Hala Centrum Sportu Politechniki Poznańskiej powinna już za kilka godzin wypełnić się do ostatniego miejsca. Podopieczne trenera Wojciecha Szawarskiego powalczą o awans do ścisłego finału Orlen Basket Ligi Kobiet i choć na przeciwko staną aktualne wicemistrzynie Polski oraz liderki sezonu zasadniczego, to ostatni mecz w Gorzowie Wielkopolskim pokazał, że Poznanianki mają możliwości ku temu, by postawić się faworytowi. Wynik 1:1 w pierwszych dwóch meczach sprawia, że gdy rywalizacja będzie kontynuowana w Poznaniu, to zawodniczki Enei AJP mogą już nie mieć tak mocnych argumentów po swojej stronie.
Koszykarska społeczność Poznania czeka na ten sukces od lat
Ostatni medal wywalczony w Mistrzostwach Polski kobiet koszykarki AZS-u wywalczyły dla Poznania w 2004 roku, gdy sięgnęły po srebrne medale. To już ponad 20 lat oczekiwania na ponowny sukces, choć i tak należy docenić awans akademiczek do półfinałów w obecnym sezonie, bo w ostatnich czterech latach, gdy drużyna rozpoczynała grę w play-offach, kończyła rozgrywki już na pierwszych przeciwniczkach.
Los sprawił, że na przemian koszykarki przegrywały z drużynami z Sosnowca oraz Gorzowa. W obecnej kampanii na etapie ćwierćfinału udało się już rozprawić z zawodniczkami Zagłębia, więc może to dobry prognostyk, by Poznanianki zrewanżowały się także Enei AJP.
Utrzymać skuteczną grę pod koszem i wykorzystać swoje momenty
W drugim meczu wygranym przez koszykarki Enei AZS Politechniki bardzo ważna była postawa Hanny Hank, która dostarczyła swoim koleżankom na parkiecie dużo atutów przy zbiórkach, ale także skutecznie pomagała w atakach pod koszem. Jej obecność sprawiała, że dużo swobodniej mogła się czuć także Jessika Carter, a z udanej gry 25-latki w ofensywie korzystała także Aleksandra Pszczolarska. Australijka zaliczyła 12 zbiórek i pod tym względem zanotowała drugi najlepszy wynik, oddając prowadzenie jedynie zawodniczce gospodarzy, Weronice Telendze.
Poznanianki bardzo mocno ograniczyły rywalkom możliwość oddawania rzutów za trzy punkty, za to dzięki kapitance drużyny, Jovanie Popović same mogły cieszyć się z regularnych "trójek". Między innymi z takich momentów będą musiały korzystać także w kolejnych bataliach. Kluczem będzie utrzymanie także intensywności w grze, którą można było podziwiać w czwartkowym spotkaniu w Gorzowie. Kondycyjnie podopieczne trenera Wojciecha Szawarskiego wyglądały znacznie lepiej.
Początek trzeciego meczu Enei AZS z Eneą AJP Gorzów w Hali Politechniki zaplanowano we wtorek o godz. 18. O tej samej porze rozpocznie się także środowa rywalizacja pomiędzy tymi zespołami.
Komentarze (0)