reklama

Epicka rehabilitacja Enei Basket w 1. lidze! Czy byliśmy świadkami jej przełomowego meczu w sezonie?

Opublikowano:
Autor:

Epicka rehabilitacja Enei Basket w 1. lidze! Czy byliśmy świadkami jej przełomowego meczu w sezonie? - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KoszykówkaWystępu Enei Basket w meczu z liderem rozgrywek - Eneą Astoria Bydgoszcz - nie da się opisać słowami. Zespół trenera Marcina Klozińskiego jako drugi w tym sezonie pokonał głównego pretendenta do awansu do Ekstraklasy. Poznaniacy potrzebowali do tego aż trzech dogrywek, ale ostatecznie dopięli swego po nieprawdopodobnej końcówce.
reklama

Na Eneę Basket w sobotonie popołudnie czekał najtrudniejszy możliwy przeciwnik w tegorocznych rozgrywkach 1. ligi. Drużyna Astorii Bydgoszcz wygrała dziesięć z jedenastu spotkań i szła jak burza po awans do koszykarskiej Ekstraklasy. Tymczasem podopieczni trenera Marcina Klozińskiego znajdowali się na zupełnie przeciwnym biegunie. Wygrali zaledwie trzy z dziesięciu meczów i szorowali po dnie. 

reklama

Niesamowity występ Enei Basket w pierwszej połowie

Sobotni mecz z czołową ekipą 1. ligi wymagał od podopiecznych trenera Klozińskiego przede wszystkim świetnej pracy pod koszem. Musieli oni dobrze pracować przy zbiórkach, a także umiejętnie znajdować sobie przestrzeń na połowie rywali. Ogromnym wyzwaniem było powstrzymanie bardzo dobrze dysponowanego w ataku Adama Kempa, ale Enea Basket nadrabiała wszelkie braki celnymi rzutami za trzy i z półdystansu.

Zespół gospodarzy dawał popis świetnej, fizycznej koszykówki. Nie odpuszczali żadnej piłki przy zbiórce, skutecznie przechwytywali zagrania rywali i nie dopuszczali ich do klarownych sytuacji rzutowych. Ponadto bardzo dobrze wymuszali na swoich rywalach faule wyciągając absolutne maksimum ze swoich akcji w ofensywie. Koszykarze Enei Basket kipieli energią na parkiecie i prowadzili po pierwszej kwarcie 21:12. Podopieczni trenera Marcina Klozińskiego byli praktycznie nieomylni w swoich zagraniach.

reklama

Atmosfera w hali Cityzen była elektryzująca i ewidentnie niosła Eneę Basket do zwycięstwa. Zawodnicy Astorii Bydgoszcz odżyli jednak w drugiej kwarcie i zaczęli częściej punktować z dystansu przez co w trzy minuty zmniejszyli straty. Poznaniacy byli jednak na fali i robili fenomenalne wrażenie w ofensywie w szczególności dzięki efektownym akcjom za trzy punkty. Ogromne zagrożenie tworzyli też po pick&rollach i samodzielnych, agresywnych atakach na obręcz. 

Enea Basket prowadziła do przerwy 43:39 i zachwycała praktycznie w każdym aspekcie gry. Wielkie wrażenie robiła ich zespołowość, zgranie i intensywność w grze. Utrzymanie tych czynników do końca spotkania miało kluczowe znaczenie w wygraniu tego prestiżowego meczu.

Enea Basket nie załamała się po przerwie. Nieprawdopodobny występ Stankowskiego!

Prawdziwy test na Eneę Basket czekał w trzeciej kwarcie. Zespół trenera Klozińskiego dotychczas w niej się załamywał, ale w starciu z Astorią Bydgoszcz sytuacja na całe szczęście wyglądała inaczej. Gospodarze byli bardzo skoncentrowani w defensywie i szczególnie imponowali swoją pracą przy zbiórkach w pierwszych minutach.

reklama

Później jednak nie uniknęli słabszych momentów. Nadchodziły one po nagłych atakach na obręcz poszczególnych graczy Astorii Bydgoszcz oraz po stratach gospodarzy. Wielką rolę w doprowadzeniu do remisu odegrał także Martyce Kimbrough, który pchał drużynę do prowadzenia swoimi trójkami. Enea Basket jednak nie odpuszczała i mimo problemów na dziesięć minut przed końcem utrzymała niewielkie prowadzenie 60:58. Zdołali to osiągnąć w dużej mierze dzięki swojemu gigantycznemu zaangażowaniu w obronie.  

