Gorzowianki pokazały mistrzowską jakość. Enea zgasła w ataku
Enea AJP Gorzów Wielkoposlki zdecydowanie postawiła na to, by trzymać swoje przeciwniczki na dystans od swojego kosza. Przyjezdne często musiały grać jedna na jedną na obwodzie i szukać swoich okazji na punkty po dalekich rzutach, które często nie trafiały do celu. W ten sposób mistrzynie Polski przejmowały kontrolę nad spotkaniem przeważając na zbiórkach i zagrażając pretendentkom do medali po skutecznych rzutach z wyskoku. W trakcie trzech pierwszych minut Enea AZS przegrywała 0:7 i nie potrafiła odnaleźć się w warunkach dyktowanych przez gospodynie.
W końcu jednak zza łuku przebudziły się Piasecka oraz Popović jako pierwsze dając sygnał do pogoni za wynikiem w pierwszej kwarcie. Akademiczki zaczęły korzystać na błędach w rozegraniu czy faulach swoich przeciwniczek przybliżając się do nich punktowo, ale gospodynie miały po swojej stronie przewagę fizyczną. Pozwalała ona na dynamiczne wjazdy na obręcz po layupach, które regularnie przynosiły Enei AJP cenne oczka. Rozgrywające w zespole akademiczek mocno trudziły się nad tym, by trzymać się blisko rywalek pod względem wyniku, ale bez regularnych zbiórek w defensywie było to wyjątkowo trudne zadanie.
Drugą kwartę podopieczne trenera Dariusza Maciejewskiego zaczynały prowadząc 28:16, a plan na grę rywalek z Poznania się nie zmieniał. Nie mogąc się przedrzeć przez obręcz regularnie rzucały one za trzy punkty, co było wodą na młyn dla Enei AJP Gorzów Wielkopolski, która zbierała piłki i kontratakowała akademiczki. Po 120 sekundach od wznowienia gry dzięki trójkom Gertchen i Kloski prowadzenie sięgnęło wyniku 34:18, co jasno podkreślało problemy Enei AZS Politechniki Poznań. Obie koszykarki sprawiały ogrom trudności przy kryciu, a do tego wszystkiego dochodziła też świetna skuteczność Courtney Hurt.
Podopieczne trenera Szawarskiego nie nawiązywały formą w ofensywie do swoich przeciwniczek, a oparcie akcji na umiejętnościach Jovany Popović nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Eneę AZS Politechnikę ratowały niemal wyłącznie faule rywalek pod koszem, co dawało przyjezdnym cenne punkty z linii rzutów wolnych. Wynik 50:28 do przerwy dla Gorzowianek jasno jednak wskazywał na to, że akademiczki po prostu musiały się przebudzić w ataku, jeśli chciały marzyć o zwycięstwie lub chociaż nie doprowadzić do blow-outu.
Enea AZS Politechnika goniła wynik jak tylko mogła. Dobra obrona nie wystarczyła do zwycięstwa
Jeszcze na początku trzeciej kwarty koszykarki Enei AZS Politechnika głowiły się nad tym, jak znaleźć sposób na przedarcie się przez znakomicie dysponowaną obronę Gorzowianek. Gościnie miały duże problemy z wykańczaniem swoich okazji rzutowych nawet w sytuacjach pod koszem, co znacząco utrudniało im powrót do równorzędnej rywalizacji. Tego samego nie można było powiedzieć o zespole trenera Dariusza Maciejewskiego, w którym świetnie spisywały się poszczególne rzucająco zarówno z obwodu jak i z okolic "trumny".
Jovana Popović oraz Brittany Brown dbały o to, by zbijać znaczącą różnicę punktów, ale jakość ogniw po stronie Enei AJP dawała o sobie wyraźnie znać. Poznanianki nie potrafiły zapanować nad przebiegiem spotkania, bowiem przeciwniczki dominowały zbiórki po obu stronach parkietu. W ataku przejmowały większość piłek po rzutach, odbierając okazje na rzuty z ponowień. Z kolei w obronie dobijały wszelkie nietrafione piłki z półdystansu lub z linii za trzy. Ashley Owosu imponowała skutecznością, a Poznaniakom brakowało postaci, na której można było oprzeć grę w ofensywie.
Ostatnie dziesięć minut Enea AZS rozpoczęła od nadrabiania strat przy wyniku 44:64 za sprawą Hanny Hank. Rezerwowa akademiczek wniosła na parkiet mnóstwo energii z ławki i zaczęła budować przewagę pod atakowaną obręczą, ale niestety reszta zespołu nie potrafiła jej dorównać w tej kwestii. Podopieczne Wojciecha Szawarskiego zdołały mimo wszystko odzyskać przewagę na zbiórkach i krok po kroku regularnie przejmowały kontrolę nad meczem. Obrona Poznanianek stała na wysokim poziomie, zmuszając przeciwniczki do błędów 24 sekund, a także karkołomnych rzutów.
Enea AZS Politechnika nabierała nadziei na powrót do rywalizacj za sprawą okazji rzutowych z linii osobistych, a także przebłysków Maliny Piaseckiej, ale Enea AJP Gorzów Wielkopolski zdołała utrzymać swój sukces w pierwszym meczu. Końcowy wynik wyniósł 72:61, a Poznanianki zdołały zbić różnicę z ponad 20-punktowej straty do mistrzyń Polski do jedenastu, co można uznać za duży pozytyw. Podopiecznym Wojciecha Szawarskiego zabrakło dziś jedynie wyższej skuteczności w ofensywie i większego ognia w swojej grze od początku spotkania. Szansa na rewanż pojawi się już jutro ponownie w Gorzowie Wielkopolskim o godzinie 18:00.
Enea AJP Gorzów Wielkopolski - Enea AZS Politechnika Poznań 72:61 (28:16, 24:12, 12:16, 8:17)
Enea AJP: Szymkiewicz (10 punktów, 2 zbiórki, 6 asyst), Gertchen (11 punktów, 2 zbiórki, 4 asysty), Telenga (4 punky, 14 zbiórek, 2 asysty), Hurt (12 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta), Stasiak (3 punkty, 3 zbiórki), Owosu (15 punktów, 5 zbiórek, 5 asyst), Osborne (9 punktów, 6 zbiórek, 4 asysty), Kloska (8 punktów, 1 zbiórka).
Enea AZS: Carter (8 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta), Pszczolarska (5 punktów, 2 zbiórki, 2 asysty), Brown (8 punktów, 4 zbiórki, 2 asysty), Popović (10 punktów, 4 zbiórki, 1 asysta), Piasecka (10 punktów, 1 zbiórka, 5 asyst), Kośla (2 zbiórki, 3 asysty), Hank (14 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta), Puzio (2 punkty), Rutkowska (2 punkty), Haegenbarth (2 punkty, 1 zbiórka, 2 asysty).
Komentarze (0)