezon, to potrzebowałam też skończyć studia.

Porada odczuła trudy sezonu w Ekstralidze. "Dawałam z siebie absolutne maksimum"

Wróćmy zatem do tematu związanego z piłką nożną i do punktu, z którego wyszliśmy, a mianowicie zmiany tej codziennej rutyny. Po odejściu z Lecha Poznań UAM, mimo braku rozpisek ćwiczeniowych autorstwa sztabu szkoleniowego, profesjonalnej opieki trenerów nadal szukasz okazji do tego, żeby trenować i pracować na siłowni tak jak wcześniej? Czy może raczej grunt zapadł ci się pod nogami i nie odnajdujesz się w tym świecie bez właściwych ludzi wokół?

Nie zrezygnowałam z jakichkolwiek aktywności. Nawet w tym czasie, gdzie nie było treningów piłkarskich i nawet jeśli byłabym nadal w Lechu, gdy nie miałybyśmy w tym czasie treningów, to i tak cały czas trenuję z trenerami od przygotowania motorycznego, z którymi też pracowałam w trakcie sezonu. Przypuszczam, że maksymalnie to bym wytrzymała tydzień bez takiego nic nierobienia. Paradoksalnie, dla mnie taki wysiłek fizyczny jest pewnym odpoczynkiem psychicznym.

Słyszę, że odejście z Lecha Poznań UAM nie wpłynęło na pogorszenie się twojej etyki pracy. Zdaje się, że twoja mentalność i gotowość do harówki pozostają na tak samo dobrym poziomie jak wcześniej. Ta cecha twojego charakteru w połączeniu z odpowiednią mentalnością to jest coś, co towarzyszy ci od zawsze w kontekście sportu, czy może siłą rzeczy przyszło do ciebie dopiero w Lechu ze względu na wysokie wymagania, które tam są?

Myślę, że po prostu taka jestem i tak było od zawsze. Lubię się zmęczyć, więc pewnie to też ma swoje przełożenie na to, że zarówno na treningu jak i w meczach łatwo nie odpuszczam. Do każdego treningu naprawdę podchodziłam na sto procent swoich możliwości i dawałam z siebie absolutne maksimum. Z każdego kolejnego ćwiczenia, treningu czy meczu starałam się wynosić jak najwięcej i tworzyć coraz lepszą wersję samej siebie.

Sam fakt, że zaczynałaś karierę w ekstraligowej Tarvovii chyba tylko to potwierdza i wskazuje na to, że od samego początku ścieżki piłkarskiej zaczęłaś jeszcze mocniej przywiązywać wagę do samorozwoju. Od razu zawiesiłaś sobie poprzeczkę dość wysoko i chyba tam siłą rzeczy, aby móc się utrzymać w składzie trzeba było przychodzić jako pierwsza na trening i wychodzić jako ostatnia 

Wydaje mi się, że właśnie tak postępowałam. Otoczenie dziewczyn z Tarnovii sprawiało, że gdy przebywało się z nimi, to nie dało się nie być perfekcjonistką w swoim zawodzie i w podejściu do niego. Myślę, że to kim jestem teraz jest właśnie zasługą środowiska, w którym byłam na początku swojej drogi. Narastała we mnie potrzeba i chęć naśladowania tych dziewczyn, które były ode mnie dużo lepsze lub które tak właśnie postrzegałam. Po prostu chciałam być taka jak one.

Ten sezon w Ekstralidze wystawił twoją samodyscyplinę i wytrzymałość na najwyższą próbę? Czułaś, że to był taki najbardziej wymagający sezon pod względem trudności i intensywności?

Myślę, że tak, bo jednak ta zmiana pierwszej ligi na Ekstraligę jest dużo bardziej odczuwalna niż zmiana na przykład drugiej ligi na pierwszą. Zmienia się wszystko, zaczynając od kwestii fizycznych, a na kwestiach technicznych i takich stricte piłkarskich, boiskowych, kończąc. Tak jak mówiłeś, zmieniła się intensywność i jest ona dużo większa - trzeba szybciej myśleć, działać i być lepszym. 

