Trudny początek i dominacja ze strony najlepszej rakiety świata
Początek spotkania nie zapowiadał większych emocji. Jelena Rybakina od pierwszych piłek narzuciła swoje warunki gry, wykorzystując potężny serwis oraz mocne uderzenia z głębi kortu. Katarzyna Kawa miała problemy z odpowiedzią na ofensywny tenis rywalki, a krótsze zagrania Polki były natychmiast wykorzystywane przez reprezentantkę Kazachstanu.
Przewaga faworytki rosła błyskawicznie. Rybakina potrzebowała zaledwie 22 minut, by zakończyć pierwszą partię, oddając Polce tylko jednego gema. Statystyki także potwierdzały jej dominację: Kazaszka zanotowała 14 uderzeń kończących, miała aż cztery asy serwisowe. Polka miała również duże problemy ze skutecznością pierwszego podania - zaledwie 29 proc. Wydawało się zatem, że spotkanie może zakończyć się szybkim zwycięstwem liderki rankingu, ale drugi set okazał się sporym zaskoczeniem.
Wielki powrót Polki. Kawa zaskoczyła faworytkę
Druga partia przyniosła zupełnie inny obraz rywalizacji. Rybakina nadal dysponowała ogromną siłą uderzeń, ale zaczęła popełniać błędy, a jej serwis przestał być tak skuteczną bronią jak na początku meczu. Kawa wykorzystała moment słabości przeciwniczki i odważniej zaczęła szukać swoich szans.
Polka potrafiła przejąć inicjatywę, a jednym z kluczowych momentów był gem, w którym obroniła aż sześć break pointów. Utrzymanie swojego podania po długiej walce na przewagi pokazało, że nie zamierza tak łatwo oddać rywalce zwycięstwa. Przewaga Katarzyny Kawy stała się coraz bardziej widoczna, gdy polska tenisistka prowadziła już 4:1, a Rybakina miała wyraźne problemy z utrzymaniem koncentracji. W tym fragmencie spotkania to ewidentnie Polka lepiej radziła sobie z presją.
Kawa miała nawet pięć okazji na przełamanie i objęcie prowadzenia 5:1. Nie wykorzystała ich, a chwilę później sama straciła podanie, przez co przewaga stopniała do 4:3. Nie pozwoliła jednak rywalce całkowicie wrócić do gry. Ponownie przełamała Rybakinę i utrzymała nerwy na wodzy, wygrywając seta 6:3. Po 58 minutach drugiego seta na tablicy wyników widniał remis, a to zwiastowało mnóstwo emocji w najważniejszej partii.
Decydujący set dla liderki
Niestety dla polskich kibiców trzeci set ponownie przebiegał pod dyktando Rybakiny. Kazaszka wróciła do agresywnej gry, poprawiła skuteczność i szybko przejęła kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Identycznie jak w pierwszym secie, szybko wypracowała prowadzenie 3:0, a następnie ponownie przełamała serwis Polki. Nie było już większych szans na odwrócenie sytuacji.
Decydująca odsłona trwała zaledwie 25 minut i zakończyła się wynikiem 6:1 dla Kazaszki. Całe spotkanie padło więc łupem Rybakiny, która wygrała 6:1, 3:6, 6:1 i awansowała do półfinału turnieju w Ningbo. Po meczu liderka rankingu WTA przyznała, że w drugim secie mocno obniżyła poziom gry. Podkreśliła, że Kawa zareagowała wtedy bardzo dobrze. W trzeciej partii wróciła jednak do stylu, który pozwolił jej zamknąć spotkanie.
Ogromny sukces mimo porażki
Choć Katarzyna Kawa nie awansowała do półfinału, jej występ w Ningbo należy ocenić bardzo pozytywnie. Już sam awans do ćwierćfinału turnieju rangi WTA 500 był historycznym osiągnięciem dla tenisistki, szczególnie biorąc pod uwagę drogę, jaką musiała przejść.
Kawa rozpoczęła ten turniej od wygranych kwalifikacji, a następnie pokonała w I rundzie Darię Snigur. Tę samą, z którą notabene zagrała też o udział w Ningbo, ale Ukrainka skreczowała, a do turnieju weszła jako lucky loser. Później na drodze reprezentantki Polski pojawiła się rozstawiona z numerem piątym Belinda Bencić. Zwycięstwo nad Szwajcarką było jej pierwszą wygraną w karierze przeciwko zawodniczce z czołowej dwudziestki rankingu WTA.
Tak dobry wynik w Chinach przełożył się również na ranking. Dzięki dotarciu do ćwierćfinału, Kawa awansowała w zestawieniu WTA Live na 106. miejsce, przybliżając się do upragnionego wejścia do pierwszej setki.
Wynik ćwierćfinału WTA 500 w Ningbo:
Jelena Rybakina – Katarzyna Kawa 6:1, 3:6, 6:1.
Komentarze (0)