reklama

Piękny dzień dla poznańskiego futsalu. Wiara Lecha i AZS UAM Poznań mają powody do dumy

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Piękny dzień dla poznańskiego futsalu. Wiara Lecha i AZS UAM Poznań mają powody do dumy - Zdjęcie główne
Autor: Akademickie Mistrzostwa Polski/Facebook | Opis: To był wielki dzień dla męskiej i żeńskiej reprezentacji Polski w futsalu.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
FutsalTen rok to znakomity czas dla poznańskiego futsalu i potwierdza to już nie tylko historyczny awans Wiary Lecha do Ekstraklasy czy wysokie miejsce w tabeli AZS-u UAM Poznań. Dzisiaj już oficjalnie przedstawiciele lokalnych drużyn dołożyli do swoich sukcesów w tym roku także medale z Akademickich Mistrzostw Świata. Łatwo zdecydowanie nie było, ale siła charakteru pozwoliła finalnie napisać piękną historię.
reklama

Futsalistka AZS-u UAM przyczyniła się do wielkiego sukcesu reprezentacji Polski

reklama

Zuzanna Bartha i Dobrosława Skorupska rozpoczęły rywalizację w barwach reprezentacji Polski już 30 czerwca w hali w Pruszkowie. Biało-Czerwone zmierzyły się tam z Portugalią, której niestety na wstępie nie udało się ograć. Zawodniczki były jednak blisko tego, żeby wyrwać faworytkom przynajmniej punkt. Wynik 2:1 odzwierciedlał zacięty pojedynek, który mimo wszystko zapisze się pozytywnie w pamięci fanów Poznanianek. Wszystko to za sprawą znakomitego trafienia Dobrosławy Skorupskiej, która popisała się potężnym strzałem w okno. Podopieczna Oktawiana Soleckiego w AZS-ie UAM Poznań tylko potwierdziła, że jej znakomita forma z poprzedniego sezonu wciąż trwa. 

Porażkę na inaugruację Polki odbiły sobie z nawiązką w kolejnym starciu przeciwko USA. Biało-Czerwone pokonały swoje rywalki aż 6:1, a następnie przejechały się po Kostaryce 3:1. Fazę grupową podopieczne Wojciecha Weissa zwieńczyły zwycięstwem z Tajwanem również wynikiem 3:1. Poznańscy fani znów mieli szczególne powody do radości, bowiem po raz kolejny na listę strzelczyń wpisała się Dobrosława Skorupska. 

reklama

Niestety, podopieczne Wojciecha Weissa trafiły w półfinale najgorzej jak tylko mogły, bowiem ich przeciwniczkami zostały Brazylijki, które nie dały Polkom najmniejszych szans. Porażka 0:4 dobitnie to podkreślała, a pierwsza połowa była w zasadzie rozstrzygnięty już po pierwszych sześciu minutach, kiedy to renomowane przeciwniczki załatwiły sobie dwa gole. Biało-czerwone tanio jednak skóry nie sprzedały, bowiem w drugiej połowie odgryzył się Brazylijkom, stwarzając sobie kilka groźnych okazji, w których zwyczajnie zabrakło skuteczności. Zawodniczki AZS-u UAM-u Poznań wciąż miały jednak szansę na zagwarantowanie sobie przynajmniej brązu.

Tam jednak musiały sprostać wyzwaniu, które rzuciły im Niemki i faktycznie podołały zadaniu, wygrywając z nimi 2:0. Najpierw w 10. minucie spotkania prowadzenie Polkom zapewniła Anna Chóras, a później w końcowej fazie meczu gwoździem do trumny naszych sąsiadek okazało się trafienie Mai Fal. Futsalistka popisała się znakomitą „podcinką”, zachowując zimną krew w decydującej chwili i tym samym w pięknym stylu przypieczętowała brązowy medal na sześć minut przed końcem spotkania.

reklama

Tym samym zawodniczki ze stolicy Wielkopolski mogły dopisać sobie kolejne wielkie osiągnięcie. Powody do radości powinien mieć też trener Oktawian Solecki, bowiem jego podopieczne zyskały cenne doświadczenia. To dobra wiadomość w kontekście zwiększenia jakości przed następnym sezonem. Wspomnijmy tylko, że Zuzanna Bartha i Dobrosława Skorupska stały się współautorkami kolejnej wielkiej chwili dla polskiego futsalu żeńskiego. Biało-Czerwone zdobyły dziś bowiem swój drugi brązowy medal Akademickich Mistrzostw Świata w historii. Pierwszy raz zdarzyło się to w 2022 roku w Portugalii. Wtedy to w meczu o trzecie miejsce Polki zdemolowały Nową Zelandię wynikiem 5:0. 

