Kryzys Enei Basket trwa w najlepsze. Tym razem cudu w meczu z Astorią nie było

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Kryzys Enei Basket trwa w najlepsze. Tym razem cudu w meczu z Astorią nie było - Zdjęcie główne
Autor: Jakub Wyderski | Opis: Enea Basket nie potrafi wyjść z dołka. Jak klub może wrócić na zwycięską ścieżkę?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KoszykówkaEnea Basket nadal nie jest w stanie rozwiązać swoich problemów, a mecz z liderem 1. ligi mężczyzn tylko to potwierdził. Enea Astoria Bydgoszcz na własnym terenie boleśnie zrewanżowała się swoim rywalom za wcześniejszą, sensacyjną porażkę jeszcze za kadencji trenera Marcina Klozińskiego. Zespół z Poznania pogrąża się w marazmie, notując szóstą przegraną z rzędu i w zatrważająco szybkim tempie przybliża się do ostatnich miejsc w tabeli.
reklama

Enea Basket grała jak w transie. Poznaniacy urzekli fanów swoją świetną defensywą

reklama

Gospodarze niepewnie weszli w sobotni mecz przeciwko Enei Basket i było to widać już w pierwszych minutach. Gracze Astorii Bydgoszcz popełniali błędne decyzje w kontekście rzutów, a także nie zgrywali się ze sobą tak dobrze, jak można było tego oczekiwać po liderach 1. ligi. Tymczasem Poznaniacy grali jak z nut i po trzech minutach prowadzili już 7:0 z głównym pretendentem do awansu. Pięć minut od rozpoczęcia gry zwiastowało kolejny cud w meczu Enei Basket z Astorią Bydgoszcz, bowiem gospodarze ewidentnie nie mogli złapać swojego rytmu i byli bezradni po obu stronach parkietu.

Pomimo traumatycznej końcówki z zeszłego meczu przeciwko Weegree Politechnice Opolskiej, podopieczni trenera Edmundsa Valeiki byli nabuzowani pozytywną energią. "Asta" nie była w stanie oddać żadnego celnego rzutu z gry, korzystając jedynie na okazjach z linii osobistych, których i tak było niewiele. Dopiero na trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty gospodarze jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w końcu się przebudzili i zaczęli pościg za rywalami. Zdołali jednak zbić różnicę tylko do wyniku 13:22, bowiem po stronie Poznaniaków fantastycznie dysponowani byli Krajewski, Washington i Mońko.

reklama

Problemy Astorii nie zmniejszały się także w kolejnych dziesięciu minutach. Wysoka obrona Enei Basket zamykała opcję do gry w ataku ekipie gospodarzy, co odbijało się na ich gorszej skuteczności. W praktyce zespół z Bydgoszczy szukał swoich okazji głównie zza łuku, ale to mu nie pomagało. Piłki padały łupem graczy z Poznania, którzy przeważali na zbiórkach i utrzymywali kontrolę nad meczem. Zespół "Asty" znów wyglądał na całkowicie bezsilny, a Enea Basket realizowała swój plan w stu procentach.

Koszykarze z Poznania nie zostawiali praktycznie żadnej przestrzeni swoim przeciwnikom pod koszem i grali dokładnie tak jakby oczekiwali tego ich kibice. Podopieczni trenera Valeiki nie znajdowali jedynie odpowiedzi na szalone trójki Kimbrough, ale nadrabili straty punktów kapitalnymi kontratakami lub rzutami dystansowymi poszczególnych zawodników. Wszyscy wzajemnie się uzupełniali, a akcje koszykarzy z Poznania chodziły jak w zegarku. Wynik 42:35 dla Enei Basket jasno podkreślał znakomitą dyspozycję podopiecznych trenera Edmundsa Valeiki.

reklama

Enea Basket spuchła po przerwie. Fatalna forma rzutowa przesądziła o szóstej porażce z rzędu

Przebieg pierwszej połowy kompletnie nie zapowiadał katastrofy, jaka wydarzy się w drugiej części sobotniego meczu po stronie Enei Basket. Początkowo w trzeciej kwarcie przyjezdni nie wyglądali jeszcze tak źle, biorąc pod uwagę ich stabilność w defensywie oraz nieustępliwość w kryciu jeden na jednego. Problemy zaczęły się jednak uwydatniać w ofensywie, gdzie koszykarze z Poznania dochodzili do klarownych sytuacji rzutowych, ale ich nie wykorzystywali. 

