Już w pierwszej rundzie zawodnik z Poznania pokazał, jaki ma plan na to starcie. Były nim obalenia i metodyczna praca nad rywalem w parterze. Zanim jednak doszło do pierwszego sprowadzenia swój moment miał dos Anjos – trafił on Gamrota kopnięciem, gdy ten próbował zejść po nogi Brazylijczyka. To uderzenie nieco wstrząsnęło Polakiem. Przetrwał on jednak ten trudny moment w pierwszej minucie pojedynku i był w stanie realizować swoją taktykę w dalszej części rundy. Gamrot na dwie minuty przed końcem otwierającego starcia zapisał na swoim koncie pierwsze skutecznie obalenie i był w stanie pozostać w dominującej pozycji do końca rundy, jednak nie przełożyło się to na szansę skończenia walki przed czasem.
Drugie starcie przebiegało już całkowicie pod dyktando reprezentanta Czerwonego Smoka. Już w pierwszej minucie poszedł on po sprowadzenie. O ile nie udało się powalić dos Anjosa, tak udało się zamknąć go w klinczu pod siatką. Taka sytuacja powtórzyła się w tym starciu jeszcze dwukrotnie - za każdym razem były mistrz UFC był w stanie wstać przy siatce. Pomimo braku całkowitego zejścia do parteru Gamrot całkowicie zdominował to starcie na kartach punktowych.
Bardzo podobnie przebiegała ostatnia runda tego pojedynku. Gamrot dyktował warunki w oktagonie podejmując kolejne próby sprowadzeń, które jednak nie przekładały się na dłuższą walkę w parterze. Poznaniak radził sobie jednak z defensywą Brazylijczyka dominując go w klinczu pod siatką. W samej końcówce pojedynku Gamer wyprowadził jeszcze klika celnych ciosów w stójce, stawiając kropkę nad „i”.
Sędziowie nie mieli wątpliwości i jednogłośnie przyznali wygraną Polakowi – dwóch arbitrów w stosunku 29-28, a jeden 30-27. Statystki dobitnie pokazały przewagę Gamrota – wykonał on 11 sprowadzeń pozostających bez odpowiedzi rywala, a także wyprowadził 111 ciosów przy 39 Brazylijczyka. Po walce w czasie rozmowy w klatce Poznaniak wypowiadał się z dużą dozą respektu o swoim rywalu.
Mam ogromny szacunek dla dos Anjosa. Gdy byłem mały oglądałem go. Dlatego jestem bardzo wdzięczny UFC, że dostałem szansę walki z nim. Mam nadzieję, że ten pojedynek pokaże wielu młodym ludziom, że marzenia można spełniać jeżeli pracuje się odpowiednio ciężko.
- zaznaczył Gamrot
Jestem zawodnikiem wywodzącym się z zapasów. Są one w moim DNA. Teraz chcę walczyć z kimś z najlepszej piątki UFC, a za jedną lub dwie walki będę gotowy na starcie o pas. Więc być może w przyszłym roku sprawdzimy z Ilsamem Makhacehvem (mistrzem kategorii lekkiej UFC – przypomina red.) kto jest lepszy w zapasach
- opisał swoje plany na najbliższe pojedynki w trakcie rozmowy w klatce.
Prawdopodobnnie dzisiejsza wygrana pozwoli Gamrotowi samemu awansować do topowej piątki UFC, gdyż wchodząc do oktagonu był on klasyfikowany na szóstej pozycji w rankingu kategorii lekkiej.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.