Tych problematycznych aspektów było z pewnością kilka: fizyczność, aspekty stricte techniczne, mnogość silnych drużyn. Zastanawiam się jednak, czy do takich trudności nie zaliczyłabyś też sytuacji związanych z tym, że czasami zdarzało się, że nie grałaś w meczach. Z perspektywy człowieka, który pamięta ostatnie trzy sezony, w których byłaś nieusuwalnym punktem w środku pola, a teraz nagle musiałaś oddawać komuś miejsce w składzie w Ekstralidze... no to mogło to być dość destrukcyjne dla pewności siebie.

Wiadomo, że takie momenty nie są łatwe, ale no ostatecznie wydaje mi się, że to mnie motywowało. Oczywiście, że nie była to dla mnie łatwa sytuacja, żebym to zaakceptowała, ale jeśli mam wybrać między motywacją a demotywacją, to powiem, że to było motywujące. 

Piłkarka Lecha wspomina, jak przebiegała aklimatyzacja w drużynie. "Czasami przeginałyśmy z tym aż za bardzo"

Czyli nie masz takiego poczucia, że w was coś się załamało w kontekście drużyny? Te relacje, rodzinna atmosfera, siostrzana siła poszły w odstawkę po tym, gdy Ekstraliga zaczęła na was wymuszać ostrzejszą konkurencję i bardziej zaciętą rywalizację również we własnym gronie? Nie ma takiego poczucia, że na drodze do sukcesu zgubiłyście element tożsamości w postaci tej jedności?

Myślę, że na drodze do progresu sportowego na pewno coś straciłyśmy, ale z drugiej strony jestem też pewna, że coś też zyskałyśmy. Sądzę, że ten bilans zysków i strat w większości przypadków jest zawsze równy zero - zawsze będzie coś, co można było zrobić lepiej i zawsze są rzeczy, które są ponad nasze oczekiwania pod względem pozytywów. Przez to, że gramy w Ekstralidze, to musimy trochę inaczej patrzeć na osoby, które przychodzą do drużyny. Musi się ona ciągle wzmacniać, żeby budować silną pozycję w tabeli i przekonałyśmy się o tym już wielokrotnie. Nawet najmniejszy błąd może zaważyć na tym, czy wywozimy trzy punkty, czy wracamy z remisem, czy z niczym. Takie fundamenty typu relacje, na pewno zostały. To jest taki nieodłączny element, a jedyne co się w tej kwestii zmienia to sytuacja, gdy jedne więzi bardziej się zacieśniają, a inne nie. Niezmiennie nasze relację wciąż są fundamentem i to jest baza, na której ta drużyna jest zbudowana, więc myślę, że to mimo wszystko pozostało. Mówiąc o relacjach chciałam powiedzieć, że osobą, która ostatecznie mnie przekonała do decyzji o przenosinach do Lecha Poznań UAM była Klaudia Wojtkowaka. Jestem jej za to bardzo wdzięczna i bardzo jej za to dziękuję. 

A jak przebiegało twoje wejście do drużyny? Na boisku sprawiasz wrażenie raczej cichej zawodniczki, zdystansowanej, która koncentruje się na sobie, by poprzez swoją najwyższą jakość wspomóc drużynę. Trudno było złapać przez to kontakt w szatni ze względu na takie elementy boiskowego introwertyzmu?

