Aarhus zdecydowanie nie należy lekceważyć. Jej sukces to nie przypadek
Lech Poznań chce dziś wieczorem pokazać, że wyciągnął wnioski z zeszłorocznej rywalizacji w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Wtedy to zespół Nielsa Frederiksena przegrał dwumecz z serbską Crveną zvezdą i zamknął sobie drogę do spełnienia marzeń o najbardziej prestiżowych rozgrywkach europejskich. Teraz zmierzy się z rywalem, którego ranga jest o wiele niższa od Serbów choć i tak Aarhus GF ma możliwości do tego, by napsuć krwi Kolejorzowi. W końcu nieprzypadkowo Niels Frederiksen wymienił ich w pierwszej kolejności jako tych, których wolałby uniknąć w kwalifikacjach. Jego bilans sześciu zwycięstw, siedmiu remisów i sześciu porażek przeciwko tej drużynie po części wskazuje na to, dlaczego tak sceptycznie podchodzi do tego starcia.
Aarhus zostało sensacyjnym mistrzem Danii przerywając mistrzowski duopol FC Kopenhagi i FC Midtjylland. Ich sukces nie jest jednak niespodzianką z punktu widzenia osiąganych wyników. W sezonie zasadniczym ligi duńskiej osiągnęło ono aż 50 oczek na 46 drugiej ekipy Midtjylland. Natomiast względem trzeciego miejsca uzyskało przewagę wynoszącą aż 14 punktów. W grupie mistrzowskiej dołożyła od siebie cztery zwycięstwa, pięć remisów i jedną porażkę w dziesięciu meczach, dystansując Midtjylland już o siedem oczek.
Nikt nie miał w duńskiej Ekstraklasie szczelniejszej obrony w minionym sezonie on Aarhus, które wpuściło ledwie 32 bramki. Presja uzyskania dobrego wyniku przez Lecha Poznań narasta tym bardziej, że ich rywale preferują agresywny sposób gry, bazujący na narzucaniu swojego stylu i kontrolowaniu posiadania piłki. Ich atutem może być ponadto fakt, iż posiadają w swoim zespole Rasmusa Carstensena oraz Markusa Uglebjerga, którzy Kolejorza znają od podszewki, pomimo tego, że pracowali w nim zaledwie przez jedną rundę. Trener Jakob Poulsen nie ukrywał, że chce maksymalnie wykorzystać ich wiedzę, by zagwarantować sobie sukces.
Lech nie może drżeć przed Duńczykami, jeśli marzy o sukcesach w Europie
Lech jednak może sprawić im przykrą niespodziankę. Od momentu, gdy obaj panowie odeszli z klubu, Kolejorz poczynił duże postępy w swojej grze, co widzieliśmy latem tego roku. Intensywność w poczynaniach dziesięciokrotnych mistrzów Polski tylko się podniosła, a dodatkowo doszły do tego też zaawansowane umiejętności operowania piłką, świetne trzymanie dyscypliny taktycznej bez piłki i większa rozważność w pragmatycznym podchodzeniu do rywali. Kolejorz ma pod tym względem niebagatelnie większe doświadczenie w Europie od obecnej ekipy Aarhus, która w tej dekadzie nie powąchała fazy ligowej, w jakichkolwiek rozgrywkach poza Danią.
Dodatkowo Lech Poznań ma też stabilniejszą ekipę, w której nie doszło do wielu zmian poza utratą Antonio Milicia. Tymczasem Aarhus w letnim oknie transferowym pożegnało dwóch fundamentalnych obrońców oraz najlepszego strzelca, który równocześnie był też kapitanem AGF. Zespół się zmienił, a ze swoim trenerem pracuje dopiero od roku, co może świadczyć na korzyść Kolejorza, którego podstawy są w teorii pewniejsze. Wspomnijmy też, że swojej przewagi może upatrywać w problemach kadrowych Aarhus: dziś w meczu nie zagrają dwaj środkowi obrońcy, a także między innymi Rasmus Carstensen mogący wykorzystać słabości Lecha.
Tymczasem Lech jedzie do Randers maksymalnie zmobilizowany. W Superpucharze Polski rozgromił wicemistrzów kraju z Zabrza aż 3:1, wygrał bez większych problemów dwa sparingi i jest w pełni sił. W drużynie nie ma żadnych nadprogramowych urazów, które eliminowały z gry kluczowych zawodników. Jeden z nowych nabytków Kolejorza - Terry Yegbe - był bardzo pewny siebie przed dzisiejszym starciem mówiąc, że teraz przyszła pora na awans do Ligi Mistrzów.
Emocje w społeczności Kolejorza są mimo wszystko mocno mieszane, co do dzisiejszego zwycięstwa jednak należy się tutaj zgodzić z Mateuszem Lisem, który po wylosowaniu Aarhus mówił wprost: jeśli Lech chce walczyć w Lidze Mistrzów i mierzyć wysoko, nie może obawiać się rywali takich jak Aarhus.
Mecz Lecha z Aarhus dostępy w telewizji, radiu i internecie
Początek rywalizacji już dziś o godzinie 19:00 w Randers. Transmisję wideo będzie można obejrzeć na kanale TVP Sport, a mecz skomentują: Maciej Iwański oraz Michał Zachodny. Ekspertów w studiu przed meczem będzie można słuchać już od 18:00, a zagoszczą tam Łukasz Trałka i Robert Kolendowicz. Mecz będzie można także obejrzeć na stronie internetowej tvpsport.pl
Polecamy także relację radiową na antenie Radia Poznań, którą ze stadionu w Randers poprowadzi Dawid Cytrowski. Na naszym portalu od razu po zakończeniu spotkania pojawi się relacja tekstowa wraz z ocenami zawodników. Zachęcamy do zapoznania się. Rewanż już 29 lipca przy Bułgarskiej.
Komentarze (0)