Przed sezonem trudno było wskazać, kto znajdzie się w tym miejscu, ale po emocjonujące końcówce stało się jasne. ROW Rybnik i PSŻ Poznań rozpoczęły rywalizację o finał Metalkas 2. Ekstraligi. Pierwsze starcie półfinału zaplanowano na Śląsku, gdzie gospodarze od początku chcieli wykorzystać atut swojego toru i wypracować wysoką przewagę przed rewanżem na Golęcinie. Tym bardziej, że w bezpośrednich spotkaniach tego sezonu Poznaniacy dwukrotnie okazali się lepsi, a stawka tego dwumeczu jest przecież jeszcze większa.
"Skorpiony" od początku na minusie. PSŻ musiał odrabiać straty
Dla podopiecznych trenera Eryka Jóźwiaka ten mecz zaczął się dość boleśnie - od dwóch silnych ciosów zadanych przez drużynę z Rybnika. Gospodarze pokazali, że tego dnia nie będą rozdawać punktów za darmo. W pierwszym biegu zawodnicy ROW-u znakomicie ruszyli spod taśmy. Od razu zajęli dwa czołowe miejsca i nie zamierzali oddawać prowadzenia. Pewnie jechał Nicolai Klindt, a Jakub Jamróg skutecznie odpierał ataki Nielsa Kristiana Iversena. Bartosz Smektała był tak naprawdę poza rywalizacją.
W biegu juniorskim świetnie na pierwszym łuku wystrzelił Jakub Żurek. Junior Rybniczan błyskawicznie nabrał prędkości, objechał Antoniego Mencela i znalazł się na prowadzeniu. Chwilę później przed zawodnika PSŻ-u wyjechał również Kacper Tkocz. Na drugim okrążeniu sytuacja Poznaniaka zrobiła się jeszcze gorsza - jego motocykl odmówił posłuszeństwa. To wyjaśniało też problemy już na starcie, gdy maszyna Mencela dymiła przez awarię sprzęgła. W powtórce wzięło udział już tylko trzech graczy, a wśród nich debiutujący w barwach PSŻ-u Rafał Romaniak. Młodzieżowiec pojechał bardzo przyzwoicie, ale to ROW ponownie zgarnął komplet punktów.
Kibiców interesowała rywalizacja dwóch najlepiej punktujących graczy tego sezonu - Jana Kvecha oraz Ryana Douglasa. W bezpośredniej rywalizacji Australijczyk wygrywał już sześciokrotnie w obecnych rozgrywkach, ale w niedzielne popołudnie Czech był w znakomitej dyspozycji i przełamał tę passę. Kvech ruszył kapitalnie i w ułamku chwili wysunął się na czoło stawki. Douglas z każdym okrążeniem nabierał prędkości i utrzymywał się tuż za zawodnikiem Rybnika, ale ten jechał bardzo pewnie, nie popełniał błędów i dowiózł zwycięstwo do mety. Z walki o czołowe pozycje szybko wypadł z kolei Jesper Knudsen, więc punkcik do swojego dorobku dopisał Dimitri Berge.
Pierwsze zwycięstwo biegowe Poznaniacy odnieśli w czwartym pojedynku. Pomogło na pewno przerwanie wyścigu ze względu na upadek Jakuba Żurka. Młodzieżowiec popełnił błąd na łuku i się poślizgnął. Nawierzchnia była wcześniej polewana i szczególnie przy krawężnikach pojawiały się fragmenty, które mogły sprawiać zawodnikom problemy. Zawodnikowi nic się nie stało, zaś "Skorpiony" w powtórce mieli przewagę nad osamotnionym Patrykiem Wojdyło. Doczekali się wygranej, ale nie udało im się zakończyć wyścigu pełnym sukcesem. Mencel zbyt długo nie był w stanie utrzymać rywala za swoimi plecami i Wojdyło dołożył od siebie dwa "oczka".
To był jednak istotny moment w meczu, gdyż chwilowo napędził Hunters PSŻ do odrabiania strat. Po dwóch remisach 3:3 przyszła też pora na pierwszą podwójną wygraną i jednocześnie zbliżenie się do rywali na dwa punkty. Doskonale pojechał w siódmym biegu Antoni Mencel, który zaskoczył chyba nawet podążającego z nim w parze Ryana Douglasa. Australijczyk szybko przejął rolę tego, który bronił pozycji przed nacierającym Nicolaiem Klindtem i udało mu się pozostać na drugiej pozycji.
Odpowiedź PSŻ-u w najlepszym możliwym momencie
W kolejnych dwóch startach przebudzili się gospodarze, a konkretniej mogli liczyć na dwójkę Kvech - Klindt, która zapewniła kolejne biegowe zwycięstwa. Przed kosmetyką toru przewaga Rybnika urosła do ośmiu punktów, a w Poznaniu nie do końca można było wskazać kogoś, kto do spółki z Ryanem Douglasem weźmie odpowiedzialność za wynik. Sam Australijczyk także przekonał się tego dnia, jak ciężko było mu wyprzedzać na tym obiekcie.
Kluczowy w tej batalii okazał się ostatni wyścig przed biegami nominowanymi, do którego stanęli Douglas oraz Iversen. Para PSŻ-u objęła prowadzenie zaraz po starcie. Douglas asekurował swojego kolegę z zespołu, broniąc się przed rozpędzonym Kvechem. Duńczyk znalazł się poza zasięgiem reszty, a Australijczyk w porę oderwał się od Czecha. Poznaniacy pokazali, że będą walczyć do końca!
Najważniejsze było jednak zwycięstwo w biegu czternastym - podwójne dawało "Skorpionom" szansę na wygraną, zaś 4:2 oznaczało walkę o remis. Niestety. Para Klindt - Wojdyło okazała się zbyt silna i pozostawiła PSŻ daleko w tyle, zapewniając swojemu zespołowi dziesięciopunktową przewagę przed ostatnim wyścigiem. Rybnik mógł już świętować triumf nad Poznaniem, zaś niewiadomą pozostawała zaliczka przed rewanżem.
Ostatni bieg zapewnił niesamowite emocje - najpierw przez upadek aż trzech zawodników, gdzie Douglas i Kvech zaczepili się kołami, a tym samym powstrzymali przed dalszą jazdą Iversena. W powtórce mieliśmy absolutnie jeden z najciekawszych wyścigów dnia. Iversen na pierwszym okrążeniu objechał wszystkich i ustawił się na czele. Douglas przez dwa okrążenia toczył zaciętą rywalizację z Jamrogiem. Panowie nawzajem się wyprzedzali, ale ostatecznie to Australijczyk był szybszy od Polaka. Kvech na czwartym kółku znacząco zwolnił, gdyż nie był w stanie nawet zbliżyć się do rywali.
Przewagę Rybnika udało się zatem zmniejszyć do sześciu punktów i... to oznacza, że na Golęcinie czeka nas mnóstwo wrażeń. Rewanż zaplanowano w niedzielę, 6 września o godz. 13.
Innpro ROW Rybnik - Hunters PSŻ Poznań 48:42
ROW Rybnik: Nicolai Klindt - 10 (3,1,3,0,3), Patryk Wojdyło - 6+2 (2,0,2*,0,2*), Jakub Jamróg - 11+1 (2*,2,3,3,1), Jesper Knudsen - 1+1 (0,1*,0), Jan Kvech - 10 (3,3,3,1,0), Jakub Żurek - 6 (3,w,1,2), Kacper Tkocz - 4+2 (2*,0,2*).
PSŻ Poznań: Bartosz Smektała - 2 (0,2,0,-,-), Dimitri Berge - 4+2 (1*,1*,1,1), Niels Kristian Iversen - 12 (1,3,2,3,0,3), Kacper Pludra - 4 (3,0,0,1), Ryan Douglas - 13+3 (2,2*,3,2,2*,2*), Antoni Mencel - 6+1 (d,1,3,1*,1), Rafał Romaniak - 1 (1,-,0).
Komentarze (0)