Najpierw odniosę się do tego zachowania na boisku. Na nim zachowujesz się nieco inaczej niż na zewnątrz i dzięki temu być może szybciej zaadaptowałam się do tych warunków, jakie były w zespole Lecha Poznań UAM. Natomiast, jeśli chodzi właśnie o szatnię, to ta adaptacja faktycznie przebiegała już raczej powoli. Wynikała ona jednak z tego, że zwyczajnie potrzebuję więcej czasu, aby poczuć się w grupie bardziej swobodnie i komfortowo. Wejście w te relacje piłkarskie raczej nie było i nie jest dla mnie problemem, no ale te relacje w szatni, już pozaboiskowe, no to stanowiły większe trudności.

Poza Klaudią Wojtkowiak ktoś właśnie szczególnie mocno tobie pomógł w tej lepszej adaptacji w nowym środowisku? 

Myślę, że na pewnym etapie Julka Przybył, a teraz tak pod koniec mojej przygody to Gosia Jurek i Martyna Łuczak. Właśnie je bym wskazała plus oczywiście wspomnianą Klaudię. One były takimi osobami, które mi w tym najbardziej pomagały.

To ciekawe, bo wśród tych wymienionych przez ciebie osób brakuje Alicji Piechockiej. A to właśnie z nią stworzyłaś rewelacyjny duet, który stanowił o bezsprzecznej sile środka pola Lecha Poznań UAM w ostatnich sezonach

Nie wymieniłam Ali z tego względu, że mam z nią po prostu dobre relacje. Myślę, że mogę powiedzieć, że nawet bardzo dobre, ale z tymi dziewczynami, które wymieniłam mam po prostu lepsze. Komunikacja między mną, a nimi jest jakaś taka płynna, bardziej naturalna. Z Alą oczywiście też mam dobre relacje i też się dogadujemy.

Przez większość czasu nie dało się was praktycznie rozdzielić na boisku. Byłyście stałymi punktami wyjściowych jedenastek szczególnie w 1. lidze od momentu dołączenia Alicji do klubu. Niejednokrotnie z przyjemnością patrzyło się na waszą współpracę na boisku. To było coś co przyszło naturalnie i po prostu "kliknęło" czy jednak wymagało większej, cięższej pracy, której my jako kibice nie zauważamy?

Rozwój naszej współpracy na pewno przyszedł z czasem. Sprowadzał się na to: każdy trening, każdy wyjazd na mecz i każde spotkanie poza boiskiem w takim bardziej, powiedziałabym, kameralnym gronie. To były takie małe, drobne aspekty, które z biegiem czasu sprawiały, że ta relacja pozaboiskowa zaczęła się pogłębiać. Miała ona wpływ na to jak wyglądamy razem na murawie i jak ze sobą współpracujemy.
 
A zdarzały się wam w ogóle, jakiekolwiek problemy? Z perspektywy trybun naprawdę wyglądałyście jakbyście były znakomicie dopasowane i stworzone do grania razem. Każda siebie wzajemnie uzupełniała: ty w kreacji gry, ona w destrukcji
 
Myślę, że obie z Alą jesteśmy bardzo, bardzo waleczne. Towarzyszy nam takie podejście do gry, że chcemy poprzez swoją pracę i poprzez swoje poświęcenie pomóc innym dziewczynom. W pewnym sensie dążymy do tego, by wyręczać inne dziewczyny z obowiązku, żeby było im łatwiej. Może to czasem powodowało na boisku jakieś zgrzyty, że każda z nas chciała tak bardzo wykonać swoje zadanie, że czasami przeginałyśmy z tym aż za bardzo.

Ciągłe samodoskonalenie się to nadrzędny cel byłej lechitki. "Czasami traci się radość z tego, co się robi dobrze"

Przejdźmy może do pozytywów i powspominajmy trochę te cztery lata, bo sporo się w ich trakcie wydarzyło. Wyróżniłabyś jakieś takie swoje topowe trzy momenty, które przyniosły tobie najwięcej szczęścia, gdy byłaś zawodniczką Lecha Poznań UAM?

