reklama

Z szermierczej planszy do MMA. Florecista Warty Poznań o swojej nowej pasji

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: archiwum Polski Związek Szermierczy

Z szermierczej planszy do MMA. Florecista Warty Poznań o swojej nowej pasji - Zdjęcie główne

Jakub Miller z brązowym medalem turnieju drużynowego ME U17 we florecie. Od lewej Adrian Wojtkowiak, Jakub Miller, Mikołaj Rudnicki i Szymon Czartoryjski. | foto archiwum Polski Związek Szermierczy

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

MMA Na szermierczych planszach spędził kilkanaście lat, był jednym z najbardziej obiecujących florecistów Warty Muszkieterów Poznań. W swojej kolekcji medali ma brązowy Mistrzostw Europy U-17, czy złoty mistrzostw Polski juniorów młodszych. Od dawna interesowały go jednak sporty walki. Poznawał różne, by spróbować swoich sił także w MMA. Jakub Miller opowiedział nam dlaczego nie kontynuuje kariery szermierczej, za co lubi mieszane sztuki walki i kiedy wystartuje w gali MMA.
reklama

Beata Oryl-Stroińska: Zamieniłeś szermierczą planszę na "klatkę" do mieszanych sportów walki. To dość zaskakujące. Jak do tego doszło? 

Jakub Miller: Ze sportami walki miałem styczność od dawna, w trochę innej formie, niż teraz. Jeszcze za czasów szermierczych, ćwiczyłem brazylijksi jiu jitsu. To było moją pasją i teraz postanowiłem się w to zaangażować. Także dlatego, że brakowało mi sportu po tym, jak przestałem uczęszczać do Warty na szermierkę.

A dlaczego przestałeś?

Nie ukrywam, że takim kluczowym momentem była śmierć Mateusza Witkowskiego. Chociaż nie trenowałem wtedy już regularnie, bo otworzyłem własną działaność i nie miałem już tyle czasu, to odejście Mateusza spowodowało, że straciłem trochę motywację do floretu, do przychodzenia tam, gdzie on zawsze był. Mateusz był dla nas w Warcie kimś więcej, niż tylko trenerem i bardzo przeżyłem jego odejście. Nawet teraz trudno mi o tym mówić. 

Wtedy brakowało czasu, a teraz? Masz czas na sporty walki?

Tak, teraz już mam. Poukładałem sobie zawodowe obowiązki tak, żeby móc trenować. Brazylijskiego jiu jitsu próbowałem najpierw weekendami, potem miałem całkowitą przerwę od sportu. Przyszedł jednak moment, w którym mój organizm domagał się ruchu. Miałem problemy ze spaniem, kłopoty z odżywianiem. No i uznałem, że trzeba coś z tym zrobić. Zacząłem od dwóch, trzech treningów w tygodniu, teraz trenuję już regularnie. Nie nazywam się może zawodowym sportowcem, ale sześć razy w tygodniu trenuję dwa razy dziennie, rano i wieczorem.

I myślisz o debiucie na gali MMA?

Oczywiście. Bardzo bym chciał. Trwają poszukiwania rywala i gali, na której mógłbym zadebiutować. Pomaga mi w tym mój trener Łukasz Demczur. 

                                                                                                                                          zdjęcie: archiwum prywatne rozmówcy

On jest twoim trenerem prowadzącym? Reprezentujesz jakiś klub?

Trenuję w klubie Czerwony Smok, poranne treningi mam u Filipa Sadowskiego, ale moim szkoleniowcem prowadzącym jest Łukasz. Z jego żonż Kingą mam z kolei treningi indywidualne, motoryczne i stabilizacyjne w DTZ Studio. Do tego zajęcia kickboxingu z Michałem Krawczykiem w klubie Move&Fight, ćwiczę także zapasy łączone, u Tomka Linke mam zajęcia z jiu jitsu. A co do klubu, to prawdopodbnie pierwszy raz w narożniku na gali stanę jako zawodnik Czerwonego Smoka, taki mamy plan.

Kiedy to może nastąpić?

Mamy obecnie dwie propozycje. Jedna w kategorii 68 kilogramów, czyli tzw. catchweight albo w 63 kilogramach. Obie propozycje dotyczą rywali już z jakimś doświadczeniem. Jeden z nich ma sześć walk w formule Semi Pro, cztery z nich to były walki w K1, drugi ma cztery walki. 

A Tobie do której kategorii wagowej bliżej?

Aktualnie ważę 68 kilogramów, więc na tę kategorię jestem gotowy już teraz. Do 63 musiałbym 5 kilogramów zgubić. Ale jak już ktoś decyduje się na walkę, to przygotowuje się pod daną kategorię. Trzeba pozbyć się tłuszczu, wody, ale też nie można tracić tkanki mięśniowej, bo to przecież decyduje o naszej sile. Kwestia odpowiednich treningów i odżywiania.

                                                                                              zdjęcie: archiwum prywatne rozmówcy

Spotkałeś się ze zdziwieniem osób, które znały Ciebie, jako florecistę, a dowiedziały się, że chcesz walczyć w MMA? 

Moi dobrzy znajomi reagują bardzo pozytywnie, np. u Mariki Chrzanowskiej to widzę takie podekscytowanie tym, że walczę. Czasami niektórzy się dziwią, ale kto mnie znał wcześniej, ten wiedział, że lubię sporty walki.

A trenerzy floretu z Warty jak zareagowali?

Trenerom z Warty jeszcze się chyba nie chwaliłem, sam jestem ciekaw co powiedzą.

Nie brakuje Ci tej atmosfery z sekcji szermierczej w Warcie? Była i jest czymś wyjątkowym.

Warta zawsze będzie w moim sercu, będzie moją rodziną. Spędziłem w niej aż 14 lat. Zdobywałem w barwach tego klubu i dla klubu medale mistrzostw Polski, no i ten najcenniejszy, brązowy mistrzostw Europy U-17 w drużynówce, zdobyty w Mariborze. Szermierka to bardzo duża część mojego życia i zawsze będzie mi bliska. Podobnie, jak Warta Poznań, trenerzy, koledzy i koleżanki. Z wieloma osobami mam cały czas kontakt, z kilkoma nawet się przyjaźnię.  

                                                                                                                 zdjęcie: archiwum Warta Muszkieterowie Poznań

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama