Faworyt Orlen Basket Ligi Kobiet mówi: "pas". Znów zadziałała klątwa sukcesu?
Jeszcze w 2025 roku świętowały zdobycie tytułu mistrzyń Polski, a tymczasem teraz oficjalnie żegnają się z Orlen Basket Ligą Kobiet. VBW Gdynia, czyli jedna z najbardziej jakościowych ekip w najwyższej klasie rozgrywkowej ogłosiła, że nie zagra w niej w nowym sezonie. Dla fanów koszykówki z Trójmiasta to bez wątpienia nieprawdopodobnie bolesny cios, biorąc pod uwagę skalę sukcesów, jakie osiągał ten klub i bogatą historię, która opiewa w wielkie sukcesy oraz wyróżnienia.
Tylko w tej dekadzie VBW Gdynia wywalczyła trzy mistrzostwa z łącznie czternastu w trakcie swojej blisko 30-letniej historii. Dołożyła do tego także 12 wicemistrzostw Polski z czego trzy z nich miały miejsce w tym wieku. Pięciokrotnie meldowała się na najniższym stopniu podium w tym również dwa razy w tej dekadzie. Sezony 2020 i 2021 doprowadziły do tego, że VBW Gdynia mogły odnotować dziesięć tryumfów w Pucharze Polski. Do tego dochodzi też jeden zdobyty Superpuchar kraju, klubowe mistrzostwo świata, a nawet dwukrotne wicemistrzostwo Euroligi na początku tego stulecia. Nie ma wątpliwości, co do tego, że na szczycie Orlen Basket Ligi wraz z utratą tej organizacji pojawiła się ogromna luka do wypełnienia.
Za decyzją o nieprzystąpieniu do rozgrywek stoi prezes VBW Gdynia czyli Bogusław Witkowski. W rozmowie z Polską Agencją Prasową stwierdził, że po ostatnim sezonie miał dość i w obecnej sytuacji musi się zatroszczyć o rozwój firmy, by ta stanęła na nogi. Jej rentowność i efektywność ma niebagatelny wpływ na to, by organizacja sportowa mogła dalej funkcjonować.
- VBW Gdynia nie zostanie zgłoszona do rozgrywek. Sam klub jako spółka akcyjna zostanie poddany planowi restrukturyzacji, aby uporządkować sprawy organizacyjne i przygotować plany na dalsze funkcjonowanie. Ewentualny powrót do rozgrywek będzie zależał od planu przygotowanego przez osoby robiące restrukturyzację. Klub nie ginie, nie znika z mapy. Ma swoje do przeorganizowania, pewne należności do uregulowania. Decyzja o wycofaniu klubu z rozgrywek była ciężka, ale w sytuacji w jakiej jest dziś klub nieunikniona. Takich przeżyć jakie mieliśmy w minionym sezonie nikomu nie życzę – przytaczał wypowiedź prezesa Bogusława Witkowskiego portal "Trójmiasto.pl".
Problemy organizacyjne to nie wszystko, bowiem sam zespół trenera Martinsa Zibartsa przechodził w tym sezonie przez gigantyczne problemy kadrowe. Praktycznie po odpadnięciu z europejskich pucharów sytuacja dramatycznie się pogroszyła. Wszystko to za sprawą fali kontuzji i problemów zdrowotnych. Były one poważne do tego stopnia, że już w grudniu szkoleniowiec miał do dyspozycji ledwie sześć koszykarek. Wszystko odbiło się na tym, że przetrzebiony zespół zajął ósme miejsce po fazie zasadniczej, by później odpaść w pierwszej rundzie play-offów z hegemonem Eneą AJP Gorzowem Wielkopolskim.
To już druga taka sytuacja w trakcie ostatnich kilku sezonów, że zespół po tym, gdy sięgnął gwiazd zaliczył bolesny upadek. Przed VBW Gdynią doświadczyła tego ekipa z Polkowic, która po wywalczeniu mistrzostwa kraju w 2024 roku już w następnym sezonie nie poradziła sobie z problemami finansowymi. Tym razem zawiodły relacje władz klubu z gminą. Sportowo sytuacja również wyglądała wtedy bliźniaczo: świetny początek sezonu, a potem im dalej w las tym było gorzej. Tak jak w przypadku VBW Gdyni tak w przypadku Polkowic udało się wejść do play-offów, żeby pożegnać się z nimi już na wstępie. Później doszło już do pełnoprawnego rozbioru drużyny na czele z trenerem Karolem Kowalewskim, który w tym roku cieszył się ze złota z UMCS-em Lublin.
Enea AZS Politechnika pewniakiem do najwyższych celów? Odpadł jeden z ich największych pogromców
Brak VBW Gdyni sprawi, że Enea AZS Politechnika z pewnością zyska nieco oddechu w trakcie sezonu zasadniczego. Już na początku minionych rozgrywek zespół z północy dał się we znaki podopiecznym trenera Wojciecha Szawarskiego wygrywając z akademiczkami 83:66. Rywalki nie dały wytchnienia także w styczniu, kiedy to prawie udało im się wyrwać komplet punktów. Prawie, bo ostatecznie Enea AZS Politechnika wygrała wyjazdowe starcie 78:71. O sukces nie było jednak łatwo. Styczniowe zwycięstwo w 2026 roku było pierwszym od trzech lat, kiedy to Gdynianki przegrały z akademiczkami 68:79. Wtedy to jeszcze dla akademiczek grały Maya Dodson, Alesia Sutton, Agnieszka Skobel czy Aleksandra Żukowska.
Aż do teraz Enea AZS Politechnika w starciach z ekipą z północy najczęściej znajdowała się na przegranej pozycji. Ten sezon może jednak ugruntować pozycję akademiczek na szczycie Orlen Basket Ligi Kobiet w związku z osłabioną konkurencją. Szczególnie biorąc też pod uwagę wzmocnienia kadrowe akademiczek. W drużynie trenera Wojciecha Szawarskiego pojawiła się chociażby jedna z najlepszych centerek poprzedniego sezonu G'mrice Davis czy wszechstronna rozgrywająca Feyonda Fitzgerald. To dobre powody, by twierdzić, że Poznanianki będą w następnym sezonie faworytkami do najwyższych celów.
W zespole Enei AZS Politechniki mimo wszystko zagości wątek Gdyni, bowiem do gry powróci pierwotny filar drużyny - Laura Miskiniene. Zawodniczka opuściła cały poprzedni sezon z powodu poważnej kontuzji, ale teraz wreszcie odegra ona główną rolę w poukładanej, poznańskiej drużynie. To właśnie w barwach VBW Gdyni odnosiła wielkie sukcesy, a także zdobyła tytuł MVP.
W ekipie trenera Szawarskiego zagra też niedawna kluczowa postać tej drużyny Anna Jakubiuk. Złota medalistka mistrzostw Polski w poprzednich rozgrywkach należała do ścisłego grona najlepszy koszykarek w swojej drużynie. W statystykach punktowych dorównywała Amerykankom, a ponadto wyróżniała się w zbiórkach choć tam już mocniej ustępowała swoim partnerkom zza oceanu. Choć zespół z Gdyni przynosił w ostatnich sezonach akademiczkom głównie porażki, teraz może ugruntować ich pozycję na szczycie najwyższej klasy rozgrywkowej.
Komentarze (0)