Duet to czasem za mało do zwycięstwa
Enea Basket Poznań rozpoczęła sobotni mecz od falstartu, oddając prym przeciwnikom. Od samego początku meczu aż do ostatniej syreny gracze trenera Kurzawskiego próbowali ich dogonić. Gospodarze w pierwszych minutach meczu gwarantowali sobie równorzędną walkę dzięki licznym lay-up'om i rzutom z okolic trumny. Zrezygnowali z punktowania zza łuku, by zmaksymalizować szanse na pewniejsze trafienia spod kosza. Niestety było ich zbyt mało, by na długo dotrzymywać tempa koszykarzom WKK Wrocław. Na domiar złego podopieczni trenera Kurzawskiego znów popełniali częste błędy w obronie, które skutkowały łatwymi punktami dla Koelnera i Waldowa z linii rzutów wolnych.Enea Basket Poznań nie potrafiła zdobyć nawet punktu w trakcie czterech, ostatnich minut gry pierwszej kwarty. Choć pojawił się wtedy błysk ze strony Rafała Szpakowskiego, który poprowadził Eneę do 13 oczek, WKK miało ich o dziesięć więcej. W drugiej kwarcie Enea koniecznie potrzebowała większego skupienia w obronie, jeśli nie chciała tracić łatwych punktów.
W kolejnych dziesięciu minutach meczu obie drużyny rozrzucały się zza łuku, ale to goście wciąż prowadzili w meczu. Do głosu po stronie poznaniaków wreszcie doszedł Mikołaj Stopierzyński i to on wziął na siebie ciężar gry w ofensywie. Niestety poza nim i Patrykiem Stankowskim trudno było szukać jakichkolwiek plusów po stronie Enei Basket. Tymczasem po stronie WKK obronę gospodarzy terroryzowali w szczególności Patoka, Waldow i Ochońka. Ich trójki w połączeniu z licznymi rzutami wolnymi doprowadziły do tego, że przed przerwą goście prowadzili aż 50:33.
- Mieliśmy otwarte rzuty, których nie mogliśmy trafić. Spod obręczy wypadły nam chyba ze trzy lub cztery rzuty dzięki którym trzymalibyśmy się bliżej WKK. Mocno nastawialiśmy się dziś na obronę wysokiego gracza, który jest bardzo groźny, a tymczasem krzywdy doznaliśmy z innej strony - mówił trener Enei Basket, Cezary Kurzawski.
Słabnąca ofensywa Enei
Wejście w trzecią kwartę w wykonaniu obu drużyn było rewelacyjne. Po stronie WKK Wrocław błyszczał Koelner, który zdobył aż 9 punktów po trzech celnych trójkach z rzędu w przeciągu dwóch minut. Poznaniacy również rozrzucali się zza łuku, ale przede wszystkim przycisnęli rywali pod koszem dzięki trafieniom Frasia i Rosińskiego. Jednak intensywność oddawanych rzutów trzypunktowych, oddawanych przez graczy z Wrocławia zatarła dobre wrażenie gry w okolicach trumny autorstwa koszykarzy Enei. Po siedmiu minutach gry przyjezdni prowadzili aż 20 punktami.Enei po pierwszym dobrym momencie zabrakło paliwa, by dalej regularnie i co ważne często punktować w tej kwarcie. Trafione rzuty spod kosza były oddawane, co dwie minuty, co zupełnie nie sprzyjało powrotowi graczy trenera Kurzawskiego do rywalizacji. Wynik 51:75 na 10 minut przed końcem spotkania odzierał ze złudzeń Eneę. Podobnie jak rzuty trzypunktowe gości, które całkowicie przysłaniały zdobywane w pocie czoła dwa punkty dla gospodarzy.
Nie mając wiele do stracenia poznaniacy zdobyli się na jeszcze jedną szarżę punktową. W przeciągu dwóch pierwszych minut czwartej kwarty WKK Wrocław nie potrafiło ruszyć z miejsca, natomiast Enea Basket za sprawą Arkadiusza Adamczyka i Wojciecha Frasia drgnęła w ofensywie. W szczególności ten pierwszy z wymienionych koszykarzy robił więcej niż inni, by przywrócić swój zespół na właściwe tory, ale rzuty trzypunktowe Koelnera i Patoki sprawiały, że jego praca stawała się syzyfowym wysiłkiem.
Enea Basket przegrała ostatni mecz w tych rozgrywkach przy Drodze Dębińskiej wynikiem 74:89 i tym samym zdefiniowała cały swój sezon. Choć wydawało się, że jej koszykarze robili wszystko co w jej mocy i byli bliscy sukcesu, los błyskawicznie sprowadzał ich na ziemię.
- Mieliśmy dzisiaj niemoc. WKK grało jak natchnione. Jedyne z czego mogę się dzisiaj cieszyć to że wyszliśmy z kryzysu, który był w pewnym momencie. Może nie wróciliśmy do meczu, ale nasza gra w czwartej kwarcie wyglądała dużo lepiej, ale WKK jest potwierdziło, że jest zespołem na play-offy - mówił po spotkaniu trener Cezary Kurzawski.
Ostatni akt
Enea Basket Poznań ma przed sobą już tylko jedną misję: nie zająć możliwie jak najgorszego miejsca w 1. lidze. Przed ekipą trenera Cezarego Kurzawskiego pozostaje tylko wyjazdowy mecz z przedostatnim w tabeli Hydrotruckiem Radom. Po tym spotkaniu koszykarze z Poznania pojadą na zasłużony, długi odpoczynek, a zarząd najpewniej przystąpi do odbudowy zespołu na następny sezon. Ostatni mecz Enei Basket rozpocznie się o godzinie 18:00 5 kwietnia.
Enea Basket Poznań vs WKK Hotel Active Wrocław 74:89 (13:24, 20:26, 18:25, 23:14)
Enea Basket Poznań: Patryk Stankowski (13 pkt, 4 zbiórki, 1 asysta), Wojciech Fraś (12 pkt, 6 zbiórek, 1 asysta), Piotr Wieloch (6 pkt, 1 zbiórka, 5 asyst), Mikołaj Stopierzyński (13 pkt, 2 zbiórki, 1 asysta), Konrad Rosiński (5 pkt, 5 zbiórek, 1 asysta)WKK Active Hotel Wrocław: Bradley Waldow (7 pkt, 18 zbiórek, 1 asysta), Michał Kroczak (6 pkt, 2 zbiórki, 6 asyst), Jakub Patok (18 pkt, 9 zbiórek, 1 asysta), Karol Prochorowicz (6 pkt, 3 zbiórki, 1 asysta), Jakub Galewski (8 pkt, 2 zbiórki, 2 asysty)
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.