Znakomita Brittany Brown! Amerykanka absolutną bohaterką Enei AZS
Trener Wojciech Szawarski uznał, że zwycięskiego składu się nie zmienia, a zatem w trzecim pojedynku z Eneą AJP Gorzów Wielkopolski na parkiecie hali Politechniki Poznańskiej pierwszą piątkę utworzyły Jessika Carter, Aleksandra Pszczolarska, Brittany Brown, Malina Piasecka oraz Hannah Hank.
Gospodynie rozpoczęły ten mecz dość nerwowo, w pierwszej kwarcie popełniały zdecydowanie za dużo przewinień. Potrafiły jednak dość szybko skorzystać z gapiostwa po stronie Enei AJP dlatego mimo, że to Gorzowianki prowadziły trzema punktami na starcie, wynik bardzo szybko odwrócił się na korzyść zawodniczek Enei AZS. Kluczem było odcinanie od gry środkowej gości, Weroniki Telengi, która sprawiała już w poprzednich dwóch meczach sporo problemów pod koszem. Poznanianki w momencie, gdy reprezentantka Polski nie znajdowała się na parkiecie, świetnie wykorzystały jej brak, by powiększyć swoją przewagę.
Po pierwszej kwarcie Enea AZS Politechnika prowadziła 17:13, a wiodącymi postaciami były Hannah Hank oraz Jessika Carter, mająca na swoim koncie najwięcej zbiórek wśród gospodyń. Obie drużyny mogły mieć po swojej stronie więcej punktów, ale wkradała się nieskuteczność - Enea AJP nie była w stanie dorzucić żadnej "trójki". Drużyna gości głównie za sprawą Telengi była lepsza w zbiórkach, ale jednocześnie zaliczała też więcej strat.
Mało kto mógł spodziewać się, że nerwowy początek w wykonaniu Enei AZS będzie jedynie zwiastunem kapitalnej gry, jaka czekała już w drugiej kwarcie. Największe show skradła w drugich dziesięciu minutach Brittany Brown, która jeszcze na początku meczu zawodziła swoimi wejściami za linię pierwszego łuku.
Amerykanka w pierwszej kwarcie miała punkty zdobyte jedynie po rzutach osobistych, ale gdy udało jej się przełamać także z gry, to rozpoczęła kapitalną serię, dzięki której wyszła na prowadzenie pod względem zdobytych "oczek" i do przerwy miała ich już 14. Doskonale uzupełniała ją także Jovana Popović, której Gorzowianki pozostawiały bardzo dużo otwartych przestrzeni, a w takich sytuacjach kapitanka Enei AZS-u nie mogła się pomylić i dokładała swoje firmowe "rzuty za trzy".
Oba zespoły na przerwę schodziły przy wyniku 47:28 dla Enei AZS Politechniki. Rywalki z Gorzowa kompletnie nie wiedziały jak odnaleźć się na parkiecie. Trener Dariusz Maciejewski był całkowicie rozczarowany, bo jego zawodniczki zatrzymały się zarówno w ataku, jak i w obronie.
Enea AJP całkowicie się posypała. Wybitna gra Poznanianek po zmianie stron
Po zmianie stron obraz gry znacząco się nie zmienił, a gospodynie wciąż korzystały z wolnego miejsca, które pozostawiały zawodniczki Enei AJP. Trzecią kwartę efektownie otworzyła Hannah Hank, dorzucając dwie "trójki" w ciągu kilkudziesięciu sekund. Drużyna gości stała jak zaczarowana! O fatalnej postawie Gorzowianek może świadczyć fakt, że w trzeciej części rzuciły zaledwie jedenaście punktów, mając tylko jedną skuteczną akcję pod koszem i dwa udane rzuty zza łuku.
Enea AZS Politechnika utrzymywała przez większość czasu bardzo dużą przewagę punktową. Poznanianki całkowicie zneutralizowały świetnie dysponowane w ostatnich tygodniach Courtney Hurt oraz Ashley Owusu. Bośniaczka sensacyjnie miała na swoim koncie tylko sześć rzuconych punktów i zaledwie jedną asystę.
Przy tak wyraźnej przewadze, gdy trudno było już stracić prowadzenie i w konsekwencji zwycięstwo we wtorkowym spotkaniu, trener Wojciech Szawarski w ostatniej kwarcie dał trochę pograć zawodniczkom rezerwowym. Akademiczki nie imponowały już taką skutecznością na parkiecie, ale warto wyróżnić Dominikę Puzio, która skończyła zawody z dwunastoma punktami i trzema zbiórkami. Świetnie pokazała się także Natalia Rutkowska. Bardzo dobra gra na desce, przyzwoite rozegranie i zdecydowanie przydatny wzrost w końcówce u tej zawodniczki.
Na pięć minut przed końcem Enea AZS była o 34 punkty bliżej wygranej, zatem w poczynaniach Gorzowianek dało się zauważyć sporą niechęć i pewnie myślami były już przy czwartym meczu, który także przyjdzie im zagrać w hali Politechniki Poznańskiej. W końcówce starały się jedynie zmniejszyć rozmiary porażki, by ta różnica nie była aż tak kolosalna.
Ostatnie sekundy na boisku to dobra gra Enei AJP, choć trzeba przyznać, że Poznanianki nie stawiały już cięższych warunków. Zawodniczką meczu bezapelacyjnie została Brittany Brown, która skończyła zmagania z double-double w liczbie punktów i asyst.
W tym momencie bliżej walki o mistrzostwo są podopieczne Wojciecha Szawarskiego, ale przed nimi do wykonania jeszcze jeden krok przed wielkim finałem. Koszykarki Enei AZS muszą potwierdzić znakomitą dyspozycję także w środowym meczu, który również zaplanowano na godz. 18.
Enea AZS Politechnika Poznań - Enea AJP Gorzów Wielkopolski 85:56 (17:13, 30:15, 27:11, 11:17)
Enea AZS: Carter (12 punktów, 4 zbiórki, 1 asysta), Pszczolarska (2 punkty, 1 asysta), Brown (19 punktów, 3 zbiórki, 11 asyst), Popović (17 punktów, 2 zbiórki), Piasecka (7punktów, 1 zbiórka, 4 asysty), Woźna (1 zbiórka), Hank (11 punktów, 4 zbiórki, 2 asysty), Puzio (12 punktów, 3 zbiórki), Haegenbarth (3 punkty, 4 zbiórki, 1 asysta), Rutkowska (2 punkty, 3 zbiórki, 1 asysta), Głowczak (1 zbiórka).
Enea AJP: Szymkiewicz (13 punktów, 2 asysty), Gertchen (5punktów, 2 zbiórki, 1 asysta), Telenga (5 punktów, 9 zbiórek), Hurt (6 punktów, 3 zbiórki, 1 asysta), Steblecka (5 zbiórek), Owusu (8 punktów, 1 zbiórka), Osborne (6 punktów, 5 zbiórek, 2 asysty), Kloska (2 punkty, 3 zbiórki, 1 asysta), Lebiecka (7 punktów, 8 zbiórek), Kuczyńska (1 punkt, 1 zbiórka, 2 asysty), Molik (3 punkty).
Komentarze (0)