Czas po Lechu Poznań to pasmo nieszczęść w karierze Marchwińskiego
Piłkarskie życie Filipa Marchwińskiego od momentu opuszczenia Lecha Poznań latem 2024 roku to nieustanne pasmo nieszczęść. Piłkarz po dołączeniu do włoskiego Lecce zdołał rozegrać w swoim pierwszym sezonie ledwie trzy, oficjalne spotkania, a później na początku jesieni został na stałe przyspawany do ławki rezerwowych.
Najgorsze nadeszło jednak w styczniu 2025 roku, kiedy to na jednym z treningów zerwał więzadło krzyżowe. Fatalna kontuzja sprawiła, że piłkarz został wyeliminowany z gry na rok. Do dyspozycji nowego szkoleniowca Eusebio di Francesco powrócił dopiero w tym sezonie w rundzie wiosennej, ale trener nawet nawet nie ukrywał tego, że nie widzi go w swoich planach. Marchwiński w ekipie Giallorossich ewidentnie nie miał już czego szukać, a koło ratunkowe na całe szczęście rzuciła mu ostatecznie Cracovia.
Marchwiński w ekipie "Pasów" wystąpił dotychczas w dwóch spotkaniach. Trener Bartosz Grzelak dał mu 16 minut w towarzyskim starciu z Sevillą, a także 24. minuty w rywalizacji przeciwko jego byłej ekipie przy Bułgarskiej. W meczu z Lechem Poznań gołym okiem było widać jak bardzo wychowanek Kolejorza chce udowodnić swoją wartość. 24-latek nie odpuszczał walki o żadną piłkę, intensywnie pracował w ataku i wywierał nacisk na obrońców, próbując wyszarpać trzy punkty dla Cracovii. To ostatecznie mu się nie udało, lecz wysłał ważny sygnał pokazujący, że chce dać z siebie wszystko w Ekstraklasie.
Koszmar niespodziewanie powrócił. To najcięższa próba w jego życiu?
Filip Marchwiński zrobił w gruncie rzeczy przynajmniej pozytywne wrażenie na obserwatorach tamtego starcia i póki co... na tym chyba wszystko się w tym sezonie zakończy. Dzisiaj po godzinie 11:00 Piotr Rzepecki podzielił się szokującą informacją z zespołu "Pasów", a mianowicie ujawnił, że były gracz Lecce po raz drugi, po nieco ponad roku... zerwał więzadło krzyżowe w prawym kolanie. Dokładnie w tym samym, co poprzednio. Dawid Dobrasz doprecyzował, że chodzi o przednie, co również wskazuje na wręcz bliźniaczą kontuzję, której pomocnik doznał w styczniu 2025 roku.
To wielopoziomowa katastrofa i wręcz nokautujący cios dla "Marchewy". Po pierwsze, oczywiście z powodu kolejnego bólu, wyrzeczeń podczas rehabilitacji oraz czasu spędzonego poza grą poświęconemu mozolnemu leczeniu. W sytuacji byłego piłkarza Lecha Poznań być może jeszcze gorszą informacją jest jednak to, że jego plany na powrót do dawnej formy w najbliższym sezonie całkowicie legły w gruzach. A przecież po to Marchwiński przybył do Krakowa: by przypomnieć o swoich umiejętnościach, talencie i wartości dla drużyny.
Przed Filipem Marchwińskim znów czas ciężkiej pracy nad powrotem do zdrowia, a kibice Lecha Poznań w social-mediach składają mu liczne życzenia na drodze do jak najszybszego odzyskania pełni sił. Od czasu odejścia z macierzystego klubu Filip Marchwiński w trakcie trzech lat rozegrał... 130 minut wliczając rozgrywki Serie A, Coppa Italia i Ekstraklasy. Rzepecki twierdzi, że piłkarz ma już w zasadzie po sezonie, a informacje z rana zostały potwierdzone przez rzecznika prasowego Cracovii - Kamila Jagodyńskiego.
- Niestety, podczas jednego z treningów Filip Marchwiński doznał urazu skrętnego stawu kolanowego, w wyniku którego zerwał przeszczep więzadła krzyżowego przedniego. Przerwa w grze zależna będzie od rodzaju podjętej operacji i może potrwać około 10-12 miesięcy. Wszyscy wspólnie będziemy mogli dodać sił Filipowi w tej wyjątkowo trudnej sytuacji już w najbliższy poniedziałek przy okazji meczu z Pogonią Szczecin - napisał na portalu X przedstawiciel "Pasów".
Komentarze (0)