Wychowanek Lecha Poznań nie miał już większych perspektyw na regularną grę przy Bułgarskiej. Nie pomogło wypożyczenie do GKS-u Katowice, sytuacji nie poprawił także zagraniczny wyjazd. Poprzedni sezon spędzony w belgijskim Royal Charleroi był najprawdopodobniej najgorszym momentem jego kariery - zagrał tam jedynie 300 minut w 21 spotkaniach i nie zanotował żadnych liczb.
Latem tego roku przeniósł się do KGHM Zagłębia Lubin, podpisując kontrakt do końca czerwca 2029 roku. Przeprowadzka na Dolny Śląsk miała być dla 24-latka nowym otwarciem i okazją do odbudowania formy. Na razie jednak Filip Szymczak nie przekonuje w barwach nowego zespołu.
Na razie jest rozczarowaniem. "Wierzę w każdego zawodnika"
Od początku sezonu zagrał w 12 spotkaniach, ale jego nazwisko nie pojawiło się jeszcze na liście strzelców. Zanotował asystę w meczu STS Pucharu Polski z Siarką Tarnobrzeg, ale "Miedziowi" sensacyjnie przegrali 2:3 i mogą skupić się wyłącznie na rozgrywkach ligowych.
Szymczak większość spotkań rozpoczynał jako podstawowa "dziewiątka", głównie ze względu na nieobecność pozostałych napastników - Levente Szabo i Michalisa Kosidisa. Szału nie było. Były młodzieżowy reprezentant Polski do tej pory oddał zaledwie... dwanaście strzałów na bramkę, a tylko dwa były celne. Zawodzi także liczba wygranych pojedynków (40 proc.) oraz kontaktów z piłką w polu karnym przeciwnika (20).
W piątkowym meczu z Motorem Lublin (2:2) usiadł na ławce rezerwowych, a trener Leszek Ojrzyński wolał postawić na osamotnionego Marcela Regułę. Były gracz Lecha pojawił się na murawie w 66. minucie.
- Taki był plan, że to Reguła miał grać, nękać obrońców. Jak mogliśmy zobaczyć, to na nim była żółta kartka, analiza VAR-u, obrońcy musieli się jeszcze bardziej skupiać, a do tego strzelił bramkę. Pewnie mógł w niektórych sytuacjach jeszcze lepiej się zachować, ale to jest ten zawodnik, który zawsze oddaje najwięcej strzałów i tak założyliśmy - skomentował tę decyzję szkoleniowiec Zagłębia Lubin.
Szymczak po wejściu na boisko nie zachwycił swoją grą - kilkanaście kontaktów z piłką, jeden udany drybling i raz złapany na ofsajdzie. Wchodził przy wyniku 2:0 dla "Miedziowych", ale druga połowa zdecydowanie należała do rywali, którzy odrobili straty i po golu w 87. minucie urwali punkt.
- Nie jestem zadowolony z tego, co pokazał, choć dużo tych sytuacji nie miał, bo byliśmy wgnieceni przez rywali. Wchodził jeszcze jako prawy pomocnik, bo Reguła był wyżej ustawiony. Spokojnie do tego podchodzę i wierzę w każdego zawodnika - odpowiedział trener Ojrzyński zapytany o 24-latka.
Na gola czeka od ponad roku. "Nie jestem cudotwórcą"
Choć napastnika rozlicza się głównie z bramek, Szymczak nigdy nie należał do najbardziej bramkostrzelnych na polskim podwórku. Na poziomie PKO BP Ekstraklasy rozegrał już 111 spotkań, ale udało mu się zapisać tylko... 10 trafień (najwięcej w Lechu Poznań: 7). Dwucyfrową liczbę goli w jednym sezonie udało mu się przekroczyć tylko dwa razy - w rezerwach Lecha Poznań (sezon 2019/20, 12 goli) oraz na wypożyczeniu w GKS-ie Katowice (sezon 2021/22, 11 goli).
Mimo, że skuteczność nie była jego atutem do tej pory, jeszcze tak długo nie przyszło mu czekać na bramkę. Ostatni raz w naszej lidze trafił w maju 2025 roku, jeszcze w barwach GieKSy. Łącznie na gola poluje od 468 dni, a po raz ostatni zapisano mu trafienie w meczu o Superpuchar Polski z Legią Warszawa.
- Ja bym się zamartwiał, gdyby wcześniej strzelał seryjnie, a tu u nas się zaciął. No nie jest tak, ja nie jestem cudotwórcą. Na wszystko potrzeba czasu. To jest proces - podkreślił Leszek Ojrzyński.
Kolejna okazja do przełamania już za tydzień w starciu z Koroną Kielce, a jeszcze przed listopadową przerwą reprezentacyjną Zagłębie Lubin zawita do stolicy Wielkopolski. Wychowanek będzie miał zatem okazję po raz pierwszy wystąpić przy Bułgarskiej w barwach innego klubu.
Komentarze (0)