Enea Basket utrzymywała w połowie trzeciej kwarty niewielkie prowadzenie 46:44, co było pokłosiem właśnie tego, że przyjezdnych zaczęła zawodzić skuteczność pod koszem przeciwników. Co gorsza gracze Astorii Bydgoszcz zaczęli wykorzystywać na swoją korzyść agresywną i wysoką obronę Enei Basket, podczas gdy podopieczni trenera Valeiki nie zamierzali w tej kwestii zmieniać swoich założeń. Gospodarze budzili się do życia także poprzez rzuty trzypunktowe i w końcu na dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty doprowadzili do remisu 51:51. Chwilę później wyszli też na swoje pierwsze prowadzenie w meczu. 

reklama

Poznaniacy stracili kontrolę nad meczem w samej końcówce dokładnie tak, jak to miało miejsce we wcześniejszych meczach. Kluczem do rozwiązania tych problemów była poprawa formy w ofensywie i powrót do wysokiej skuteczności pod koszem rywali. Enea Basket zrezygnowała z intensywnej obrony, ale to nie pomogło w ataku. Zespół Astorii zaczął przygniatać przeciwników swoją wysoką obroną i podwajaniem, czym zmuszał ich do częstych błędów i generowania łatwych okazji do akcji po fazach przejściowych. 

Rewelacyjną formą w szczególności popisywali się Jakub Andrzejewski i Karol Gruszecki, którzy odegrali kluczowe role w wielkim pogromie Enei Basket w końcówce spotkania. Trzeba jednak przyznać, że i reszta drużyna skutecznie wytrącała gości z równowagi swoimi podwojeniami czy chociażby przechwytami. Z Poznaniaków ewidentnie uchodziło powietrze, a z biegiem czasu to gospodarze zaczynali bawić się grą i generować ogromne zagrożenie w szczególności z obowodu. Mecz na 120 sekund przed końcem był już rozstrzygnięty, a lider 1. ligi kolejny raz pokazał Enei Basket, że aby wygrać należy grać na równym poziomie przez 40 minut, a nie tylko 30. Finalny wynik wyniósł 88:67 dla Astroii Bydgoszcz.

 

Enea Astoria Bydgoszcz - Enea Basket 88:67 (13:22, 22:20, 21:11, 32:14)

 

Astoria: Chyliński (5 punktów, 1 zbiórka, 1 asysta), Kamiński (13 punktów, 4 zbiórki, 6 asyst), Kimbrough (10 punktów, 4 zbiórki, 3 asysty), Kędel (10 punktów, 9 zbiórek), Gruszecki (22 punktów, 5 zbiórek, 2 asysty), Kemp (6 punktów, 6 zbiórek), Nowakowski (11 punktów, 1 zbiórka, 5 asyst), Andrzejewski (11 punktów, 2 zbiórki, 2 asysty).

Enea Basket: A. Krajewski (9 punktów, 5 zbiórek, 2 asysty), Nowicki (7 punktów, 2 zbiórki, 1 asysta), Kluj (2 punkty, 8 zbiórek), Rosiński (10 punktów, 5 zbiórek), Washington (9 punktów,5 zbiórek, 9 asyst), Stankowski (11 punktów, 2 zbiórki, 3 asysty), Stopierzyński (7 punktów, 4 zbiórki), Mońko (6 punktów, 2 zbiórki, 1 asysta), Mąkowski (6 punktów).

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo