reklama

Były napastnik Lecha Poznań pod presją. Trener nie owijał w bawełnę

Opublikowano:
Autor:

Były napastnik Lecha Poznań pod presją. Trener nie owijał w bawełnę - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska | Opis: Początek sezonu nie układa się po myśli Filipa Szymczaka. Czy jeszcze w tej rundzie nastąpi przełamanie?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaFilip Szymczak nadal czeka na pierwszego gola w barwach KGHM Zagłębia Lubin. Stracił miejsce w wyjściowym składzie nawet pod nieobecność pozostałych napastników. Po ostatnim meczu głos zabrał Leszek Ojrzyński, który przyznał, że oczekuje od zawodnika więcej, ale jednocześnie zaznaczył, że na poprawę potrzeba czasu.
reklama

Wychowanek Lecha Poznań nie miał już większych perspektyw na regularną grę przy Bułgarskiej. Nie pomogło wypożyczenie do GKS-u Katowice, sytuacji nie poprawił także zagraniczny wyjazd. Poprzedni sezon spędzony w belgijskim Royal Charleroi był najprawdopodobniej najgorszym momentem jego kariery - zagrał tam jedynie 300 minut w 21 spotkaniach i nie zanotował żadnych liczb. 

Latem tego roku przeniósł się do KGHM Zagłębia Lubin, podpisując kontrakt do końca czerwca 2029 roku. Przeprowadzka na Dolny Śląsk miała być dla 24-latka nowym otwarciem i okazją do odbudowania formy. Na razie jednak Filip Szymczak nie przekonuje w barwach nowego zespołu.

reklama

Na razie jest rozczarowaniem. "Wierzę w każdego zawodnika"

Od początku sezonu zagrał w 12 spotkaniach, ale jego nazwisko nie pojawiło się jeszcze na liście strzelców. Zanotował asystę w meczu STS Pucharu Polski z Siarką Tarnobrzeg, ale "Miedziowi" sensacyjnie przegrali 2:3 i mogą skupić się wyłącznie na rozgrywkach ligowych.

Szymczak większość spotkań rozpoczynał jako podstawowa "dziewiątka", głównie ze względu na nieobecność pozostałych napastników - Levente Szabo i Michalisa Kosidisa. Szału nie było. Były młodzieżowy reprezentant Polski do tej pory oddał zaledwie... dwanaście strzałów na bramkę, a tylko dwa były celne. Zawodzi także liczba wygranych pojedynków (40 proc.) oraz kontaktów z piłką w polu karnym przeciwnika (20).

reklama

W piątkowym meczu z Motorem Lublin (2:2) usiadł na ławce rezerwowych, a trener Leszek Ojrzyński wolał postawić na osamotnionego Marcela Regułę. Były gracz Lecha pojawił się na murawie w 66. minucie.

- Taki był plan, że to Reguła miał grać, nękać obrońców. Jak mogliśmy zobaczyć, to na nim była żółta kartka, analiza VAR-u, obrońcy musieli się jeszcze bardziej skupiać, a do tego strzelił bramkę. Pewnie mógł w niektórych sytuacjach jeszcze lepiej się zachować, ale to jest ten zawodnik, który zawsze oddaje najwięcej strzałów i tak założyliśmy - skomentował tę decyzję szkoleniowiec Zagłębia Lubin.

Szymczak po wejściu na boisko nie zachwycił swoją grą - kilkanaście kontaktów z piłką, jeden udany drybling i raz złapany na ofsajdzie. Wchodził przy wyniku 2:0 dla "Miedziowych", ale druga połowa zdecydowanie należała do rywali, którzy odrobili straty i po golu w 87. minucie urwali punkt. 

reklama

- Nie jestem zadowolony z tego, co pokazał, choć dużo tych sytuacji nie miał, bo byliśmy wgnieceni przez rywali. Wchodził jeszcze jako prawy pomocnik, bo Reguła był wyżej ustawiony. Spokojnie do tego podchodzę i wierzę w każdego zawodnika - odpowiedział trener Ojrzyński zapytany o 24-latka.

Na gola czeka od ponad roku. "Nie jestem cudotwórcą"

Choć napastnika rozlicza się głównie z bramek, Szymczak nigdy nie należał do najbardziej bramkostrzelnych na polskim podwórku. Na poziomie PKO BP Ekstraklasy rozegrał już 111 spotkań, ale udało mu się zapisać tylko... 10 trafień (najwięcej w Lechu Poznań: 7). Dwucyfrową liczbę goli w jednym sezonie udało mu się przekroczyć tylko dwa razy - w rezerwach Lecha Poznań (sezon 2019/20, 12 goli) oraz na wypożyczeniu w GKS-ie Katowice (sezon 2021/22, 11 goli).

reklama

Mimo, że skuteczność nie była jego atutem do tej pory, jeszcze tak długo nie przyszło mu czekać na bramkę. Ostatni raz w naszej lidze trafił w maju 2025 roku, jeszcze w barwach GieKSy. Łącznie na gola poluje od 468 dni, a po raz ostatni zapisano mu trafienie w meczu o Superpuchar Polski z Legią Warszawa. 

- Ja bym się zamartwiał, gdyby wcześniej strzelał seryjnie, a tu u nas się zaciął. No nie jest tak, ja nie jestem cudotwórcą. Na wszystko potrzeba czasu. To jest proces - podkreślił Leszek Ojrzyński.

Kolejna okazja do przełamania już za tydzień w starciu z Koroną Kielce, a jeszcze przed listopadową przerwą reprezentacyjną Zagłębie Lubin zawita do stolicy Wielkopolski. Wychowanek będzie miał zatem okazję po raz pierwszy wystąpić przy Bułgarskiej w barwach innego klubu. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo