Lech Poznań w niedzielne popołudnie bez większych kłopotów pokonał Bruk-Bet Termalicę Nieciecza i wskoczył na fotel lidera PKO BP Ekstraklasy. Mecz zakończył się wynikiem 4:1 dla podopiecznych Nielsa Frederiksena, a na szczególne uznanie zasłużyła pierwsza połowa w ich wykonaniu. Kolejorz przed przerwą potrafił w ciągu pięciu minut aż trzy razy pokonać bramkarza gości, Adriana Chovana.
Doskonały tydzień dla Lecha, mimo pucharowej goryczy
Piłkarze Lecha Poznań mogą udać się na przerwę reprezentacyjną w bardzo dobrych nastrojach, nawet jeśli ostatni tydzień miał dla nich słodko-gorzki smak i kosztował utratę szans na dalszą grę w Europie. Mimo wszystko, drużyna odniosła trzy istotne zwycięstwa, które pomogły szybko uporać się z kryzysem z początku miesiąca.
- Mamy dużo powodów do zadowolenia po tym spotkaniu. Awansowaliśmy na pozycję lidera. To jest miejsce, w którym chcemy pozostać także na koniec sezonu. Oczywiście to nie będzie łatwe i nic absolutnie się nie rozstrzygnęło. Odwołując się do meczu, to uważam, że był bardzo mocny w naszym wykonaniu. W pierwszych piętnastu minutach byliśmy trochę niedbali, trochę chaotyczni w swoich poczynaniach. Pozostałe 75 minut tego spotkania to już pełna kontrola. Zagraliśmy niesamowicie w pierwszej połowie. Było nam łatwiej od stanu 1-0, ale myślę, że cała ta pierwsza połowa może być oceniana przez pryzmat bardzo dobrej gry - tak podsumował ten mecz trener Lecha.
Mistrzowie Polski od początku spotkania z Bruk-Betem Termalicą wyszli na boisko z wysoko podniesioną głową. Oczywiście, rywale byli absolutnie w zasięgu Lecha i nie należało obawiać się o zwycięstwo w tym spotkaniu, ale Kolejorzowi po ostatnich perturbacjach pozostała wyłącznie gra na jednym froncie, a w niedzielnym meczu nie było widać, że zespół trenera Frederiksena zamierza się tym załamywać. Niebiesko-biali są już skupieni na tym, by zakończyć sezon z sukcesem.
- Ta pewność siebie nie była poparta tylko i wyłącznie tym meczem z Szachtarem, ale także wcześniejszymi zwycięstwami z tej wiosny. Potwierdziliśmy, że jesteśmy gotowi przede wszystkim, żeby rywalizować fizycznie na wielu frontach w krótkim czasie, rozgrywać wiele meczów. Tutaj nie mam żadnych wątpliwości. Ten czas dowiódł nam, że trzeba być gotowym przede wszystkim mentalnie, ale tutaj też zawodnicy stanęli na wysokości zadania - przyznał Duńczyk.
Lechici mają za sobą bardzo cenny tydzień, względem rywali, z którymi przyszło im rywalizować. Niels Frederiksen zauważył, że każde spotkanie wymagało od jego zawodników zupełnie innej gry, a Kolejorz udowodnił, że potrafi być drużyną wielowymiarową. To może okazać się niezwykle ważne w kontekście ośmiu ostatnich pojedynków, które pozostały do ponownego wzniesienia mistrzowskiego trofeum.
- Weźmy pod uwagę te trzy ostatnie mecze. Każdy z nich miał swoją oddzielną historię. Na początku graliśmy na terenie lidera przeciwko Zagłębiu Lubin, gdzie czekał nas mecz z bardzo wymagającą drużyną. Musieliśmy się mocno nastawić na walkę i daliśmy z tym radę. Później w czwartek był Szachtar, gdzie z kolei musieliśmy być bardzo mądrzy pod kątem taktycznym. Z Termalicą musieliśmy wziąć odpowiedzialność za kreowanie sytuacji, za kontrolę nad meczem. Trzy różne mecze, a mimo to w mojej ocenie wyszliśmy obronną ręką z każdego z nich - opowiadał szkoleniowiec Lecha.
