GKS i Enea Basket nie odstępowały siebie na krok
Pierwsza kwarta od początku przygotowała kibiców na kolejne wyrównane starcie w hali Cityzen przy Drodze Dębińskiej. Goście prowadzili po dziesięciu minutach zaledwie 15:14, ale mimo to należało pochwalić pracę koszykarzy Enei Basket. Gospodarze mocno walczyli pod koszem o swoje punkty w czym prym wiódł szczególnie Andrzej Krajewski przy wsparciu Patryka Stankowskiego. Równocześnie zespół trenera Valeiko potrafił też wykorzystywać swoje okazje zza łuku za sprawą Michała Samsonowicza.Na początku drugiej kwarty zespół GKS-u Tychy próbował zwiększać przewagę po trafieniach z dystansu autorstwa Sebastiana Bożenki i Mateusza Dzięby. Koszykarze Enei Basket wciąż jednak rośli w siłę. Kolejne dynamiczne i agresywne wjazdy na obręcz gospodarzy doprowadziły do objęcia przez nich prowadzenia jak również zwiększania strat po stronie drużyny gości. Krajewski dyktował defensorom twarde warunki pod ich koszem, a sprawy rywalom nie ułatwiała też dobra skuteczność innych koszykarzy Enei Basket zza łuku.
Dla podopiecznych trenera Valeiko nie było traconych piłek w defensywie i po zbiórkach tworzyli duże zagrożenie pod obręczą GKS-u. Tyszanie mierzyli się w sobotni wieczór z bardzo agresywną obroną, która skutecznie uniemożliwiała im swobodną grę w okolicach "trumny". Na przerwę goście schodzili przegrywając 33:38 i w dużej mierze tak względnie korzystny wynik mogli zawdzięczać swoim celnym rzutom trzypunktowym.
Enea Basket znów to zrobiła. Wyczekała rywali i zachowała zimną krew
Taktyka Tyszan po przerwie się nie zmieniła i dalej szukali swoich okazji na dystansie. GKS trzymał się bardzo blisko Enei Basket, która nadal całą swoją energię wkładała w pracę pod koszem, opierając się na umiejętnościach Andrzeja Krajewskiego, którego niezwykle trudno było w sobotnim meczu zatrzymać. Dodatkowe wsparcie Samsonowicza i Washingtona także mocno wpłynęło na utrzymanie korzystnego wyniku. Choć rywale w połowie kwarty na chwilę odzyskali prowadzenie, gracze Enei Basket nie dawali im się dłużej nacieszyć z tego wyniku.Po stronie rywali w ataku swoją ekipę w grze utrzymywali Mateusz Dziemba i Tomasz Śnieg, a dodatkowo swoją fizycznością imponował Szymon Kiwilsza. Skrzydłowy drużyny gości dawał z siebie wszystko na zbiórkach, pomagając drużynie w utrzymaniu kontaktu z Eneą Basket przed wejściem w decydującą kwartę meczu. Wtedy to Poznaniacy mieli tylko siedem oczek przewagi prowadząc 60:53.
Podopiecznym trenera Valeiko udało się jednak zabić to spotkanie w ostatnich dziesięciu minutach zachowując pełnię sił i najwyższą skuteczność. Dziemba wraz ze Śniegiem nadal wykonywali dużą pracę w ofensywie, ale ich wysiłki nie wystarczały do tego, by nieustannie być blisko Enei Basket w sobotnim meczu. Trójki rzucane przez Mąkowskiego czy Stopierzyńskiego zaczęły pogrążać przyjezdnych do tego stopnia, że po trzech minutach gospodarze prowadzili dziewięcioma oczkami.
Tak samo jak wcześniej znów wszystko miało się rozstrzygnąć w końcówce, kiedy to o finalnym wyniku decydowała w dużej mierze skuteczność z rzutów wolnych. Stalowe nerwy były jednak po stronie Enei Basket, która ograła GKS mimo regularnych trafień autorstwa Szymona Kiwilszy. Enea Basket dokładała do tego jednak punkty z gry po lay-upach, a ostatecznie nadzieje rywali na korzystny wynik zgasił swoją trójką na półtorej minuty przed końcem James Washington.
- Zespół zrobił wszystko to, co było konieczne do zwycięstwa. Byliśmy bardzo zdyscyplinowani: popełniliśmy tylko dziewięć strat. Jestem dumny z tego jak zawodnicy pracowali bez Konrada Rosińskiego i jestem bardzo zadowolony z tego zwycięstwa - mówił po spotkaniu trener Enei Basket Edmunds Valeiko.
Enea Basket - GKS Tychy 82:71 (14:16, 24:17, 22:20, 22:18)
Enea: A. Krajewski (18 punktów, 8 zbiórek, 1 asysta), Samsonowicz (12 punktów, 2 zbiórki, 2 asysty), Nowicki (3 punkty, 1 zbiórki), Kluj (3 punkty, 2 zbiórki), Dydak (3 punkty, 4 zbiórki), Washington (11 punktów, 6 asyst), Stankowski (13 punktów, 4 zbiórki, 3 asysty), Stopierzyński (9 punktów, 3 zbiórki, 2 asysty), Mońko (1 punkt, 1 asysta), Mąkowski (9 punktów, 4 zbiórki).
GKS: Dziemba (12 punktów, 1 zbiórka, 2 asysty), Bożenko (9 punktów, 1 zbiórka, 2 asysty), Śnieg (12 punktów, 1 zbiórka, 4 asysty), Kuczawski (11 punktów, 1 zbiórka, 1 asysta), Adamczak (6 punktów, 4 zbiórki), Heliński (5 zbiórek), Kiwlisza (7 punktów, 17 zbiórek, 3 asysty), Lis (6 punktów, 1 zbiórka), Walski (5 punktów, 5 zbiórek), Szczypiński (3 punkty, 2 zbiórki).
Komentarze (0)