Pokaz sztuki rozegrania w pierwszej połowie. Cepeda pokazał, co to znaczy być liderem
Wiara Lecha zaliczyła bardzo mocne wejście w mecz z Motus Kazimierza Wielka. Podopieczni Orlando Duarte otworzyli spotkanie już po 120 sekundach po trafieniu Uriela Cepedy. Argentyńczyk sam przejął piłkę na połowie przeciwnika, a następnie wyprowadził kontratak, kończąc akcję strzałem nie do obrony. Chwilę później zamieszanie w szeregach rywali wykorzystał natomiast Oussama El Metmary, podwyższając prowadzenie na 2:0. "Byki" nie dały się jednak stłamsić i w trzeciej minucie meczu wypracowały sobie dość szczęśliwego gola kontaktowego tym razem po błędzie Kolejorza pod własną bramką.
Temperatura meczu była w granicach wrzenia od samego początku. Motus Kazimierza Wielka otrzymała błyskawiczne ciosy, ale podniosła się w imponującym tempie i postawiła beniaminkowi trudne warunki. Mecz stał się bardzo żywiołowy i agresywny. Obie drużyny wzajemnie bardzo mocno naciskały na siebie w pressingu, a przestrzeń do rozegrania była praktycznie zerowa.
Nie było miejsca na rajdy, dryblingi czy indywidualne akcje. Skutecznie przeprowadzone akcje wymagały maksymalnej precyzji w podaniach, bo nie było innej opcji, aby przedostać się pod pole karne rywali. Pierwsza połowa przypominała prawdziwy spektakl w budowaniu akcji. Futsaliści Wiary Lecha i Motusu biegali po całym parkiecie z piłką wręcz przyklejoną do nóg, szukając przestrzeni do strzałów, ale takowej nie było.
Obie ekipy nie mogły wypracować sobie klarownej sytuacji pod bramką, a więc zawodnicy postawili na strzały z dystansu. Jednak i one były mocno niecelne, chaotyczne i oddawane z nieprzygotowanych pozycji. Momentami wyglądało to jakby jedni i drudzy liczyli na łut szczęścia, ale on nie nadchodził aż do 18. minuty meczu. Wtedy to Motus Kazimierza Wielka wyprowadził akcje bramkową na 2:2, ale wcześniej popełnili faul i gol finalnie został anulowany po wideo weryfikacji.
Wiara Lecha zrewanżowała się przeciwnikom minutę później. Uriel Cepeda swoim obłędnym wyszkoleniem technicznym wywiódł w pole kryjącego go rywala na połowie boiska, a następnie mocno podał do Soleckiego, który wbił piłkę do pustej bramki. Piłka w tamtej akcji chodziła jak w cymbergaju, a Kolejorz schodził na przerwę prowadząc aż 3:1. Podopieczni Orlando Duarte byli poddani ciężkiej próbie, ale przewaga takich jakościowych ogniw jak wspomniany wcześniej Argentyńczyk pozwoliła mocno przechylić szalę na korzyść gości.
Gospodarze byli bezradni. Futsaliści Wiary Lecha zagrali jak prawdziwi weterani
Druga połowa była już znacznie mniej wyrównana. Pierwsze pięć minut zamieniło się w istną kanonadę strzałów na bramkę Migmano, którego raz za razem straszono potężnymi bombami z dystansu. Wiara Lecha utrzymywała niemalże pełną kontrolę nad przebiegiem spotkania, bowiem bardzo mocno naciskała na przeciwników i pozbawiała ich piłki po agresywnych odbiorach.
Gracze Motus Kazimierza Wielka byli wręcz wypychani z połowy Kolejorza, a ich wysoki pressing także nie przynosił zadowalających efektów. Podopieczni Orlando Duarte nie popełniali żadnych błędów nawet znajdując się z piłką przy nodze tuż pod bramką Kusnira. Wychodzili z akcjami za pomocą kilku krótkich podań na małej przestrzeni lub samodzielnie wyprowadzali rajdy środkiem boiska, wykorzystując balans, zwinność i dynamikę. Kolejne bramki jednak nie nadchodziły a jakby tego było mało w 27. minucie to goście paradoksalnie złapali kontakt po niespodziewanym trafieniu Stojana Milovaca.
Wiara Lecha odpowiedziała na stratę gola zaledwie minutę później. Po przechwycie na własnej połowie kapitalną kontrę rozpoczął Piotr Rykaczewski, który obsłużył podaniem Uriela Cepedę. Argentyńczyk pognał przez całe boiska z piłką przy nodze, ściągając na siebie uwagę rywali i wystawił ją na pustą bramkę Jakubowi Kozłowskiemu. Latynoska gwiazda Wiary Lecha świeciła pełnym blaskiem, a 60 sekund później miała na koncie już na koncie dublet. Zapewnił go błąd Karola Mignano, któremu piłka niefortunnie przeleciała przez dłonie.
Kolejorz prowadził z Motus Kazimierza Wielka 5:2 na 10 minut przed końcem i w dalszym ciągu wyglądał znakomicie w posiadaniu piłki. Jego gra na małej przestrzeni bez względu na poziom intensywności pressingu gospodarzy pozwalała na wyprowadzanie kolejnych groźnych ataków. Problemów Motusowi Kazimierza Wielka dodawała także sama postawa gości w grze bez piłki, bowiem nie dawali oni dojść do głosu swoim przeciwnikom. Przełożenia na poprawę wyniku nie miała także nawet czerwona kartka dla Jeffersona Ortiza, który odgrywał dziś jedną z pierwszoplanowych ról.
Kazimierza Wielka rzuciła wszystkie siły do ataku, zdając się naprawdę bliska wyniku 3:5, ale właśnie wtedy Wiara Lecha wyprowadziła kolejny cios. W 36. minucie do siatki trafił Dominik Solecki i był to nokautujący cios dla Motusu. Gospodarze nie potrafili wykorzystać nawet późniejszego rzutu karnego na 120 sekund przed końcem, kiedy to Motils... nie trafił nawet w bramkę. Outsiderzy FOGO Futsal Ekstraklasy przegrali spotkanie 2:6, a stanu rzeczy nie odmieniło nawet to, że futsaliści Wiary Lecha w samej końcówce przeszli do niskiej obrony, oddając gospodarzom inicjatywę.
KKF Motus Kazimierza Wielka - Wiara Lecha 2:6 (1:3)
Gole: Cepeda 2., 30., Oussama 2., Kozłowski 29. Solecki 20., 34. - Wiara - Coll Compte 3., Milovac 27.- Motus
Motus: Migano - Dias Vitinho, Martyna, Zając, Milovac.
Wiara: Kusnir - Solecki, Cepeda, Oussama, Rybitskyi.
Komentarze (0)