Zmiennicy wykorzystali szansę? "Cieszy mnie, że mam taki wybór na tej pozycji"
W ostatnich tygodniach Niels Frederiksen zaczął coraz śmielej rotować wyjściowym składem, czego efektem było "odkurzenie" takich piłkarzy, jak Joao Moutinho oraz Gisli Thordarson. Portugalczyk w niedzielnym meczu nie mógł wystąpić ze względu na nadmiar żółtych kartek, za to Islandczyk pojawił się na boisku z ławki i zanotował asystę przy golu Taofeeka Ismaheela. Przerwę reprezentacyjną 21-letni pomocnik spędzi także na zgrupowaniu swojej kadry, która zagra towarzysko z Kanadą oraz Haiti.
- Gisli cały czas pozostawał dobrym piłkarzem i cieszy mnie, że pokazuje to także w ostatnim czasie na boisku. Zagrał świetny mecz z Szachtarem, dzisiaj zaliczył dobre wejście z ławki, także siłą rzeczy może coraz więcej występować. Rozważaliśmy go do gry od pierwszej minuty, ale chcieliśmy więcej świeżości, a Gisli po meczu z Szachtarem miał prawo odczuwać zmęczenie. Jako trenera cieszy mnie, że mam taki wybór na tej pozycji - ocenił trener Frederiksen.
W opinii szkoleniowca swoją szansę wykorzystał także Mateusz Skrzypczak, który awaryjnie wskoczył do wyjściowego składu w miejsce kontuzjowanego Antonio Milicia. Trener nie mógł zbyt dużo powiedzieć o urazie Chorwata, bo nie jest jeszcze znana diagnoza.
- W trakcie rozgrzewki Antonio poczuł delikatne ukłucie. Jako sztab długo się nad tym zastanawialiśmy, ale postanowiliśmy nie podejmować ryzyka. Tym bardziej, że wiedzieliśmy, że jest gotowy do gry Mateusz Skrzypczak, który także rozegrał dobre spotkanie. Będziemy mądrzejsi po badaniach, jeżeli chodzi o Antonio. Wydaje mi się, że nie jest to nic aż tak poważnego - przekazał Frederiksen.
Lech wypracował sobie pole position w wyścigu o tytuł
Wygrana nad Bruk-Bet Termalicą Nieciecza pozwoliła Lechowi Poznań wykorzystać potknięcia rywali i zameldować się na pozycji lidera z przewagą trzech punktów nad Zagłębiem Lubin oraz Jagiellonią Białystok. Do końca sezonu pozostało zaledwie osiem kolejek i żadna z polskich drużyn nie występuje już w Europie. Wspomniani przeciwnicy, podobnie jak Lech, nie walczą już także o Puchar Polski, a zatem czołówka przystępuje do decydującego wyścigu.
Po przerwie reprezentacyjnej aktualni mistrzowie Polski zagrają z pewnością jeden z najtrudniejszych meczów w terminarzu - wyjazdowe spotkanie z Jagiellonią Białystok. Można rozpatrywać ten pojedynek w kontekście bezpośredniej walki o tytuł, ale trener Niels Frederiksen nie zgadza się z tym, by nawet w przypadku zwycięstwa, przypisywać mistrzostwo jego drużynie.
- Jeżeli chodzi o mecz z Jagiellonią, który zagramy po przerwie na kadrę, to uważam, że nic nie rozstrzygnie się jeszcze po tym spotkaniu. Owszem, jeżeli będziemy cieszyć się ze zwycięstwa, to ta przewaga będzie kilkupunktowa i będzie duża. Ale jeżeli ten mecz przegramy, to ta walka praktycznie zacznie się od zera - zaznaczył szkoleniowiec Lecha.
Komentarze (0)