Warta Poznań nie utrzymała nerwów na wodzy. Kolejna wpadka Zielonych w tej rundzie

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Warta Poznań nie utrzymała nerwów na wodzy. Kolejna wpadka Zielonych w tej rundzie - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska | Opis: Warta z czwartym ligowym remisem w 2026 roku. Zgubione punkty mogą być istotne w walce o bezpośredni awans

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaRemis, który z perspektywy Warty Poznań jest jednoczesną porażką i zwycięstwem. Zieloni dwukrotnie obejmowali prowadzenie w Sosnowcu, ale nie potrafili go utrzymać. W końcówce ogromny błąd sędziów zdecydował o tym, że gospodarze nie przełamali podopiecznych trenera Macieja Tokarczyka. Spotkanie pełne zwrotów akcji, nerwów i kontrowersji zakończyło się wynikiem 2:2.
reklama
reklama

Trener Maciej Tokarczyk nie mógł zabrać ze sobą do Sosnowca wszystkich zawodników. Nadmiar żółtych kartek wyeliminował z tego spotkania Kamila Kumocha, a z problemami zdrowotnymi wciąż zmaga się Filip Jakubowski. Szkoleniowiec Zielonych przy wyborze wyjściowej jedenastki zaskoczył przede wszystkim w ofensywie. Warta do niedzielnego spotkania przystąpiła bez nominalnego środkowego napastnika, choć na ławce rezerwowych usiadło aż trzech zawodników, których do tej pory można było oglądać na "dziewiątce". 

Michał Smoczyński kilka dni temu otrzymał pierwsze w karierze powołanie do młodzieżowej reprezentacji Polski i na pewno nie będzie do dyspozycji trenera w następnym spotkaniu z rezerwami Śląska Wrocław. Prawdopodobnie szkoleniowiec chciał przetestować zupełnie nowy wariant gry bez 18-letniego zawodnika na szpicy. Jego miejsce w pierwszym składzie zajął Patryk Kusztal, dla którego był to debiutancki mecz w Warcie od pierwszej minuty.

reklama

Doskonały początek, ale duża nerwowość do przerwy

Goście bardzo szybko objęli prowadzenie w tym spotkaniu. Zagłębie Sosnowiec popełniło błąd w rozegraniu, a piłkę odebrał wysoko ustawiony w tej akcji Paweł Kwiatkowski. Środkowy obrońca od razu zagrał do Patryka Kusztala, któremu przeciwnicy pozostawili dużo miejsca w środkowej strefie. 22-letni zawodnik wypatrzył świetnie schodzącego do podania Kacpra Szymanka i prostopadłym zagraniem obsłużył skrzydłowego Warty. Szymanek w polu karnym Zagłębia zdołał jeszcze nawinąć jednego z obrońców i zmieścić piłkę między nogami bramkarza. 

Warta Poznań jeszcze przed meczem była ustawiana w roli faworyta i pierwsze minuty potwierdzały tę tezę, ale wraz z upływem kolejnych minut Zieloni zaczynali tracić pewność siebie na boisku. Gospodarze byli konkretniejsi w akcjach ofensywnych, a drużynę trenera Tokarczyka uratowała choćby poprzeczka przy strzale Michała Barcia. Szkoleniowiec Warty na konferencji prasowej zwracał uwagę na dobrą formę Jewgienija Szykawki i niewiele brakowało, by Białorusin także pokonał w pierwszej połowie Leo Przybylaka.

reklama

Od około 35. minuty wszystko zapowiadało, że Zagłębie dopnie swego i doprowadzi do wyrównania. Najpierw doskonałym dośrodkowaniem do Jewgienija Szykawki popisał się Filip Laskowski, ale bramkarz Warty zdołał skutecznie interweniować przy strzale głową doświadczonego napastnika. Chwilę później Białorusin przeprowadził doskonałą akcję lewą stroną i wyłożył piłkę do jednego z kolegów ustawionego na skraju szesnastki. Ofiarnie w tej sytuacji zablokował piłkę wślizgiem Dmytro Awdiejew.

Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy w polu karnym Warty przewrócił się Grzegorz Janiszewski. Sędzia dopatrzył się faulu i podyktował rzut karny, który na gola bardzo pewnie zamienił Michał Barć. Warta popełniała dużo prostych błędów, niepotrzebnych fauli i nie potrafiła w końcówce wykreować żadnej konkretnej sytuacji. Schodząc na przerwę, Zieloni musieli przełknąć gorzką pigułkę i dokonać zmian przed rozpoczęciem drugiej połowy.

reklama

Krótka radość z odzyskania prowadzenia

Po zmianie stron na boisko nie wrócił już Marcel Zylla, a trener postanowił wpuścić na murawę Filipa Walusia. Warta od razu rzuciła się do ofensywnej gry i szybko osiągnęła przewagę nad rywalem, wykorzystując jego nieporadność. W 57. minucie prawą stroną urwał się Szymon Zalewski i tuż przed końcową linią zdążył dośrodkować piłkę w sam środek pola karnego. Ta trafiła pod nogi Grzegorza Janiszewskiego, ale zawodnik Zagłębia zachował się fatalnie i już po chwili dał się zaskoczyć atakującemu Marcelowi Stefaniakowi, który wpakował piłkę do siatki.

Wydawało się, że Warta znalazła się w doskonałej sytuacji, by drugą połową przykryć to, czego nie udało się zrobić w pierwszej. Euforia po zdobytym golu trwała jednak bardzo krótko, bo już po trzech minutach gospodarze ponownie doprowadzili do wyrównania i znów za sprawą Michała Barcia. 

W szeregach Zielonych znów zrobiło się nerwowo, a w dodatku do takiego stopnia, że tych nerwów nie potrafił utrzymać Sebastian Steblecki. Środkowy pomocnik Warty miał na swoim koncie żółtą kartkę zdobytą w pierwszej połowie, a w 65. minucie niepotrzebnie zaliczył faul na przeciwniku, po którym obejrzał drugi kartonik. Czerwona kartka niemal od razu spowodowała, że Poznaniakom grało się już wyłącznie trudniej.

Trener Tokarczyk podjął duże ryzyko w końcówce, wpuszczając ofensywnie usposobionych graczy w miejsce środkowych obrońców. Warta nie mogła jednak liczyć na to, że będzie dominowała przy grze w osłabieniu. Więcej okazji tworzyli sobie gracze Zagłębia, a blisko ustrzelenia hat-tricka był 22-letni Barć. Zieloni nie pozostali jednak całkowicie bez szans, bo niezłą okazję w końcówce miał Kacper Szymanek, który po zejściu z piłką do środka w swoim stylu, szukał uderzenia przy dalszym słupku.

Nerwy udzielały się każdemu, nie tylko na boisku. Szkoleniowiec Warty również zakończył mecz z czerwoną kartką, opuszczając swoją strefę przy linii bocznej z wyraźnymi pretensjami do sędziego.

Fatalny błąd sędziego uratował Zielonych

Warciarzom udało się finalnie utrzymać wynik remisowy, ale to Zagłębie powinno po końcowym gwizdku cieszyć się z upragnionego zwycięstwa. W 85. minucie sędziowie popełnili ogromny błąd przy stałym fragmencie gry dla podopiecznych Grzegorza Bąka. Piłka po strzale Szymona Sobczaka całym obwodem przekroczyła linię bramkową, ale arbiter zupełnie nie zwrócił na to uwagi i nakazał kontynuowanie gry. Powtórki tej sytuacji jasno wskazywały na to, że sędzia liniowy też powinien zauważyć tak oczywistego gola.

 

 

Zagłębie Sosnowiec - Warta Poznań 2:2 (1:1)

 

Bramki: 0:1 Kacper Szymanek 6', 1:1 Michał Barć 40' (k.), 1:2 Marcel Stefaniak 57', 2:2 Michał Barć 60'

 

Zagłębie: Kacper Siuta - Grzegorz Janiszewski, Mateusz Matras, Kacper Mironowicz (46. Adrian Gryszkiewicz) - Marcel Predenkiewicz (85. Igor Dziedzic), Marcel Broniewski (85. Bartosz Zawojski), Patryk Gogół, Dawid Szot - Michał Barć (75. Szymon Sobczak), Jewgienij Szykawka, Filip Laskowski

Warta: Leo Przybylak - Paweł Kwiatkowski (73. Kacper Rychert), Tomasz Wojcinowicz, Dmytro Awdiejew (79. Igor Kornobis) - Szymon Zalewski, Karol Dziedzic, Sebastian Steblecki, Marcel Stefaniak - Kacper Szymanek, Marcel Zylla (46. Filip Waluś), Patryk Kusztal (59. Michał Smoczyński)

Żółte kartki: Steblecki, Kwiatkowski, Szymanek, Awdiejew, Waluś (Warta) 

Czerwona kartka: Sebastian Steblecki w 65. minucie (za drugą żółtą)

Sędziował: Rafał Szydełko (Rzeszów)

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo