Maks Kaśnikowski już za niecałe dwa tygodnie wystąpi w turnieju głównym Enea Poznań Open. Organizatorzy przyznali mu dziką kartę (więcej TUTAJ), a sam zawodnik ma ambicje, by powtórzyć sukces sprzed dwóch lat, gdy okazał się zwycięzcą poznańskiego challengera. Zanim jednak 22-latek pojawi się w Parku Tenisowym Olimpia, zaliczył słodko-gorzką przygodę w Perugii.
Przygodę, która rozpoczęła się na etapie kwalifikacji. Polak został w nich rozstawiony z numerem drugim. Najpierw uporał się z Amerykaninem Ryanem Seggermanem (6:3, 7:6), a następnie z drobnymi problemami wyeliminował Argentyńczyka Lucio Rattiego (6:4, 3:6, 6:3).
Losowanie turnieju głównego nie okazało się łaskawe, bo na Kaśnikowskiego czekał reprezentant gospodarzy, Andrea Pellegrino (124 ATP). Włoch bardzo dobrze czuje się na kortach ziemnych, potwierdził to także w niedawnym turnieju ATP w Rzymie, gdzie odpadł dopiero w czwartym pojedynku z liderem rankingu, Jannikiem Sinnerem.
Obiecujący pierwszy set Kaśnikowskiego
Mecz nie rozpoczął się łatwo dla Polaka, który już przy swoim serwisie stracił dwa pierwsze punkty - ostatecznie odrobił stratę na tyle, by wygrać pierwszego gema. Rywal odpowiedział gładkim zwycięstwem swojego serwisu i... wtedy nastąpił dobry moment Kaśnikowskiego. 22-letni tenisista wygrał trzy kolejne gemy, przełamując przy tym Pellegrino. Polak prowadził już 4:1 i dość pewnie zmierzał po pierwszego seta.
Przy stanie 5:2, Polakowi nie udało się szybko domknąć wygranej. Kaśnikowski przegrał trzy setowe piłki w dziewiątym gemie i po nerwowych wymianach dał się przełamać powrotnie. Presję dźwignął w sytuacji, gdy Pellegrino zbliżył się na dystans jednego gema. Kaśnikowski po raz drugi w tym meczu zwyciężył przy serwisie Włocha i seta zakończył wynikiem 6:4 na swoją korzyść.
Pellegrino bezwzględny w kluczowym momencie
Drugiego seta Polak rozpoczął piorunująco, zamykając gema czterema udanymi piłkami. Panowie szli "łeb w łeb", wygrywając swoje rozdania aż do stanu 3:3. Wtedy Kaśnikowski przegrał swój serwis i postawił rywala w dogodniejszej sytuacji.
Tak się przynajmniej wydawało, bo Pellegrino miał niesamowitą szansę, by wygrać drugiego seta i przedłużyć swoje szanse na awans. W kulminacyjnym momencie reprezentant Polski zdołał wrócić do meczu, a rywalizacja była tak napięta, że do rozstrzygnięcia drugiego seta potrzebny był tie-break. Tutaj wojnę nerwów wygrał jednak Włoch.
U reprezentanta gospodarzy zeszło ciśnienie i zdecydowanie zyskał więcej pewności siebie. Trzeciego seta na nieszczęście Polaka rozegrał bardzo szybko. Potrzebował zaledwie pół godziny, by rozprawić się z Kaśnikowskim. 22-latka było stać jedynie na jednego gema.
Andrea Pellegrino w kolejnej rundzie zmierzy się z Roberto Carballesem Baeną (203 ATP). Dla Maksa Kaśnikowskiego był to ostatni przystanek przed turniejem w Poznaniu. Polak będzie miał teraz chwilę, by przygotować się do tej emocjonującej rywalizacji w stolicy Wielkopolski.
ATP 250 Challenger Perugia, 1/16 finału:
Andrea Pellegrino (6) - Maks Kaśnikowski (Q) 2:1 (4:6, 7:6, 6:1)
Komentarze (0)