Dominacja "Gamera" już w pierwszej rundzie
Od początku ten pojedynek zapowiadał się niezwykle ciekawie. Mateusz Gamrot musiał udowodnić, że wciąż prezentuje jakość, która pozwala mu utrzymać się na najwyższym poziomie. Jego rywal to z kolei zawodnik aspirujący do tego, by znaleźć się w czołówce wagi lekkiej, pozostający na razie poza najlepszą piętnastką w rankingu.
Dodatkowo w oktagonie spotkali się zupełnie różni od siebie zawodnicy. Mocną stroną Argentyńczyka jest walka w stójce, a wiadomo, że Mateusz Gamrot dużo lepiej odnajduje się w parterze. Esteban Ribovics od pierwszych minut szukał mocnych kopnięć i bardzo obszernych ciosów. Polak uważnie się bronił, starał się także odpowiadać podobnymi ruchami, kilkukrotnie celnie trafił rywala krótkimi prostymi.
Gdy nadarzyła się okazja, skutecznie chwycił nogę przeciwnika i sprowadził go na deski. Polak zdołał od razu znaleźć się w pozycji bocznej. Ribovics próbował łapać Gamrota za nadgarstki, ale widać było, że zdecydowanie nie potrafi odnaleźć się w takiej sytuacji. "Gamerowi" udało się kolanem wykluczyć lewą rękę Argentyńczyka, a ten po chwili oddał plecy.
Poznański zawodnik miał absolutną kontrolę nad pojedynkiem, nie pozwalał rywalowi wstać nawet gdy ten próbował wykorzystać siatkę. Gamrot miał zdecydowanie więcej siły i do końca pierwszej rundy nie wypuścił Ribovicsa z parteru.
Efektowne zakończenie w wykonaniu Polaka
Na początku drugiej rundy Argentyńczyk spróbował jeszcze bardziej skrócić dystans, ale to okazało się "wodą na młyn" dla Polaka, który częściej trafiał swojego oponenta. Po minucie "Gamer" znów szukał sprowadzenia go na deski, ale Ribovics sprytnie się w tym zorientował i odrzucił atak reprezentanta Polski.
Przy kolejnej okazji zawodnik Czerwonego Smoka świetnie położył przeciwnika i kontynuował potyczkę w dosiadzie, blokując go prawym barkiem. Ribovics wydawał się być całkowicie bezradny, a dodatkowo otrzymywał jeszcze ciosy z lewej ręki Gamrota.
Gdy runda powoli zbliżała się do końca, Polak zaryzykował z założeniem trójkąta. Argentyńczyk długo wytrzymał w tej trudnej sytuacji, ale na 40 sekund przed końcem poddał walkę. Dla Mateusza Gamrota było to dziewiąte zwycięstwo w organizacji UFC i wyraźny komunikat, że on jeszcze jest w stanie rozdawać karty w czołówce.
Komentarze (0)