Zagłębie Sosnowiec nie znalazło sposobu na Eneę AZS Politechnikę. Znakomita defensywa akademiczek kompletnie zatrzymała atak rywalek
Obrona Enei AZS Politechniki była jej ogromnym atutem w pierwszym meczu tegorocznych play-offów i ten aspekt nie zmienił się także w drugim spotkaniu. Trener Szawarski słusznie komplementował swoją ekipę, która wykonała ogromny progres w pracy pod własnym koszem. MB Zagłębie Sosnowiec ponownie miało spore problemy z wypracowaniem sobie korzystnych sytuacji rzutowych, a na domiar złego w pierwszych minutach fantastycznie w ofensywie była dysponowana Jessika Carter. Amerykanka stanowiła główny punkt, na którym opierała się większość akcji Enei AZS Politechniki w ataku.
Oprócz tego aktywnie wspierały ją Brittany Brown oraz Jovana Popović.Akademiczki wyglądały znakomicie po obu stronach parkietu kończąc pierwszą kwartę z wynikiem 18:12. Sosnowiczanki popełniały proste błędy napedzające ataki rywalek po fazach przejściowych i przegrywały zbiórki na atakowanej "desce". Podopieczne trenera Piotra Gliniaka nie mogły zapanować nad przebiegiem spotkania, tracąc piłki i nie potrafiły naprawiać swoich błędów na połowie przeciwniczek. Przedarcie się przez strefową, kompaktowo ustawioną obronę Enei było dla nich karkołomnym wyzwaniem.
W kolejnych dziesięciu minutach zespół z Poznania tylko się rozkręcał. Akademiczki zdecydowanie częściej trafiały do kosza, a jakby tego było mało grały jeszcze zacieklej i bardziej nieustępliwie w defensywie. Zagłębie Sosnowiec próbowało powstrzymać swoje przeciwniczki, stawiając na obronę strefową, ale szybkość rozegrania zawodniczek Enei tylko utrudniała zadanie. Podopieczne trenera Szawarskiego znakomicie znajdowały siebie na małej przestrzeni pod presją, a także tworzyły sobie wzajemnie przestrzenie do wjazdów na obręcz.
Już po blisko czterech minutach Zagłębie Sosnowiec przegrywało 17:32, co nasuwało na myśl powtórkę z sobotniego meczu. Gościnie nie potrafiły znaleźć żadnej recepty na przełamanie obrony strefowej Enei AZS Politechniki, a obecność na parkiecie Sydney Taylor zupełnie nic im nie dawała w ofensywie. Gościniom brakowało również pomysłu na to jak bronić się przy pick&rollach granych na Jessikę Carter, a także były całkowicie bezradne względem dynamicznych wjazdów na obręcz Emilii Kośli oraz Brittany Brown. Mecz zupełnie odjechał Sosnowiczankom, a ich rywalki zachwycały skutecznością w ofensywie, co pokazywało okazałe prowadzenie 46:19.
Enea AZS Politechnika gasi światło w serii z Zagłębiem Sosnowiec? Rywalki są na linach
Enea AZS Politechnika była nie do zatrzymania także po przerwie. Podopieczne trenera Szawarskiego łatwo czytały grę swoich przeciwniczek, a ponadto dominowały przy zbiórkach po obu stronach parkietu. Organizacja gry Zagłębia Sosnowiec zupełnie się posypała, a do rozmontowywania jego defensywy wystarczały akcje dwójkowe z udziałem Carter czy Pszczolarskiej. Z biegiem czasu gospodynie coraz bardziej uwydatniały bezradność przeciwniczek po obu stronach parkietu.
Koszykarki z Poznania w obronie przechwytywały każdą piłkę i były bezkonkurencyjne przy zbiórkach. W ofensywie natomiast rozumiały się znakomicie, grając w zasadzie jak na kodach. Na cztery minuty przed końcem trzeciej kwarty prowadziły aż 56:21, co tylko pokazywało gigantyczną, jakościową przepaść dzielącą obie ekipy. Podopieczne trenera Szawarskiego zachwycały nawet, gdy na parkiecie pojawiły się młodzieżowe zawodniczki. Dominika Puzio karciła rywalki zza łuku, sprawiając, że na 10 minut przed końcem jej drużyna prowadziła 67:30.
Była zawodniczka MUKS-u okazała się katem Sosnowiczanek zza łuku, mogącym się pochwalić w pewnym momencie statystyką czterech trafionych "trójek" na pięć prób. Przewaga Enei AZS Politechniki urosła nawet do 39 punktów, a dyspozycja zarówno jej jak i Wiktorii Haegenbarth sprawiała wrażenie, jakby obie zawodniczki wciąż grały w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski do lat 19. Druga połowa czwartej kwarty była dobrą okazją do pokazania talentów najmłodszych zawodniczek w zespole Enei AZS Politechniki, które tak samo jak wczoraj udźwignęły ciężar spotkania. Co prawda różnica punktowa mogła być większa niż 82:49, ale koniec końców najważniejszy był wynik 2:0 w serii.
Enea AZS Politechnika musi teraz maksymalnie wykorzystać trzy nadchodzące dni, by w środę 25 marca w Sosnowcu zwieńczyć swoje dzieło. Zespół trenera Szawarskiego zyska wtedy znakomitą okazję na to, by przypieczętować wyczekiwany awans do kolejnej rundy, co przez ostatnie lata orbitowało w sferze marzeń.
Enea AZS Politechnika Poznań - MB Zagłębie Sosnowiec 82:49 (18:12, 28:7, 21:11, 15:19)
Enea: Carter (18 punktów, 6 zbiórek), Pszczolarska (6 punktów, 2 zbiórki), Brown (6 punktów, 7 zbiórek, 8 asyst), Popović (9 punktów, 4 zbiórki, 2 asysty), Piasecka (3 punkty, 4 asysty), Hank (10 punktów, 7 zbiórek, 2 asysty), Rutkowska (5 punktów, 3 zbiórki, 1 asysta), Woźna (2 punkty, 1 zbiórka), Główczak (1 asysta), Puzio (12 punktów, 3 zbiórki, 1 asysta), Haegenbarth (2 punkty, 7 zbiórek, 1 asysta), Kośla (9 punktów, 1 zbiórka, 3 asysty).
Zagłębie: Taylor (5 punktów, 3 zbiórki, 1 asysta), Wembanyama (11 punktów, 5 zbiórek), Pyka (12 punktów, 2 zbiórki, 1 asysta), Kuczyńska (8 punktów, 2 zbiórki, 1 asysta), Pyka (7 punktów), Resse (4 punkty, 3 zbiórki), Kurach (5 punktów, 2 zbiórki, 1 asysta), Burliga (2 punkty, 6 zbiórek, 1 asysta), Kłobukowska (2 punkty, 2 zbiórki, 1 asysta), Micek (1 zbiórka, 2 asysty), Jackowska (5 punktów, 2 zbiórki).
Komentarze (0)