Takiego walczaka to ze świecą szukać. Enea Basket stawia na wszechstronność
Nie jest tajemnicą, że koszykarska filozofia trenera Edmundsa Valeiki skupia się przede wszystkim na dobrym bronieniu dostępu do własnego kosza. To dla szkoleniowca fundament i tak w budowaniu o tę myśl jest kształtowana kadra Enei Basket na nadchodzące rozgrywki. Szkoleniowiec upatruje u swoich podopiecznych wszechstronności, mobilności oraz atletyzmu. Dobitnie świadczy o tym transfer Jana Malesy - zawodnika, który wyspecjalizował się w obronie na obwodzie, twardej grze przy pojedynkach, a także dał się poznać jako bardzo charakterny zawodnik.
Teraz Enea Basket pozyskuje zawodnika o podobnych cechach, który jakby tego było mało... świetnie zna poznański fyrtel. Mowa o Arkadiuszu Adamczyku, który spędził znakomity sezon w SKS-ie Kociewskich Diabłach Starogardzie Gdańskim. Widząc to, jak się prezentował w ekipie z minionego sezonu, kibice Enei Basket mogli pluć sobie w brodę, że go stracili. W pierwszym meczu przeciwko swojej byłej ekipie co prawda odnotował ledwie siedem punktów, zbiórkę i asystę, ale w drugim już na swoim terenie dał popis. W marcu rzucił swojej byłej ekipie 13 oczek, trafiając pięć z siedmiu rzutów za dwa punkty, dokładając do tego także cztery zbiórki z czego trzy w obronie.
- Dostałem informację od mojego agenta, że jest zainteresowanie. Zadzwonił do mnie najpierw trener Edmunds Valeiko, odbyliśmy rozmowę i uważam, że była owocna. Potem też zatelefonował prezes Szurek i przekonali mnie do wizji, jak to ma wyglądać i cieszę się niezmiernie, że będę w tym uczestniczył - relacjonował przebieg swojego transferu Arkadiusz Adamczyk.
Jeśli trener Edmunds Valeiko szukał do swojej drużyny atletycznego, wyskakanego żołnierza gotowego być jak plaster w obronie i skłonnego do poświęceń dla drużyny, to trafił w dziesiątkę. Arkadiusz Adamczyk ma wszystkie cechy znakomitego zadaniowca w warunkach 1. ligi, a Starogard Gdański w pełni wykorzystywał jego atuty. Skrzydłowy sprawdzał się głównie z ławki rezerwowych, rozgrywając ok. 18 minut na mecz, ale i tak notował 8.8 punktów na mecz na prawie 60% skuteczności za dwa. Jego rekord punktowy z tego sezonu padł w grudniowym meczu z Politechniką Opolską, gdzie zdobył finalnie 25 oczek
Dokładał do tego 3,6 zbiórki rozkładając je niemalże po równo między atakiem, a obroną. Zresztą po obu stronach ustanowił w tym sezonie swoje najwyższe zdobycze w postaciu sześciu wygranych piłek. Natomiast w jednym meczu najwięcej miał ich rywalizując z Sokołem Łańcut w październiku. Wtedy łącznie miał ich dziewięć po obu stronach parkietu.
Waleczność i solidność. Enea Basket chce dążyć do sukcesów budując solidne fundamenty
Nowy-stary skrzydłowy Enei Basket zaliczył lepsze średnie minut i punktów niż w poprzednim sezonie, ale to w Enei osiągał nieznacznie wyższe procenty skuteczności oraz zbiórek, notując ich 4,2. Trener Valeiko zyskuje zatem do swojej układanki bardzo solidnego zawodnika, który może się pochwalić niebagatelnym doświadczeniem play-offowym. Razem z Kociewskimi Diabłami dotarł do bezpośredniego meczu o brąz, który finalnie przegrali ze Spójnią. Arkadiusz Adamczyk w ostatnim meczu wyszedł nawet w pierwszej piątce.
Niezmiennie zasłużyli oni na status czołowej ekipy minionych rozgrywek, zajmując czwarte miejsce po sezonie zasadniczym, co z pewnością przełoży się na to, że zespołowi Enei Basket nie będzie brakować doświadczenia. Potwierdzają to transfery wspominanego wcześniej Malesy, ale również Sebastiana Rompy. Wizja Edmundsa Valeiki nabiera zatem wyraźnego kształtu, a klub bardzo dobrze mierzy póki co siły na zamiary.
W Enei Basket może nie pojawiają się najlepsi zawodnicy ligi, którzy rozplają oczekiwania, ale za to gwarantują: solidność, waleczność, wszechstronność i charakter. Takie ruchy wskazują na to, że przychodzący do hali AWF-u kibice w następnym sezonie zdecydowanie nie będą mogli zarzucić swoim ulubieńcom braku zaangażowania. Każdy z graczy, których ogłosiła Enea jest tego kompletnym przeciwnieństwem. Potwierdzają to także opinie fanów ze Starogardu Gdańskiego, którzy w social-mediach mają nadzieję, że strata takiego walczaka nie odbije im się czkawką. Widać jak bardzo doceniali aktywność, zaangażowanie i skłonność do poświęceń zawodnika Enei Basket.
- Bardzo dobrze wspominam czas, który spędziłem w Poznaniu. Było to półtora roku, ale uważam, że zrobiłem wtedy progres. Nabyłem dużo doświadczenia przez cały sezon w SKS-ie. Myślę, że dużo mi dał w kwestii pewności siebie - podzielił się odczuciami Arkadiusz Adamczyk, nowy nabytek Enei Basket.
Enea coraz bliższa skompletowania składu. Kolejny zawodnik znalazł nowy klub
Przypomnijmy, że w nadchodzących rozgrywkach nie zobaczymy już chociażby Konrada Rosińskiego i Bartosza Mońko, którzy zasilili szeregi Sokoła Łańcut. Tam połączą siły z innym byłym graczem Enei Basket - Piotrem Wielochem. Barwy klubowe zmienił też Tobiasz Dydak, który otrzymał angaż do Decki Pelplin. W nadchodzącym sezonie zabraknie również weteranów Andrzeja Krajewskiego, Kacpra Mąkowskiego i Mikołaja Stopierzyńskiego. Obaj zawodnicy byli znakomicie dysponowani w ofensywie jednak najwyraźniej dali zbyt mało jakości, jeśli chodziło o strefę podkoszową. Na samym wstępnie sezonu pożegnany został natomiast James Washington, który trafił do Kotwicy Kołobrzeg.
Komentarze (0)