Polonia i Enea walczyły na śmierć i życie! Zażarta rywalizacja w pierwszej połowie
Enea Basket w swoim stylu postawiła na fizyczną koszykówkę nastawioną na budowanie przewagi w strefie podkoszowej. Koszykarze Polonii od początku nie mieli łatwo w obroenie, ale też i w ataku, gdzie przegrywali dużo zbiórek z rosłymi Poznaniakami. Gospodarze mieli jednak na to odpowiedź w postaci świetnej skuteczności zza łuku. W dużej mierze dzięki tym trafieniom obie ekipy punktowo nie odstępowały siebie na krok.
Andrzej Krajewski mocno dbał o to, by jego zespół regularnie trafiał do kosza w pierwszej kwarcie, lecz zespół wyszedł na dłuższe prowadzenie dopiero wraz z celnymi trójkami autorstwa Kacpra Mąkowskiego. Równocześnie jednak zespół Enei Basket nie unikał problemów pod obręczą przeciwników. Coraz częściej to gospodarze wygrywali zbiórki pędząc z kontratakami i nie raz blokowali też rzuty z półdystansu.
W drugiej kwarcie po stronie Polonii Warszawa coraz mocniej swoją obecność na parkiecie zaznaczał Jalen Sullinger, który wziął na siebie odpowiedzialność za ataki. W połączeniu z obiecującą formą rzutową jego kolegów zza łuku Enea Basket miała coraz większe problemy i tuż przed przerwą jej prowadzenie drżało na włosku. Szczególnie, że w okolicach "trumny" coraz śmielej poczynał sobie Maksymilian Duda. Podopieczni trenera Valeiki próbowali zwiększać swoje okazje dzięki pick&rollom, ale wysoka i agresywna gra Warszawiaków przysparzała im wiele trudności.
Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się remisem 39:39, co znakomicie odzwierciedlało warunki meczu. Enea Basket świetnie pracowała drużynowo po obu stronach parkietu, ale każdy nawet najmniejszy moment przestoju w ataku był bezwzględnie wykorzystywany przez Polonię Warszawa. Walka na atakowanej "desce" momentami przypominała tę na śmierć i życie, a zawodnicy wielokrotnie lądowali na linii rzutów wolnych. W drugiej połowie Enea Basket koniecznie musiała znaleźć sposób na powstrzymanie świetnie dysponowanego Sullingera i Dudy.
Enea znów notuje zabójczą końcówkę. To on został bohaterem Poznaniaków!
Po powrocie na parkiet Enea Basket pokazała pełną determinację, wychodząc na prowadzenie. Pod koszem nadal świetnie spisywał się Andrzej Krajewski, a Michał Samsonowicz robił, co w jego mocy, by wykorzystywać swoje okazje zza łuku. Polonia na początku trzeciej kwarty przeważała tylko jednym punktem, a Poznaniacy na parkiecie zostawiali wszystko, zachwycając intensywnością gry. W szczególności świetnie pracowali w defensywie, podawajając rywali i dopadając do nich, gdy ci tylko dotykali piłki.Podopieczni trenera Valeiki największe zagrożenie tworzyli po fazach przejściowych, a nawet po dobitkach, gdy musieli zmagać się pod obręczą ze świetnie dysponowanym Maksymilianem Dudą. Pomoc Konrada Rosińskiego w tej kwestii była nieoceniona, bowiem to jego nieustępliwość powodowała, że rywale wkładali jeszcze więcej wysiłku w pracę pod własną obręczą. Na dodatek utalentowany koszykarz sprawiał też problemy swoimi celnymi trójkami i skutecznymi przechwytami.
W ostatnią kwartę koszykarze Polonii wchodzili przegrywając 55:60. Znajdowali się w bardzo złej sytuacji - Enea Basket absolutnie nie wyglądała jakby miała się zatrzymać. Wielkie zagrożenie nadchodziło z każdej strony: nie tylko od starterów, ale też rezerwowych. Niesamowity Jalen Sullinger nie dawał rady samodzielnie nadrobić strat. Amerykanin wspinał się na swoje wyżyny w ofensywie, lecz jego rywale byli nieugięci.
Fantastyczna postawa w obronie Stankowskiego i Mąkowskiego sprawiła, że Enea Basket obróciła atuty Jalena Sullingera w słabość. Rozgrywający z Poznania czytali jego zagrania i zmuszali do prostych błędów pod presją. W połowie czwartej kwarty Enea Basket wyszła nawet na aż 14-punktowe prowadzenie, ale powrót na parkiet Maksymiliana Dudy na parkiet sprawił, że końcówka spotkania była szalenie emocjonująca. Enea nie dowiozła sukcesu w spokoju, bowiem Polonia Warszawa wyciągnęła asa z rękawa.
Na nieco ponad minutę przed końcem gospodarze wyszli na jednopunktowe prowadzenie, ale późniejszy kapitalny przechwyt Jamesa Washingtona III i jego kontratak doprowadził do tego, że Enea Basket odrobiła straty i wygrała mecz 76:75. Dzięki temu mając jeden lub dwa mecze przewagi koszykarze z Poznania tymczasowo wskoczyli na aż szóstą pozycję w 1. lidze mężczyzn. Aktualnie ich bilans to 10 zwycięstw i 10 porażek.
Polonia Warszawa - Enea Basket 76:75 (14:18, 25:21, 16:21, 20:16)
Polonia: Malesa (11 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta), Osiński (7 zbiórek, 4 asysty), Pułkotycki (7 punktów, 4 zbiórki), Zalewski (7 punktów, 3 zbiórki, 7 asyst), Sullinger (18 punktów, 3 zbiórki, 4 asysty), Duda (13 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta), Robinson (19 punktów, 8 zbiórek, 1 asysta), Poradzki (2 punkty, 1 zbiórka, 3 asysty).
Enea: A. Krajewski (14 punktów, 7 zbiórek, 1 asysta), Samsonowicz (5 punktów, 3 zbiórki), Nowicki (3 punkty, 5 zbiórek), Kluj (2 punkty, 2 zbiórki), Washington (16 punktów, 8 zbiórek, 8 asyst), Stankowski (2 punkty, 3 zbiórki, 4 asysty), Stopierzyński (10 punktów, 4 zbiórki, 2 asysty), Mąkowski (11 punktów), Rosiński (13 punktów, 6 zbiórek).
Komentarze (0)