Dramatyczny finisz Polaków na AMŚ. Emocje sięgnęły zenitu w samej końcówce 

reklama

Na najniższym stopniu podium stanęli też futsaliści Wiary Lecha. Kacper Korytny oraz Jakub Kozłowski najpierw awansowali ze swoim klubem do Ekstraklasy, pisząc nowy, piękny rozdział w historii swojego klubu, a teraz świętowali wywalczenie brązowego medalu. Na drodze do sukcesu Biało-Czerwoni pokonali reprezentacje Czech, Cypru i Kostaryki. Obaj zawodnicy beniaminka futsalowej Ekstraklasy zdołali wpisać się na listę strzelców w fazie grupowej. Jakub Kozłowski poprowadził zespół do zwycięstwa 2:1 w pierwszym spotkaniu, a gol Kacpra Korytnego pozwolił Polakom na dalszą walkę o korzystny wynik. Następnie Biało-Czerwoni w ćwierćfinale przejechali się po Arabii Saudyjskiej wynikiem aż 6:2. 

Niestety nadzieje Polski na finał pogrzebali... również Brazylijczycy. "Canarinhos" wbili pierwszego z sześciu goli już po 12 sekundach od rozpoczęcia meczu. Ich pewność siebie po tamtej chwili rosła, a podkreśliły to dodatkowo dwa kolejne trafienia. Polska zdołała jednak odpowiedzieć na sekundy przed przerwą za sprawą Kacpra Pawlusa, zdobywajac jak się okazało bramkę honorową. Niestety nie zachwiała ona pewnością siebie rywali, którzy w drugiej połowie dołożyli jeszcze trzy trafienia.

Łukasz Frankiewicz - futsalista reprezentacji Polski - stwierdził jednak, że sytuacja na parkicie nie wyglądała aż tak źle jak mógłby to przedstawiać końcowy wynik. U Polaków zawiodła przede wszystkim skuteczność, czego nie można było powiedzieć o Brazylijczykach. Oni byli praktycznie nieomylni, wykorzystując w stu procentach wszystkie nadarzające się okazje. W polskim zespole również ich nie brakowało, ale dysponowanie dziś najwyższym wykończeniem okazało się wyzwaniem ponad siły Biało-Czerwonych. 

Dobra obrona po stronie rywali Polski stanowiła problem także w meczu o brąz z Czechami. Tam rywalizacja po 40 minutach zakończyła się zaskakującym wynikiem 0:0 i o tym, kto zdobędzie medal miały zdecydować rzuty karne. Przeciwnicy Biało-Czerwonych rozpoczęli serię, a wyrównana walka trwała do wyniku 3:2, kiedy to pomylił się Łukasz Frankiewicz. Czeski golkiper obronił jego uderzenie, a nasi rodacy znaleźli się pod ścianą. Sytuacja drastycznie pogorszyła się jeszcze bardziej w momencie, gdy nasi sąsiedzi doprowadzili do wyniku 4:2.

Wszystko w tamtej chwili wydawało się rozstrzygnięte, ale Grzegorz Haraburda zdołał wykorzystać swoją okazję. Rywale wciąż jednak mieli brązowy medal na tacy, ale nieoczekiwanie zawiedli w decydującym momencie! Tym razem górą okazał się bramkarz Paweł Mieszczanin, a Szczepański i Haraburda nie pozwolili później, aby kunszt bramkarza poszedł na marne, doprowadzając do wyrównania na 4:4. Koszmar Czechów się nie kończył, bowiem nasi sąsiedzi zmarnowali swoją próbę drugi raz z rzędu. Futsalówkę na wagę "krążka" miał przy swojej nodze Bartłomiej Twarkowski. Futsalista z Katowic się nie pomylił i ustalił wynik rywalizacji na 5:4, doprowadzając Polaków do brązu.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo