Kolejna fatalna kontuzja w Lechu Poznań UAM w meczu Ekstraligi
Młodzieżowa reprezentantka Polski nie jest jedyną zawodniczką żeńskiej sekcji Lecha Poznań UAM, która na oczach kibiców w meczu ligowym zerwała więzadła. W kolejnym spotkaniu przeciwko Pogoni Szczecin ta sama fatalna kontuzja przytrafiła się Zuzannie Sawickiej. Liderka formacji defensywnej Kolejorza w trakcie jednego z pojedynków z Anastasią Poluhovicą na swojej połowie niefortunnie wykręciła nogę i natychmiast upadła na ziemię w 26. minucie tamtego spotkania.
Sytuacja była na tyle poważna, że niemal od razu po interwencji sztabu medycznego Lecha Poznań UAM z pomocą doświadczonej piłkarce pospieszyła karetka pogotowia. Pojazd wjechał na sygnale na murawę i zasłonił fanom widok w trakcie pomocy liderce Kolejorza. Finalnie jednak kibice ekipy przyjezdnych mogli odczuwać lekką ulgę po całym tym dramatycznie wyglądającym zdarzeniu. Ostatecznie byłej kapitance udało się pozbierać bez użycia noszy.
Sawicka została zmieniona, a jej miejsce w linii obrony na resztę meczu zajęła Zofia Rosińska. Kolejorz przegrał tamto spotkanie z jedną z najlepszych ekip w Polsce aż 0:3, ale w tamtej chwili najważniejszym wydawało się przede wszystkim zdrowie weteranki. Szczególnie, że jej drużyna znajduje się przed newralgicznym punktem sezonu.
Trenerka Zając ma twardy orzech do zgryzienia. Kto wejdzie w buty weteranki?
Niestety nadzieję na względnie pozytywną diagnozę stanu zdrowia na nic się zdały. Dziś po południu Lech Poznań UAM oficjalnie potwierdził w swoich social-mediach najgorszy możliwy scenariusz czyli zerwanie więzadeł swojej zawodniczki i tym samym koniec sezonu dla renomowanej piłkarki. Wsparcie swojej koleżance z klubu okazał już zespół rezerw przy okazji zremisowanego 0:0 meczu z Pragą Warszawa. Piłkarki na zdjęciu zapozowały z koszulką z numerem dziewiątym należącym właśnie do Zuzanny Sawickiej.
Kontuzja liderki Kolejorza to z pewnością ogromny cios nie tylko dla jej drużyny, której bezsprzecznie przewodziła na boisku, ale i dla niej samej. W końcu ledwie kilka miesięcy temu wróciła do gry właśnie po wcześniejszym zerwaniu więzadeł. Los boleśnie ją wtedy doświadczył, kiedy to nie mogła walczyć z zespołem na boisku o historyczny awans do Ekstraligi. Jednak już od momentu powrotu na boisko w tym sezonie na nowo stanowiła pewny punkt ekipy Lecha Poznań UAM. Koleżanki mogły na niej polegać w niezwykle wymagających starciach Ekstraligi i Pucharu Polski, a Sawicka odznaczała się w szczególności determinacją, skutecznością we wślizgach i odbiorach oraz bardzo dużym poświęceniem w obronie dostępu do własnej bramki.
Strata liderki będzie dla Lecha Poznań UAM kolejnym, wymagającym testem pokazującym, jak młody zespół beniaminka radzi sobie na niespokojnych wodach. Najbliższy terminarz układa się wyjątkowo niekorzystnie dla podopiecznych Alicji Zając biorąc pod uwagę grę z GKS-em Katowice w Pucharze Polski, a później także rywalizację z bardzo jakościowymi ekipami Ekstraligi jak Górnik Łęczna, UKS SMS Łódź czy Śląsk Wrocław. Dodatkowo należy przypomnieć, że przecież w meczu z Pogonią Szczecin za dwie żółte kartki z boiska wyleciała także Monika Poniedziałek.
Trenerka Zając musi szukać rozwiązań w zaistniałej sytuacji kadrowej, ale lechitki udowadniały, że mają w sobie na tyle dużo jakości, że są w stanie skutecznie łatać po sobie dziury w składzie. W szczególności widać to w ataku, ale również i w środku pola. Do tej pory jednak obrona była absolutnym monolitem, a zmiany występowały tam bardzo rzadko, jeśli w ogóle. W tym sezonie dało się je najmocniej odczuć w zasadzie na samym początku, gdy w pierwszych meczach w wyjściowych jedenastkach brakowało Mai Kuleczki. Gdy jednak utalentowana piłkarka wróciła do gry, obrona była już niezachwiana.
Lech wrótce rozpocznie serię wymagających starć wagi ciężkiej. Na początek Puchar Polski!
Lech Poznań UAM ma przed sobą jeszcze sześć meczów ekstraligowych. Najbliższy zostanie rozegrany 25 kwietnia, ale zanim to nastąpi, drużynę Alicji Zając czekać będzie jeszcze prestiżowe, półfinałowe starcie Pucharu Polski z GKS-em Katowice. Bilety na to spotkanie sprzedają się w błyskawicznym tempie, a lecihtki mogą już liczyć na to, że na stadionie przy Bułgarskiej zasiądzie ponad tysiąc widzów gotowych wspierać ich na drodze do wielkiego finału.
Rywalizacja z GKS-em Katowice rozpocznie się 21 kwietnia o godzinie 18:30, a impreza jest biletowana. Lech Poznań chce zachęcić fanów do przyjścia między innymi możliwością spotkania z wybranymi piłkarzami pierwszej drużyny Kolejorza czy też szansą na zrobienie zdjęcia z trofeum za mistrzostwo Polski. Dodatkową motywacją do przyjścia na stadion jest również wizja pobicia rekordu frekwencyjnego. W ostatnim meczu poprzedniego sezonu Katowiczanki przyciągnęły na stadion 4474 kibiców.
Komentarze (0)