Wiara Lecha rozkręcała się powoli. Znakomity pokaz gry Kolejorza w defensywie
Śląsk Wrocław zaczął mecz potężnym uderzeniem, bowiem wynik otworzył już w... 12 sekundzie. Niesamowitą akcją indywidualną popisał się Leonardo Santana, który swoim kapitalnym dryblingiem położył całą linię defensywną Kolejorza i potężnym strzałem pod poprzeczkę wpakował gola Kusnirowi. Po tamtej akcji "Wojskowi" dostali potężnego kopa energii na parkiecie, a Wiara Lecha skupiała się przede wszystkim na odpieraniu kolejnych zagrożeń. Swoich szans szukali w zasadzie tylko po kontratakach, trzymając gardę wysoko.
Mimo wszystko zespół Kolejorza zachowywał bardzo wysoki poziom intensywności. Gospodarze przyklejali się do rywali i stwarzali im mnóstwo problemów w pressingu. W końcu próby szybkich ataków przyniosły efekt. Piotr Rykaczewski znakomicie zgrał piłkę do Ousammy Chefraou El Metmary'ego, a Marokańczyk wykończył akcję fantastycznym strzałem z pierwszej piłki. Wtedy to gracze ustabilizowali swoją sytuację i złapali rytm w grze. Potwierdzili to najlepiej już 60 sekund później, kiedy doprowadzili do wyniku 2:1. Tym razem na listę strzelców wpisał się sam Rykaczewski popisując się znakomitym wykończeniem po wypieszczonym podaniu od Kacpra Korytnego.
Śląsk Wrocław zdawał się tracić grunt pod nogami, a podopieczni Orlando Duarte ewidentnie stawali na nogi po nokautującym początku. Obrona stawała się coraz lepiej zorganizowana, a każdy z zawodników walczył jeden za drugiego łatając po sobie dziury. Korzystny wynik do przerwy udawało się utrzymać głównie dzięki nieprawdopodobnym interwencjom Marka Kusnira, ale ofiarności dokładali od siebie Martin Solzi oraz Ousamma Chefraou El Metmary'ego. Śląsk co prawda regularnie potrafił tworzyć naprawdę groźne akcje dzięki znakomitym popisom indywidualnym, ale drużynowy, niski blok Wiary był niemożliwy do sforsowania.
Dopiero w ostatnich pięciu minutach pierwszej połowy Wiara Lecha przeszła w tryb oszczędzania energii. Tym samym Śląsk Wrocław miał więcej okazji do strzałów po ataku pozycyjnym, ale ustawienie podopiecznych Orlando Duarte było niemożliwe do przełamania. Kolejorz znakomicie się uzupełniał, łatając dziury w swoim ustawieniu. Ataków było niewiele, bowiem priortytetem Wiary Lecha było to, by się nie odsłonić. Ataki były przeprowadzane szybko, dalekimi przerzutami, ale gospodarze płacili za to szybkimi stratami piłek.
Dramat Wiary Lecha w końcówce. Od sukcesu dzieliły ich sekundy
Wiara wchodziła w drugą połowę z korzystnym wynikiem, a po trzech minutach gry było jeszcze lepiej. Śląsk Wrocław pokazał swoją podatność na kontrataki i to właśnie po jednym z nich lechici kompletnie rozmontowali defensywę rywali. Na listę strzelców wpisał się Jakub Kozłowski po świetnym podaniu Ousammy El Metmary'ego. "Wojskowi" nie zwiesili jednak głów i dalej próbowali grać swoje choć stawało się to coraz trudniejsze przy łapiącej rytm Wiarze Lecha. W zespole Wrocławian górę zaczynała brać niecierpliwość.
Tuż po przerwie Wiara Lecha zaczęła bardziej kontrolować grę, utrzymując się częściej przy piłce, ale paradoksalnie to właśnie wtedy ich czujność została uśpiona. Śląsk w 28. minucie znów znalazł drogę do siatki i złapał kontakt z rywalami po jednym z pierwszych błędów w rozegraniu. Tamta sytuacja podziałała na zespół przyjezdnych mobilizująco. W połowie drugiej części spotkania to oni znów zaczęli raz za razem testować szczelność defensywy Kolejorza. Marek Kusnir, Martin Solzi i spółka mieli pełne ręce roboty pod własną bramką.
W szczególności wirtuozeria tego pierwszego znów utrzymywała Poznaniaków w grze. Wiara Lecha po wybiciu 30. minuty na zegarze znów przeszła do niskiego bloku defensywnego. Wrocławianie ponownie stanęli przed szansą na to, by maksymalnie wykorzystać swoją jakość w ofensywie. W 34, minucie spotkania tylko słupek uratował Kolejorza od straty gola na 3:3. Wydawało się, że zaledwie jedna znakomita kontra dzieliła podopiecznych od definitywnego wbicia gwoździa do trumny Wrocławian. Goście co prawda prowadzili grę, ale byli szalenie nieskuteczni pod bramką Marka Kusnira.
Cel Wiary Lecha pozostawał jednak niezmienny: nie odsłonić się i dotrwać do samego końca. Podopieczni Orlando Duarte realizowali swoją misję, a w 37. minucie niewiele brakowało nawet, by Uriel Cepeda po cudownym dryblingu pokonał Stefano. Bramkarz okazał się jednak lepszy. Śląsk Wrocław na 120 sekund przed końcem rzucił wszystko co miał do ataku, decydując się na użycie bramkarza lotnego. Ta strategia przyniosła zamierzony efekt, a Wiara Lecha ugięła się pod naporem gości na pięć sekund przed końcem spotkania.
Co prawda mecz udało się zremisować i wyciągnąć punkt w starciu z faworytem, ale spora część kibiców opuszczała halę przy Zagajnikowej z poczuciem ogromnego niedosytu. Po trybunach niosło się wiele głosów, że Śląsk zdecydowanie był w zasięgu Kolejorza i gdyby tylko zespół Orlando Duarte nie kusił losu tak długo pod własną bramką, wynik byłby inny.
Wiara Lecha - Jaxan Śląsk Wrocław 3:3 (2:1)
Gole: El Metmary 7., Rykaczewski 8., Kozłowski 23.- Wiara - 0.12 Santana, - 28., - 39. - Śląsk
Śląsk: Stefano - Lopez, Lion, Claudio, Santana, Riberio.
Wiara: Kusnir - Solecki, Rybitskyi, Oritz, Rykaczewski
Żółte kartki: Ousamma 9., Rybitskyi 11., Rykaczewski 31. - Wiara
Komentarze (0)