Zacznę może w sposób nieoczywisty, ale wydaje mi się, że na pierwszym miejscu postawiłabym... awans z drugiej ligi do pierwszej. Wyróżniłabym ten moment z tego względu, że sezon wcześniej, kiedy przychodziłam do Lecha Poznań UAM z Tarnovii Tarnów, to spadłam z nią do pierwszej ligi. W tym samym momencie zespół przestał istnieć, więc generalnie w ciągu jednego sezonu przeszłam drogę ze skrajności w skrajność. Tamta chwila pokazała mi, że jest bardzo cienka granica między byciem bardzo smutnym do bycia bardzo szczęśliwym. Ten przeskok nastąpił zaledwie w trakcie trwania jednego sezonu. Na drugim miejscu bym oczywiście wskazała awans do Ekstraligi z Lechem Poznań UAM. To jest chyba spełnienie marzeń każdej zawodniczki, która gra w piłkę i jej celem jest rozwój. Kolejne awanse do coraz wyższych lig i granie z coraz lepszymi zawodniczkami były dla mnie czymś wyjątkowym. 

Spodobało mi się to, co powiedziałaś o tej cienkiej granicy między smutkiem a radością. O tym, że można z jednej strony spaść, a za chwilę się odbić. Dostrzegasz pewną aluzję do tego, co się dzieje teraz na podstawie swoich wcześniejszych doświadczeń? Mając w pamięci to, co wydarzyło się w Tarnovii tamta lekcja nie pozwoliła się tobie, że tak powiem, załamać, zwątpić w siebie? 

Teraz jak patrzę na to z perspektywy miesiąca od momentu podjęcia tej decyzji, faktycznie jestem w stanie się z tym zgodzić i jestem w stanie też zrozumieć, że tak się w życiu dzieje. Jest w tym jakiś proces i wszystko być może dzieje się po coś. Jednak gdybym miała odpowiadać na to pytanie na gorąco, na dzień po swojej decyzji, no to raczej na pewno bym tak nie powiedziała. Teraz jestem jednak mądrzejsza o ten miesiąc i mogę się z tobą zgodzić.

Trochę już porozmawialiśmy na temat twojej mentalności, podejścia do futbolu i zgodziliśmy się, że łatwo się nie poddajesz na drodze do ciągłego, konsekwentnego rozwoju. A jak u ciebie jest z tymi kwestiami stricte fizycznymi? Przez lata przyzwyczaiłaś nas do świetnej gry pod presją w środku pola, podanie do ciebie było w zasadzie jednoznaczne z umieszczeniem piłki w banku. Nie uginałaś się nawet, gdy mocno atakowały cię w teorii silniejsze piłkarki. Co pozwoliło tobie na tak jakościową pracę w utrzymaniu piłki?

Na pewno jakiś wpływ na to, o czym mówisz miało doświadczenie gry z chłopakami. W tamtym czasie, jak zaczynałam grać w piłkę, czyli kilkanaście lat temu i byłam jedyną dziewczyną w ich drużynie, to nie wiedziałam lub nie brałam tego pod uwagę tego, że w przyszłości ten fizyczny styl będzie rzutować na to, jak będę wyglądała teraz. Dzięki tamtym doświadczeniom wykształciłam w sobie to, co jest teraz jedną z wyróżniających mnie umiejętności. A z drugiej strony trudno jednoznacznie wytłumaczyć kiedy i skąd to się u mnie dokładnie pojawiło. W moim przypadku jest tak samo jak z napastniczką, która naturalnie wie, kiedy i w jakim miejscu się znaleźć, żeby zdobyć gola. To też trudno wytłumaczyć. Jednocześnie mówiąc o moich doświadczeniach związanych z grą z chłopakami na drodze do rozwijania moich cech, o których teraz mówimy, nie chcę też umniejszać mojej pracy włożonej na treningach i na siłowni. Tutaj również dużo dałam od siebie, żeby jeszcze bardziej podbić poziom swoich umiejętności. Myślę, że na tym etapie to już jest mieszanka właśnie tego, co wrodzone i tego, co zostało wypracowane.

Twoją wizytówką jest też świetny przegląd pola i wysoka jakość przy zagrywaniu progresywnych podań prostopadłych do napastniczek. Wskazywali na to nawet przedstawiciele Lecha Poznań UAM, gdy rozmawiali o tobie po podpisywaniu twojego pierwszego kontraktu czy też po przedłużeniach. Tutaj obserwujemy podobną drogę, co w przypadku radzenia sobie pod presją? Kluczowy wpływ na to mieli chłopcy, z którymi grałaś w młodym wieku?

Tutaj akurat jestem pewna, że ta umiejętność na pewno bardziej została przeze mnie rozwinięta w Tarnovii i w Lechu. Nie umiem jednak wskazać dokładnego momentu, kiedy w swoim rozwoju zaczęłam podążać akurat w tę stronę. Na pewno wpływ na to jak funkcjonuję obecnie w rozegraniu miała nieoczywista sytuacja, a mianowicie oglądanie dużej ilości highlightów różnych świetnych piłkarzy w środku pola jak przykładowo Iniesta lub Xavi. Generalnie śledzenie całej FC Barcelony w tamtym czasie, gdzie właśnie jej trio w środku pola było chyba najlepsze na świecie. Te kompilacje najlepszych zagrań na YouTubie bardzo do mnie przemawiały i potem próbowałam to jakoś odwzorować. Czerpałam wiedzę z Internetu na początku swojej drogi.

A zatem można stwierdzić, że od najmłodszych lat miałaś też duże skłonności do analizowania boiskowych wydarzeń

Tak, myślę, że tak. Wbrew pozorom piłka jednocześnie jest trudna i nie jest trudna. Jak się ogląda ją w telewizji to wszystko wydaje się takie bardzo proste i że nie wkłada się w to większego wysiłku. No więc im więcej oglądałam takich profesjonalistów, którzy są najlepsi w swoim fachu, to wychodziłam z założenia, że muszę próbować kolejnych zagrań, bo wydaje się to bardzo proste. To prawda, że lubię analizować grę, ale też do pewnego momentu. Zauważam, że bardzo łatwo jest przegiąć w drugą stronę i zmęczyć się tym oglądaniem. Jeśli wszystko jest w tym zakresie wyważone i dodatkowo mnie to interesuje, to dużo z tego wyciągam i mocno z tego korzystam.

Wspomniałaś o tym "przegięciu" i tak staram się trochę to połączyć z tym, co mówiłaś apropos tego dążenia do doskonałości, którego uczyłaś się już na początku swojej kariery w Tarnovii. Często zdarza ci się właśnie naginać tę granicę swojej wytrzymałości w dążeniu do bycia jak najlepszą wersją samej siebie?

Zdecydowanie tak. Często towarzyszy mi takie uczucie, że gdybym coś lekko odpuściła, to mogłoby mi to lepiej wyjść, ale no niestety ciężko mi to przychodzi. Mimo wszystko jest już pod tym względem dużo lepiej. Oczywiście wciąż pojawiają się problemy, ale to chyba to już zostanie ze mną do końca. Może się kiedyś nauczę lepiej to regulować. Z mojej perspektywy, czyli osoby która posiada tę cechę, czasami taki perfekcjonizm robi się męczący, frustrujący i przytaczający jednocześnie. Czasami traci się radość z tego, co się robi dobrze, bo chciałoby się to robić jeszcze lepiej i stale coś poprawiać.

To jest coś czego my kibice siłą rzeczy nie widzimy - tych trudności, przezwyciężania własnych słabości, ciągłego dążenia do samodoskonalenia. Gdybyś mogła wskazać na coś z czego jesteś najdumniejsza, a umyka to statystykom, liczbom, zestawieniom i oczom fanów, to co by to było? Co zasługuje na wyróżnienie w twojej pracy, a nie jest być może szerzej dostrzegane?

Myślę, że wskazałabym boiskową inteligencję. Uważam, że to jest jedna z moich mocnych stron i jeden z moich atutów, ale niestety problemem jest to, że nie da się tego ani zmierzyć, ani policzyć. To jest coś, co umyka statystykom. Trudno jest też wytłumaczyć, czym to w zasadzie jest. Szczególnie, jeśli ktoś nie skupia się na piłce nożnej, tylko na cyferkach - liczbie goli, asyst. Trudno jest wytłumaczyć takim ludziom, jak boiskowa inteligencja wpływa na przebieg meczu, danej akcji itd. Jednak, jeśli ktoś się interesuje piłką trochę bardziej, to chciałabym, żeby to dostrzegał, a nie tylko, żebym ja tak o sobie myślała.

Zofia Porada na rozstaju piłkarskich dróg. "Priorytetem jest Ekstraliga"

Przechodząc już do końca naszej rozmowy powiedzmy też o tym, jak w ogóle przebiegało twoje pożegnanie z Lechem Poznań UAM? Od razu po podjęciu decyzji poinformowałaś dziewczyny, jaki wybór podjęłaś? Może napisałaś kilku osobom wcześniej prywatnie wiadomość? Jak to wyglądało?

Było kilka osób, które dowiedziały się o tym wcześniej, ale bardzo mi zależało na tym, by w dniu, gdzie miałyśmy takie oficjalne zakończenie sezonu, każda z dziewczyn dowiedziała się o mojej decyzji osobiście. Chciałam, żeby dowiedziały się tego wszystkiego przede wszystkim ode mnie, a nie z mediów społecznościowych. To było dla mnie najistotniejszą kwestią, żebym ja im to mogła przekazać, a nie żeby przypadkiem dowiedziały się tego z jakichś innych źródeł. Po prostu uważałabym to za nieuczciwość i nie czułabym się fair w stosunku do dziewczyn, sztabu i wszystkich innych.

Ta siła przyjaźni w Lechu Poznań UAM i w gruncie rzeczy ta dobra atmosfera, o której wspominałaś wcześniej to chyba faktycznie taka najcenniejsza rzecz, którą stąd wyciągnęłaś. Tego będzie ci najbardziej brakować w nowym rozdziale twojej kariery?

Tak, zdecydowanie udało się tutaj nawiązać ważne przyjaźnie i rzeczywiście wydaje mi się, że to jest coś, czego właśnie najbardziej będzie mi brakować. Tych codziennych interakcji z dziewczynami, z którymi wiązały mnie bliskie relacje. Wkłada się w nie bardzo dużo wysiłku, żeby one jakoś się rozrastały i pogłębiały. Aspekty, do których potrzeba dużo pracy i serca najbierają dużo większego znaczenia. Poza tym na koniec dnia i tak chodzi o ludzi, więc pewnie ich będzie mi najbardziej brakować.

A z czego w ogólnym rozrachunku jesteś najdumniejsza po tych czterech latach spędzonych tutaj, w Lechu Poznań UAM? Nie ma co ukrywać, że zebrałaś masę doświadczeń i z pewnością jest duże pole do tego, by wyróżnić kilka takich osiągnięć 

To prawda. Chociaż z drugiej strony, mam z tym problem, żeby powiedzieć, z czego jestem dumna, bo zawsze mam poczucie, że zawsze coś mogłam zrobić coś lepiej i mogą się jakieś lepsze rzeczy wydarzyć. Przez to, że nie widzę siebie jako takiej bardzo pewnej osoby, to też naturalnie ciężko mi przyznać, z czego jestem dumna. Myślę, że na pewno wskazałabym ten awans do Ekstraligi i po prostu samą grę tam, na tych największych w Polsce stadionach, gdzie grają na przykład mężczyźni. To jest dla mnie takie budujące i ekscytujące, że mogłyśmy tam zagrać, podczas gdy tydzień wcześniej oglądałyśmy je tylko w telewizji. Potem jak się okazuje tam przyjeżdżamy i gramy na tej samej murawie.