W ostatniej kwarcie wszystko było możliwe, a emocje sięgały zenitu. Enea Basket straciła prowadzenie w pierwszych dwóch minutach ponownie po rzutach Martyce Kimbrougha i musiała gonić wynik. Gospodarzy do życia pobudził swoimi rewelacyjnymi akcjami Patryk Stankowski, a ci znów zaczęli pokazywać swoje najlepsze oblicze, grając jakby walczyli o życie.

reklama

Na cztery minuty przed końcem poznaniakom udało się wyrównać stan gry dzięki rzutowi Patryka Stankowskiego i od tamtego momentu rywalizacja stała się jeszcze bardziej zacięta. To właśnie do tego zawodnika należała końcówka spotkania i niósł on drużynę na swoich barkach zarówno w ofensywie jak i defensywie, zaliczając kluczowy lay-up i blok na półtorej minuty przed ostatnią syreną. To dzięki jego podaniu decydujący rzut oddał James Washington III i przedłużył nadzieję na zwycięstwo swojej drużyny w dogrywce.

Enea wygrywa po dramatycznej dogrywce

Enea Basket zaczęła ostatnie kilka minut meczu od objęcia prowadzenia, ale ich rywale pokazali swoją jakość w ofensywie pod koszem. Pojedynki przy zbiórkach były walką na śmierć i życie. Poznańska publiczność widowisko w Cityzenie do końca oglądała na stojąco, a żadna z drużyn nie odpuszczała w żadnym elemencie gry. Rywalizacja przeciągnęła się początkowo do drugiej dogrywki przy wyniku 85:85.

W kolejnych pięciu minutach nadal nikt nie potrafił uzyskać wyraźnej przewagi. Każdy błąd mógł kosztować jednych lub drugich wszystko. Enea Basket wykonywała tytaniczny wysiłek przy zbiórkach, ale Martyce Kimbrough nie pozwalał swoimi rzutami, by Astorii Bydgoszcz stała się jakakolwiek krzywda. Enea Basket była o krok od porażki w ostatnich sekundach jednak James Washington III i Kacper Mąkowski swoimi rzutami doprowadzili do trzeciej dogrywki przy wyniku 93:93. 

To właśnie drugi z wymienionych zawodników rozstrzygnął cały mecz na korzyść Enei. Najpierw trafił epicki rzut za trzy punkty, a następnie wywalczył rzuty wolne, przy których nie zawiódł przy żadnej próbie. Gwóźdź do trumny Astorii Bydgoszcz wbił jednak Bartosz Mońko swoim trafieniem zza łuku na 102:97. 

- Wielkie gratulacje dla moich chłopaków. Złapałem pięć fauli w pierwszej dogrywce, a oni cały czas cisnęli. Były już momenty, w których było naprawdę ciężko, ale z nich wyszliśmy. Jestem bardzo dumny, zasłużyliśmy na to pracą na treningach i tym jak graliśmy. To jest nasze zwycięstwo - mówił lider Enei Basket, Patryk Stankowski.

Trener Marcin Kloziński przyznał po spotkaniu, że nigdy nie brał udziału w takim meczu, gdzie były aż trzy dogrywki. Zwracał on uwagę na to, że zwycięstwo było możliwe dzięki dyspozycji całej drużyny w tym także rezerwowych, którzy stanęli na wysokości zadania. Okazałe zwycięstwo z liderem tabeli przyniosło z pewnością sporo ulgi trenerowi, o którego przyszłości spekulowano z powodu rozczarowujących wyników.

- Skupiam się na swojej pracy. Wygraliśmy spotkanie, ale jest jeszcze mnóstwo roboty przed nami. Hejterom mówię "jedziemy dalej". Jeśli ktoś ma być krytykowany to biorę to na siebie, a zwycięstwa dzielę z zespołem. Taki mam styl. Nie wiedziałem, że są głosy o zwolnieniu z zewnątrz, bardziej sam chciałem się zwalniać w związku z tym, że sam tworzę sobie presję - mówił rozemocjonowany szkoleniowiec Enei Basket.

 

Enea Basket - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 102:97 (21:12, 22:27, 17:19, 14:16, 11:11, 8:8, 9:4)

 

Enea Basket: A. Krajewski (10 punktów), Samsonowicz (9 punktów), Nowicki (9 punktów), Rosiński (12 punktów), Dydak (4 punkty), Washington (24 punkty), Mońko (3 punkty), Mąkowski (10 punktów).

Astoria: Dzierżak (4 punkty), Chyliński (1 punkt), Kamiński (12 punktów), Kimbrough (27 punktów), Kędel (11 punktów), Gruszecki (5 punktów), Kemp (13 punktów), Nowakowski (2 punkty), Jamiołkowski (10 punktów), Andrzejewski (12 punktów).

 

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo