Dramatyczna końcówka w wykonaniu PSŻ-u. Uratowali przegrany mecz
Ależ to był mecz na Golęcinie! Łodzianie do domu wracają z ogromnym niedosytem, bo choć wciąż są niepokonani w tym sezonie, to w Poznaniu stracili punkt niezwykle boleśnie. Trener "Skorpionów" widząc, że jego zespół przegrywa ośmioma punktami przed finiszem, zagrał absolutnie va banque i zastosował podwójną rezerwę taktyczną, puszczając duet Douglas-Pludra podwójnie w biegach nominowanych.
Zawodnicy w obydwu startach przywieźli 5:1 i udało się żużlowcom PSŻ-u zachować chociaż punkt. Tyle, że po meczu nie było przesadnego zadowolenia. Jedynie odetchnięcie z ulgą i głębokie rozczarowanie na własnym torze. Po meczu trener Eryk Jóźwiak wyglądał na człowieka, który wolałby zapomnieć o sobotnich zmaganiach.
- Ryan [Douglas] i Kacper [Pludra] dźwignęli ciężar. Było widać, że są szybcy, więc to była jednoznaczna decyzja i nie zastanawialiśmy się długo, czy ma być ta podwójna zmiana. Gratuluję Łodzi, że tak nam napsuła krwi, bo naprawdę mieliśmy bardzo ciężko z nimi. Drużyna, która tak jak Poznań dwa lata temu, miała spadać, a tu widać, że psują krwi rywalom. My musimy sobie poradzić ze swoimi problemami, bo nie może być tak, żebyśmy się męczyli na własnym stadionie - mówił po tym meczu szkoleniowiec "Skorpionów".
Żużlowcy w sobotę wyjechali na tor w pełnym słońcu o godz. 14, zaś poprzednio rywalizowali w chłodniejszy wieczór. Różnica w warunkach była zdecydowanie odczuwalna, ale opiekun drużyny absolutnie nie chciał szukać takich usprawiedliwień.
- Jak chcemy się oszukiwać, to możemy mówić o tym, że warunki i pogoda były inne. Kacper i Ryan pojechali na takich samych motocyklach jak we wtorek. Tutaj nie ma co dorabiać ideologii. Zabrakło przede wszystkim spokoju i wiary w to, że to co wypracowaliśmy na treningu i podczas wtorkowego meczu, też zadziała dzisiaj. Niektórzy już, by szukali wytłumaczeń, że było cieplej, był twardszy tor, a jak spojrzymy po czasach to niewiele się różniły się od poprzedniego spotkania - zaznaczył trener.
Drużyna nie mogła liczyć na wszystkich zawodników. Dwóch kluczowych "nie dojechało"
Sobotni mecz był bardzo kiepski w wykonaniu Dimitriego Berge, a już całkowicie nieudany dla Nielsa-Kristiana Iversena. Oczekiwania wobec tej dwójki były i są nadal bardzo wysokie. Francuz chociaż dobrze zaczął, za to Duńczyk za łatwo tracił pozycję i w trzech startach dowiózł zaledwie po jednym punkcie. Kogo trener uznał za niewidocznego w tym meczu? Odpowiedź nie powinna dziwić.
- Przede wszystkim Iversena. Nie ma tej pewności w jeździe, ale na pewno z każdymi zawodami będzie lepiej. Dimitri Berge też ma duże pole do poprawy. Tych dwóch zawodników dzisiaj zdecydowanie nam zabrakło. Liczymy na ich punkty, żeby te dorobki były większe. No i u Antka Mencela to chyba zmęczenie materiału, bo cały tydzień miał bardzo napięty i było to widać - ocenił Eryk Jóźwiak.
Najlepiej punktującym "Skorpionem" był tradycyjnie już Ryan Douglas, ale to Kacpra Pludrę można uznać za bohatera tego spotkania. Australijczyk zrobiłby swoje w każdej sytuacji, a i w tym meczu zdarzył mu się gorszy wyścig, gdy przyjechał na metę dopiero trzeci. Gracz U24 w poznańskim zespole dźwignął z kolei dużą odpowiedzialność za wynik w ostatnich biegach, a na przestrzeni całego meczu jechał bardzo równo, przywożąc łącznie 11+3 w punktach.
- Wierzyłem w Kacpra cały czas. Byłem wręcz zaskoczony występami w Ostrowie i Bydgoszczy, ale byłem pewien, że i tak będziemy zadowoleni z jego postawy. Nasze oczekiwania względem zdobyczy punktowej okazały się adekwatne. Dzisiaj z Ryanem pojechali jak dwaj liderzy - świetne zawody w wykonaniu Kacpra. Jak mówiłem po meczu z Rzeszowem, że jego udział w nominowanym zaowocuje na przyszłość, tak teraz zaczęliśmy zbierać już tego plony - tak mówił po zakończeniu spotkania Jacek Kannenberg, menedżer drużyny.
Eryk Jóźwiak zdradził z kolei, jaka jest recepta na poprawę wyników. Taka wskazówka na pewno przydałaby się jeszcze tym, którzy gonią za formą w ekipie "Skorpionów".
- Spokój jest najważniejszy. Im mniej szuka się czegoś w sprzęcie, tym łatwiej jeździć na żużlu. Uspokoił to wszystko, przepracował treningi i wiedział już na czym będzie jechał - podkreślił szkoleniowiec PSŻ-u.
Kolejna okazja do ligowych punktów już 10 maja, tym razem w wyjazdowym spotkaniu z Rybnikiem. Poznaniacy rozpoczną to spotkanie o godz. 15:15. Warto dodać, że najbliższy rywal PSŻ-u właśnie przełamał się w tym sezonie. Po trzech porażkach wygrał przed własną publicznością ze Stalą Rzeszów 47:42.
Komentarze (0)