Może wkrótce się okazać, że jedna z takich aren stanie się twoim nowym domem. Okno transferowe jest już otwarte, w Ekstralidze dochodzi do wielu zmian kadrowych. Jak wygląda twoja sytuacja na rynku?

Mogę powiedzieć, że rozglądam się za nowym klubem i ostatecznie zobaczymy, jak to wszystko się ułoży. Nie podaję żadnych konkretów, bo też sama nie jestem ich pewna. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie coś się wyklaruje.

To spróbuję może od innej strony. Czy biorąc pod uwagę twoje doświadczenie, miejsce w karierze i osiągnięcia, byłabyś gotowa zejść do niższej ligi tak jak wcześniej po Tarnovii, żeby grać dalej w piłkę nożną? Może przy okazji poddźwignąć też jakąś ciekawą drużynę?

Priorytetem jest Ekstraliga. To już nie jest ten etap, żebym grała w niższych ligach.

A jak zapatrujesz się w ogóle na grę w innym kraju? Bierzesz pod uwagę taką możliwość i czujesz się pewna siebie pod względem umiejętności?

Tak, jestem otwarta na możliwość gry w innym kraju. Na pewno, jeśli taka oferta się pojawi, to przemyślę ją bardzo dokładnie i wezmę pod uwagę.

A na rynku transferowym wychodzisz z inicjatywą czy raczej nie? Czekasz aż ktoś do Ciebie napisze, czy bardziej właśnie ty, że tak powiem oferujesz siebie klubom?

Bardziej ja siebie oferuję.

A rozważałaś też w ogóle swoją przyszłość poza piłką nożną? Swego czasu grałaś w turniejach futsalowych no i znów z perspektywy fana, patrząc na twoje umiejętności masz w zasadzie wszystkie cechy godne rasowej futsalistki. Szybkość, inteligencję boiskową, technikę użytkową, umiejętność gry pod presją, wizję i sprawność na małej przestrzeni. Mówię akurat o futsalu z tego względu, że w Poznaniu ta dyscyplina naprawdę mocno się rozwija. Trener Solecki w AZS-ie UAM Poznań wykonuje naprawdę świetną pracę z drużyną, a część zawodniczek gra też dla reprezentacji.

Futsal nie jest dla mnie ewentualną opcją na kontynuowanie kariery poza piłką nożną. Jeśli mam być szczera, to nie jest moja bajka.  Nie chcę wyjść na ignorantkę, bo nie jestem taką osobą, ale moim zdaniem jedyne podobieństwo futsalu i piłki nożnej na trawie leży niestety w kształcie piłki i dwóch bramkach, że tak powiem. Raczej nie widzę siebie grającej na hali plus zacznijmy też od tego, że musiałabym się w futsal najpierw nauczyć grać, żeby być dobrą w tej dyscyplinie. Poza tym nie do końca mi się ona podoba.

Jakie zatem odczucia tobie towarzyszą przed tym nowym rozdziałem twojej kariery piłkarskiej i w sumie również życia? Towarzyszy tobie bardziej ekscytacja czy może bardziej strach? Czego oczekujesz od swojego nowego pracodawcy, żeby móc dołączyć do danego klubu.

Powiem szczerze, że jest różnie. Raz przychodzi dzień, gdy jest ekscytacja, a raz, że towarzyszy mi stres. Wszystko się dynamicznie zmienia. Co do tej drugiej kwestii to chciałabym po prostu grać. Tylko tyle i aż tyle - to jest mój nadrzędny cel. Co innego jest trenować, a co innego jest rozgrywać mecze, które są najlepszą możliwą opcją do rozwoju w każdym aspekcie. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo