reklama

Prezes PSŻ: Mam nadzieję, że miasto stanie na wysokości zadania

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Prezes PSŻ: Mam nadzieję, że miasto stanie na wysokości zadania - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
4
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Żużel W sobotę 6 czerwca minie 20 lat odkąd w restauracji na poznańskim Boninie powołane do życia zostało Poznańskie Stowarzyszenie Żużlowe. Jego prezesem jest obecnie Jakub Kozaczyk. #OrzechowaOsada PSŻ Poznań, bo pod taką nazwą żużlowcy startują w tym sezonie, jest rewelacją Metalkas 2. Ekstraligi Żużlowej. W rozmowie z Michałem Bondyrą prezes opowiedział o swoich początkach na żużlowych owalach w roli kibica, ale też w rolli inwestora. O spłacaniu finansowych zaległości, walce o stałe oświetlenie, kto z żużlowców musiał spinać pośladki i czy utrzymanie trzonu kadry rewelacji tego sezonu jest możliwe.
reklama

Michał Bondyra: Kto zaszczepił Panu miłość do żużla?
Jakub Kozaczyk, prezes #OrzechowaOsada PSŻ: Kiedyś na żużel zabrał mnie ojciec z wujkiem i tak już zostało.

Był już wtedy żużel w Poznaniu?
Nie, nie było. Trzeba było jeździć na niego do Piły i Gniezna.

A co robił Prezes wiosną 2004?
Wtedy, kiedy rodził się PSŻ? Kończyłem liceum. Ale potem, jak już byłem na studiach na Akademii Rolniczej na Golęcin żużel wrócił. Pamiętam, jak zrywałem się z wykładów, żeby oglądać Drużynowe Mistrzostwa Polski Juniorów.

A od czego zaczęło się Pana inwestowanie w żużel?
Od wsparcia Michała Piosickiego. To był rok 2013 i ktoś tam namówił mnie żeby w Gnieźnie dołożyć trochę pieniędzy do jazdy tego chłopaka. On potem przeszedł do Łodzi, a my jeździliśmy za nim. Potem przyszedł rok 2015 lub 2016 i zacząłem wspierać finansowo Kevina Fajfera, który jeszcze wtedy nie potrafił dobrze utrzymać motocykla. No i tak już zostało…

Pan firma była też sponsorem tytularnym PSŻ.
No tak, w 2018 Skropiony miały w nazwie moją firmę Iveston, a rok później poza Iveston był jeszcze Power Duck, bo namówiłem na zaangażowanie w żużel mojego kolegę. 

Zaangażował się Pan jeszcze mocniej po tym, gdy we wrześniu 2020 roku po Walnym Zebraniu Członków Stowarzyszenia PSŻ, przejęliście wraz z Marcinem Czaińskim i Tomaszem Tasiemskim władzę po Arkadiuszu Ładzińskim.
To był trudny czas. A my na wejściu mieliśmy do spłaty naprawdę spore zaległości finansowe.

Jak duże?
O kwotach nie mówmy – było minęło. Powiedzmy, że tyle, że dziś za te pieniądze w Poznaniu można byłoby kupić coś naprawdę dużego i fajnego. Ale szczęśliwie wszystko uregulowaliśmy i dziś cieszymy się żużlem w Poznaniu. Uważam, że nie ma co wracać do tego co złe, mówmy tylko o tych dobrych rzeczach, jak choćby o wielkim wsparciu pana Artura Banacha z firmy Investhouse bez którego żużla w Poznaniu zapewne by nie było. Poza tym nie możemy zapomnieć o wszystkich członkach Stowarzyszenia i pozostałych sponsorach. Ich praca i zaangażowanie też jest bezcenne.

Skoro o rzeczach dobrych. W 2022 PSŻ wygrało 2 ligę i awansowało do 1. Wtedy w wywiadzie dla Magazynu Żużlowego powiedział Pan, że w 2026 chce, by Skorpiony jeździły w Ekstralidze. Podtrzymuje Pan tą deklarację?
Jeśli miasto zapewni stałe oświetlenie i obiekt będzie spełniał warunki licencyjne, to dlaczego nie?

Oświetlenie, to był największy problem przed tym sezonem. Sprawa została zażegnana, ale tylko na chwilę. Bo na Golaju mamy oświetlenie czasowe, a trzeba stałego.
W ten poniedziałek mam w tej sprawie spotkanie z wiceprezydentem miasta Poznania Jędrzejem Solarskim. Mam nadzieję, że miasto stanie na wysokości zadania. Mocno wierze, tak jak i kibice żużla w Poznaniu, że będziemy mogli dalej spełniać swoje marzenia.

W tym roku zamiast dramatycznej walki o utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze, macie wicelidera i zaraz będziecie walczyć w play-off o PGE Ekstraligę Żużlową. Spodziewał się Prezes takiego obrotu sprawy?
To, że załapiemy się na play-offy – tak. Ale tego, że będziemy mieć aż 15 punktów po 10 kolejkach – nie. Wygrana w Łodzi czy Gdańsku była od początku realna. Wygrane domowe też. Ale zwycięstwa w Ostrowie w życiu bym się nie spodziewał!

To może Ekstraliga do Poznania zawita już po tym sezonie?
W żużlu jest wszystko możliwe, tylko kwestia tego oświetlenia musi być załatwiona!

To, że jest wszystko możliwe pokazała też postawa Ryana Douglasa. Australijczyka kontraktowaliście z myślą o trzecim poziomie rozgrywkowym, gdzie w Rawiczu radził sobie świetnie. Ale na zapleczu Ekstraligi nigdy nie jeździł, a tu jest w top 3 najskuteczniejszych zawodników ze średnią 2,353 punktu na bieg.
Że będzie dobrze punktował to wiedziałem, bo to porządny gość. Myślałem, że z meczu będzie przywoził po 8-10 punktów. A on licząc bonusy daje po 12 punktów w meczu. Tego się chyba nikt nie spodziewał.

Nikt pewnie nie spodziewał się, że tak trudny początek będzie miał wasz lider i kapitan Aleksandr Łoktajew. 
Nikt z nas nie narzucał na Saszkę żadnej presji. Za to on sam narzucał ją sam sobie. Trochę czasu upłynęło, ale wszystko sobie już w głowie poukładał i ostatnio jeździ dużo lepiej. Wierzę, że na play-offy obok niego do siebie dojdą też Matias (Nielsen – przyp. MB), Szymon (Szlauderbach – przyp. MB) i Mateusz (Dul – przyp. MB).

Gołym okiem widać, że bez Michaela Jepsena Jensena, który odszedł do GKM Grudziądz Matias Nielsen odżył.
Rozmawiałem z nim ostatnio. Mówię: albo spinasz pośladki, albo będziesz grzał ławę. No i jedzie. A będzie jechał jeszcze lepiej w play-off.

Wracając do Jensena było trochę zamieszania.
Ta sytuacja pokazała, że trzeba kontraktować zawodników, którzy na początku mają małe wymagania finansowe, żeby potem na nich zarobić. No i my z dużym zyskiem puściliśmy go do Grudziądza.  

Zapytam jeszcze o młodzieżowca Kacpra Grzelaka, który swoją postawą robi furorę w lidze.
Dzieje się tak, bo to młody ciężko pracujący człowiek, do tego poukładany życiowo z dobrym teamem. Ma w sobie dużo pokory, a dzięki temu można wiele zdziałać w żużlu.

Jest szansa, że po sezonie zostanie w PSŻ trio Douglas-Łoktajew-Grzelak?
No pewnie, że jest! Może już coś wyjaśni się w sobotę.

W sobotę walczycie z Wilkami Krosno o zwycięstwo, choć na Podkarpaciu wysoko przegraliście. Pewnie o bonus będzie ciężko.
Tor pokaże, wszystko jest możliwe.

Tor to ostatnio wasz atut. 
Toromistrz Jan Choroś pracuje od rana do wieczora i są tego efekty. 

W sobotę walczycie też o rekord frekwencji na trybunach.
Na 20-lecie PSŻ przewidujemy wiele atrakcji, ale nie powiem o nich bo trzeba w sobotę przyjść, by je zobaczyć. Poza tym, żużel jest dla kibiców i tak do tego podchodzę.

Kibice zresztą utożsamiają się mocno z prezesem.
Widzą, że w poznańskim żużlu dobrze się dzieje, że PSŻ leży mi na sercu. Że przyszedłem tu, by wspierać, ze nie biorę za to złotówki. Wiedzą, że jestem swój.

fot. Sandra Rejzner x3/PSŻ,  Krzysztof Szrama/PSŻ

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama