Enea Basket wypełnia lukę na newralgicznej pozycji
Duże zmiany dotknęły strefę podkoszową, gdzie z zespołem Enei Basket pożegnali się dwaj centrzy z poprzedniego sezonu - Andrzej Krajewski i Tobiasz Dydak. Obaj nie spełnili pokładanych w nich oczekiwań, a klub z Poznania koniecznie musiał poszukać godnego zastępstwa. Ostatecznie zdecydowano się na podpisanie kontraktu z Sebastianem Rompą. Mierzący aż 210 centymetrów wzrostu podkoszowy poprzednie dwa sezony spędził w Noteci Inowrocław.
W minionych rozgrywkach nie opuścił żadnego spotkania, spędzając na parkietach 1. ligi średnio 21 minut na mecz. Zdobywał w sumie 7,1 punktu na spotkanie, dokładając także 59% skuteczności za dwa punkty. Enea Basket znów natomiast wybiera zawodnika, który bardziej sprawdza się w obronie aniżeli w ataku. Świadczy o tym liczba 3.6 zebranych piłek z własnej tablicy na spotkanie, jak i ich łączna suma 5,2. Jako center mógł się też pochwalić wynikiem 1,7 bloków na spotkanie.
- Moimi mocnymi stronami jest gra pod koszem, a także zbiórki i obrona. Lubię pomagać drużynie w ochronie obręczy i blokowaniu rzutów przeciwników. Potrafię też wyjść na obwód i trafić z dystansu, więc staram się być jak najbardziej wszechstronnym i przydatnym - zaznaczał dla klubowych mediów, Sebastian Rompa.
Sebastian Rompa w Noteci Inowrocław zachowywał raczej równą formę bez wyraźnych spadków między rozgrywkami. Nie należał jednak do czołówki ligi, co może niepokoić kibiców w kontekście wyboru tego zawodnika. Wydawać się mogło, że w drużynie, w której kluczową rolę będą odgrywać zbiórki i kontrola własnej tablicy zadba się o to, by na najbardziej newralgicznej pozycji zagra zawodnik z wyższej półki. Tymczasem Enea Basket sięga po kogoś, kto, owszem ma znakomite warunki fizyczne, ale też nieprzekonujące statystyki.
Progres czy regres? Liczby mogą okazać się mylące
Kibice muszą wierzyć w to, że trener Edmunds Valeiko dostrzega w zawodniku coś czego nie pokazują statystyki. Zastąpienie Andrzeja Krajewskiego Sebastianem Rompą liczbowo wydaje się downgradem pod wieloma względami. Krajewski osiągał wyższe wyniki w punktach, zbiórkach, a nawet w asystach, ale nowy nabytek Enei Basket buduje swoją przewagę na: blokach, celnych rzutach za jeden punkt oraz procentach trafionych rzutów za dwa. Dodatkowo jest o siedem centymetrów wzrostu wyższy od swojego poprzednika, a zatem jest tak samo wysoki jak Tobiasz Dydak.
Jakby tego było mało, poprzednik Sebastiana Rompy nie ma po swojej stronie doświadczenia z gry w Ekstraklasie. Wysoki koszykarz we wczesnych latach kariery miał okazję reprezentować barwy Trefla Sopot i pobierać tam cenne nauki przez cztery lata.
- Do transferu przekonała mnie wizja trenera i kierunek w jakim klub chce się rozwijać. Wiem, że to miejsce z ambicjami - z dużym potencjałem, jak i organizacyjnym. Chcę być częścią tego projektu, rozwijać się jako zawodnik i walczyć o jak najlepsze wyniki razem z zespołem - przekonywał były środkowy Noteci Inowrocław.
Kibice Noteci Inowrocław są wdzięczni swojemu zawodnikowi za wszystko, co dał klubowi choć ubolewają, że nie udało mu się zrealizować pełnego potencjału. Postrzegają go jako zawodnika efektownego choć niestabilnego formą. Jednak, gdy był dobrze dysponowany w meczu potrafi skutecznie rozciągać strefę podkoszową. Jak słyszymy, zawodnik udowadniał, że potrafi świetnie współpracować ze swoimi partnerami i w taki sposób rozdawał najwięcej bloków aniżeli grając jeden na jednego.
W przeciwieństwie do Andrzeja Krajewskiego powinien także dać więcej opcji do gry w ataku, bowiem częściej stawia na rzuty za dwa punkty, a także potrafi "odpalić" za trzy. To właśnie duża paleta zagrań w ofensywie powinna stanowić cenny atut w zespole Enei Basket.
Enea Basket rzeźbi niemalże od nowa. Trener wprowadza swoje porządki
To oczywiście nie koniec ruchów transferowych Enei Basket, która wciąż będzie potrzebować konkurenta dla Sebastiana Rompy. Klub zapowiada, że kolejne ruchy są już w drodze i wkrótce będą ogłaszane. Dziś oprócz transferu środkowego Noteci Inowrocław ogłoszono też wszystkich zawodników, którzy odeszli.
Już wcześniej informowaliśmy o tym, że z zespołem pożegnali się James Washington III i Konrad Rosiński, a teraz jak się okazało dołączyli do nich Bartosz Mońko, Kacper Mąkowski, wspomnieni wcześniej Tobiasz Dydak i Andrzej Krajewski, ale też Mikołaj Stopierzyński. Amerykański rozgrywający dołączył do Kotwicy Kołobrzeg, a pozostała dwójka trafiła do Solvery Sokół Łańcut. Trener Edmunds Valeiko tworzy zupełnie nową szatnię, celując w zawodników, którzy przede wszystkim będą dużo dawać w defensywie. Ten aspekt będzie priorytetem w walce o najwyższe cele, a trzeba przyznać, że po końcówce poprzedniego sezonu zdecydowanie jest nad czym pracować.
Szanse na poprawę jakości pod własnym koszem oprócz Rompy mają zwiększyć także Jan Malesa oraz Devontae Blanton, którzy są pierwszymi nowymi nabytkami Enei Basket.
Komentarze (0)