Enea AZS pokazała, że trafiła kosa na kamień. "Musimy wygrywać w tych elementach"
Mecz Enei AZS Politechniki przeciwko Landerneau Bretagne Basket zapowiadał się jako wyrównane starcie dwóch, dobrze dysponowanych w defensywie drużyn. Finalnie to jednak lepsza postawa akademiczek doprowadziła do tego, że właśnie one mogły cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w EuroCupie. Styl, w jakim udało się osiągnąć ten wielki sukces docenił trener Wojciech Szawarski, który wreszcie miał powód do tego, by być w pełni usatysfakcjonowany występem swoich podopiecznych.
- To było najlepsze spotkanie w naszym wykonaniu. Zagraliśmy naprawdę bardzo dobrą obronę przeciwko drużynie, która jest bardzo fizyczna, zresztą jak każda we Francji. Miały po swojej stronie przewagę fizyczności i intensywności, ale okazało się, że tylko teoretycznie. Dziewczyny ustały na parkiecie i należy im się wielki szacunek w szczególności za obronę, którą pokazaliśmy w drugiej połowie w ostatniej kwarcie. Byliśmy już bardzo zmęczeni, ale do samego końca trzymaliśmy tę intensywność i koncentrację. Mieliśmy taki plan przed meczem, żeby zatrzymać ich na 60 punktach i tak się stało - relacjonował na gorąco po spotkaniu Wojciecha Szawarski.
Enea AZS Politechnika znów pokazała, jak ogromną wartością w jej zespole jest przygotowanie fizyczne. Drużynie z Poznania udało się odjechać nawet niezwykle dynamicznym i fizycznym przeciwniczkom, które w końcówce spotkania zgubiły swój rytm. Nie były już tak skłonne do walki za wszelką cenę o każdą piłkę w przeciwieństwie do wicemistrzyń Polski. Te w ostatniej kwarcie grały jak o życie, wrzucając szósty bieg w swojej grze. Właśnie ta motoryka została w szczególności wskazana jako jedna z kluczowych składowych historycznego zwycięstwa.
- Zeszły sezon pokazał, że dobrze pracujemy fizycznie i jesteśmy w stanie zmęczyć zespół przyjezdnych. Nie powiedziałabym, że zamęczyłyśmy Francuzki, ale im dłużej im się przeciwstawiałyśmy, tym bardziej u nich wychodziła frustracja. My natomiast cały czas ciągnęłyśmy swoją grę, nie dyskutowałyśmy z sędziami tylko skupiałyśmy się tylko na swoim ataku jak i przede wszystkim obronie. Im dalej w las, tym przynosiło to większe owoce - wspominała Malina Piasecka.
Przez zdecydowaną większość spotkania zespół Wojciecha Szawarskiego balansował jednak na granicy porażki. Wszystko to za sprawą zabójczych rzutów trzypunktowych w wykonaniu koszykarek Landerneau Bretagne Basket. Ich skuteczność była naprawdę szalona, ale trener akademiczek nie miał pretensji do swoich podopiecznych w związku z bezsilnością w tym aspekcie gry. Zamiast tego skomplementował inne elementy, które były podstawą przedmeczowych założeń. Jego podopieczne wywiązały się z tych zadań najlepiej jak to było możliwe.
- Trochę zaskoczyły mnie skutecznością rzutów za trzy punkty. Do tej pory w tych czterech meczach, które grały w lidze francuskiej tak to nie wyglądało. Dzisiaj wchodziły im te rzuty, ale też przekonały się o tym, że same trójki meczów nie wygrywają. Naprawdę zagraliśmy dobrą obronę pod koszem i przede wszystkim zatrzymaliśmy szybki atak. Takie drużyny grają bardzo szybko i intensywnie, a dzisiaj te łatwe punkty po zbiórkach czy wspomnianym szybkim ataku im nie przychodziły. Wygraliśmy powrót do obrony i zastawienie - jeśli chcemy zwyciężać, to musimy wygrywać w tych elementach - podkreślał trener Wojciech Szawarski.
Enea AZS ma znakomitą mentalność. "Dajemy z siebie 120 procent"
Zwycięstwo Enei AZS Politechniki na inaugurację EuroCupu jest tym bardziej imponujące, że zespół praktycznie nie ma czasu na treningi. Wicemistrzynie Polski opierają się na zgraniu wypracowanym poza parkietem oraz na relacjach, które udało im się wypracować czy to we wspólnie rozegranych sezonach w jednym zespole, czy to ze znajomości siebie nawzajem w rywalizacji z Basket Ligi. Zespół Wojciecha Szawarskiego z każdego ze spotkań wychodzi jak dotąd zwycięsko, a na dodatek nieustannie tylko poprawia chemię.
- Z meczu na mecz rozumiemy się coraz lepiej czy to w obronie, czy to w ataku. Wiadomo, że na treningach trenerzy muszą w odpowiedni sposób regulować nasze obciążenia, więc takie granie 5na5 jest w naszym przypadku ograniczone. Musimy zgrywać się w spotkaniach na parkiecie, ale widać w tym aspekcie progres z meczu na mecz - zaznaczała Malina Piasecka.
Powodem sukcesu Enei AZS Politechniki może być też brak obciążenia psychicznego. Akademiczki przystąpiły do rywalizacji bez nadmiernej presji związanej z nadmiarem oczekiwań. Swobodnie mogły grać "swój basket" bez poczucia, że wymagania będą krępować im ruchy. W roli underdoga odnalazły się znakomicie i być może to będzie sprawiać, że zawodniczki zyskają nieoczywistą przewagę nad kolejnymi przeciwniczkami, które w EuroCupie będą dźwigać na swoich barkach odpowiedzialność w związku z rolą faworytek.
- Tak naprawdę liga jest naszym priorytetem. Dzisiaj powiedziałem dziewczynom w szatni, że EuroCup to jest dla nas taki bonus, coś ekstra. Chciałem, żeby wyszły na parkiet bez presji i żeby się bawiły. Powiedziałem: "korzystajcie z tego, że jesteśmy w pucharach". Chyba tak to wyglądało momentami: grały bez presji, ale ciągle z wiarą w zwycięstwo no i wygraliśmy - mówił szkoleniowiec Enei AZS Politechniki, Wojciech Szawarski.
Enea AZS Politechnika posiada zatem obecnie odpowiednią mieszankę fizyczności i mentalności, co sprawia, że w drużynie wicemistrzyń Polski trudno jest znaleźć jakikolwiek słaby punkt. Akademiczki w krótkim czasie pokazały, że potrafią: powracać z trudnych sytuacji w meczu, przechylać szalę na swoją korzyść w trakcie zażartej rywalizacji, niwelować wybitne atuty rywalek, a przy tym utrzymywać najwyższą intensywność. Jeśli zespołu nagle nie nawiedzą kontuzję, można by rzec, że konia z rzędem temu, kto odnajdzie lukę w znakomicie funkcjonującym systemie Poznanianek.
- Za każdym razem w nas jest wola walki. Nie można nam odebrać tego, że za każdym razem wychodzimy na mecz i dajemy z siebie 120%. Jednocześnie mogę potwierdzić, że bawiłyśmy się dziś koszykówką. To było widać, że nic nas nie paraliżowało porównując to do meczu z Wisłą Kraków. Ogromnie się cieszę ze zwycięstwa już w pierwszym meczu - opowiadała nam rozgrywająca Enei AZS, Malina Piasecka tuż po zakończeniu inauguracji EuroCup.
Komentarze (0)