Enea AZS Politechnika pokazała dwie różne twarze. Zespół zafundował sobie nerwowy mecz na własne życzenie

Opublikowano:
Autor:

Enea AZS Politechnika pokazała dwie różne twarze. Zespół zafundował sobie nerwowy mecz na własne życzenie - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska | Opis: Enea AZS Politechnika zafundowała swoimi kibicom sporo emocji we wtorkowy wieczór.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KoszykówkaWtorkowy mecz Enei AZS Politechniki w Orlen Basket Lidze Kobiet był pełen skrajnych emocji. Zespół trenera Wojciecha Szawarskiego przeszedł długą drogę, walcząc o dziesiąte zwycięstwo w Orlen Basket Ligi praktycznie do samego końca. Dla akademiczek był to prawdziwy test tego, czy zgrany zespół góruje nad kapitalnie dysponowaną jednostką po stronie rywalek.
reklama

Zaskakująca niemoc Enei AZS. Same sobie stworzyły problemy

Energa Toruń od początku pokazywała, czym najbardziej będzie chciała zagrozić Enei AZS Politechnice we wtorkowym spotkaniu. Zespół przyjezdnych opierał się w ofensywie na dyspozycji Asianae Johnson i Kapingi Maweji, które nie zawodziły oczekiwań w przeciwieństwie do akademiczek. Podopieczne trenera Szawarskiego miały ogromne problemy ze skutecznością na początku pierwszej kwarty, co pokazywały statystyki zaledwie dwóch zdobytych punktów po czterech minutach gry.

reklama

Akademiczki pudłowały proste lay-upy i nie trafiały także za trzy. Starały się przerzucić odpowiedzialność za wykańczanie akcji na Jessikę Carter, ale Amerykanka również popełniała błędy. Na domiar złego zawodniczki z Poznania nie radziły sobie także najlepiej w obronie, gdzie regularnie prokurowały faule. W ten sposób koszykarki Energi Toruń regularnie budowały przewagę z linii rzutów wolnych. Ostatecznie dopiero rezerwowe Enei AZS Politechniki pozwoliły drużynie nabrać rozpędu i doprowadzić do zmniejszenia strat przy wyniku 15:18.

W drugiej kwarcie gospodynie wciąż szukały sposobu nie tylko na poprawę swojej skuteczności, ale i na powstrzymanie pod koszem duetu Johnson-Kapinga. Enea AZS Politechnika nie miała wiele do zaoferowania w ataku, a Jessika Carter nie była we wtorkowy wieczór gwarantem punktów dla swojej drużyny. Tymczasem w pierwszej części drugiej kwarty zespół Energi Toruń tylko nabierał rozpędu również za sprawą trafianych rzutów trzypunktowych. W pewnym momencie przyjezdne potrafiły prowadzić nawet 11 oczkami.

reklama

Wejście Maliny Piaseckiej i Hanny Hank ożywiło ofensywę akademiczek, lecz powstrzymanie zapędów przyjezdnych na czele z Asianae Johnson pozostawało ogromnym wyzwaniem. Strata 10 oczek do Energi Toruń utrzymywała się przez większość kwarty, a najlepsze sytuacje akademiczki tworzyły sobie po osobistych. Do przerwy wynik wynosił 38:29 dla gościń i był to najniższy wymiar kary dla ich rywalek, biorąc pod uwagę liczbę nieporozumień, nieskutecznych rzutów oraz niewystarczającej postawy w defensywie.

Wielka rehabilitacja Enei AZS. Popisy Johnson to za mało!

Trener Szawarski najwyraźniej wstrząsnął drużyną w szatni, bo po przerwie Enea AZS Politechnika zaczęła pokazywać to, na co czekali kibice: agresywną i nieustępliwą defensywę, a także skuteczny atak. Gospodynie się otrząsnęły, dociskając pedał gazu w swojej grze częściej wygrywając zbiórki i goniąc wynik. Energa Toruń mimo obecności swoich gwiazd na parkiecie przez siedem minut trzeciej kwarty zdobyła zaledwie punkt i to w dodatku z rzutu wolnego! Był to efekt znakomitej, intensywnej obrony akademiczek.

reklama

Porozbijany zespół Torunianek nie potrafił się przeciwstawić swoim rywalkom, którym nagle wszystko w meczu zaczęło wychodzić. Przyjezdne pozostawiały mnóstwo miejsca w obronie akademiczkom, z którego te skrzętnie korzystały. Mimo wielu problemów, skuteczność Johnson w końcówce pozwoliła Energi Toruń tracić tylko dwa punkty przed ostatnią kwartą spotkania. To jednak wcale nie oznaczało, że gra przyjezdnych wyglądała dobrze. Role się odwróciły i na fali wznoszącej w końcówce ewidentnie była Enea AZS Politechnika Poznań.

Podopieczne trenera Wojciecha Szawarskiego nabrały odwagi wchodząc regularnie pod kosz i punktując z rzutów wolnych. Był to najskuteczniejszy sposób Enei AZS na utrzymywanie swojej przewagi, ale Johnson również nie przestawała tworzyć gigantycznego zagrożenia. Czwarta kwarta była prawdziwym pojedynkiem na osobiste po obu stronach parkietu i pozostawało pytanie, kto wytrzyma psychicznie to starcie. 

reklama

Enea AZS Politechnika ostatecznie udowodniła, że siła drużyny była we wtorek większa niż geniusz jednostki. Johnson wyprawiała cuda na parkiecie w ofensywie, ale dobrze zgrany zespół akademiczek pokazał, że samemu się meczu nie wygra. Amerykance zdecydowanie zabrakło wsparcia, co zadecydowało o sukcesie drużyny trenera Szawarskiego. Eneę AZS Politechnikę dzieli już naprawdę niewiele od podium. Trzecia Ślęza Wrocław ma obecnie bilans 11-4 i zaledwie punkt przewagi.

 

Enea AZS Politechnika Poznań - Energa Toruń 64:58 (15:18, 14:20, 20:9, 15:11)

 

Enea: Carter (10 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta), Pszczolarska (2 punkty, 6 zbiórek, 3 asysty), Brown (14 punktów, 2 zbiórki, 10 asyst), Kośla (3 punkty, 3 zbiórki, 1 asysta), Popović (11 punktów, 1 zbiórka), Piasecka (8 punktów, 2 zbiórki, 2 asysty), Brzustowska (5 zbiórek), Haegenbarth (2 punkty, 1 zbiórka, 1 asysta), Hank (9 punktów, 5 zbiórek, 2 asysty), Rutkowska (5 )

Energa: Sagerer (7 punktów, 5 zbiórek, 1 asysta), Johnson (23 punktów, 3 zbiórki, 2 asysty), Tarkovicova (8 punktów, 1 zbiórka), Kapinga Maweja (8 punktów, 5 zbiórek), Preihs (3 punkty, 5 zbiórek), Grządziela (5 asyst), Batura (9 punktów, 1 asysta).

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo