Rezerwy Lecha gorsze do przerwy
Rezerwy Kolejorza mogły rozpocząć mecz z beniaminkiem od niezwykle mocnego uderzenia. Już w 4. minucie piłkę z rzutu rożnego dośrodkował Kalata, a Wichtowski uderzył głową tuż obok słupka. Odpowiedź Lipna była natychmiastowa - 60 sekund później jeden z defensorów gospodarzy posłał dalekie podanie na prawe skrzydło, a Szymon Soiński kapitalnie opanował piłkę, poradził sobie z obrońcą i pięknym uderzeniem zewnętrzną częścią stopy otworzył wynik spotkania.Lechici mogli odpowiedzieć już dwie minuty później, lecz z lekkim uderzeniem Prajsnara z najbliższej odległości spokojnie poradził sobie golkiper drużyny ze Stęszewa. Na kolejną dogodną sytację trzeba było poczekać do 25. minuty - Lipno popełniło błąd w rozegraniu, tracąc piłkę pod własnym polem karnym, lecz doskonałej sytuacji nie wykorzystał Jakub Antczak, uderzając ponad poprzeczką.
Trzy minuty później jeden z zawodników gospodarzy zagrał piłkę ręką we własnej "szesnastce", lecz sędzia nie podyktował ewidentnego rzutu karnego. Jak się miało później okazać, nie była to ostatnia kontrowersyjna decyzja arbitra w pierwszej połowie.
Kuriozalna decyzja sędziego
W 36. minucie sędzia popełnił kolejny błąd, nie odgwizdując brutalnego faulu na Jakubie Antczaku, który wskutek ostrego wejścia jednego z piłkarzy Lipna doznał kontuzji. Wyraźnie kulejący skrzydłowy rezerw Kolejorza opuszczał boisko z pomocą fizjoterapeutów i został sprowokowany słownie przez trenera drużyny ze Stęszewa, a następnie wulgarnie odezwał się w kierunku arbitra. Sędzia natychmiastowo pokazował kontuzjowanemu zawodnikowi dwie żółte kartki, odsyłając go do szatni. Od 37. minuty goście musieli radzić sobie więc w osłabieniiu.Pomimo gry w dziesiątkę, podopieczni Grzegorza Wojtkowiaka mogli doprowadzić do wyrównania jeszcze przed przerwą. Z kilku metrów głową niecelnie uderzył Palat, a w doliczonym czasie gry strzał z dystansu autorstwa Karola Delikata minimalnie minął bramkę.
Nieskuteczność Kolejorza i szereg błędów sędziowskich
Po zmianie stron trudno było wskazać stronę dominującą. Spotkanie było dość wyrównane - pomimo faktu, że lechici grali z jednym zawodnikiem mniej. W 64. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego przed kapitalną szansą na doprowadzenie do remisu stanął Patryk Palat, który z odległości kilku metrów przeniósł piłkę wysoko ponad poprzeczką. Kilka chwil później strzał jednego z zawodników gości minimalnie minął słupek.Z upływem czasu podopieczni Grzegorza Wojtkowiaka przejmowali coraz większą inicjatywę. W 73. minucie z rzutu wolnego uderzył Kalata, lecz na szczęście dla zastygłego na linii bramkarza Lipna, piłka minimalnie minęła słupek. Kilka minut później stuprocentowej okazji nie wykorzystał Delikat, posyłając piłkę obok słupka w sytuacji sam na sam z golkiperem.
Również i po zmianie stron sędzia podjął kilka irracjonalnych decyzji. W 75. minucie arbiter nie podyktował ewidentnego rzutu wolnego pośredniego po tym, jak bramkarz gospodarzy złapał piłkę po podaniu jednego z obrońców. Chwilę później nie zauważył ewidentnego zagrania piłki ręką defensora Lipna, który powstrzymał w ten sposób pod własnym polem karnym zawodnika Lecha wychodzącego na czystą pozycję.
Pomimo wytężonych starań, podopiecznym Grzegorza Wojtkowiaka nie udało się doprowadzić do wyrównania. Zespół ze Stęszewa utrzymał skromną zaliczkę, odnosząc niezwykle cenne zwycięstwo. Rezerwy Kolejorza zakończą rundę jesienną w przyszłą sobotę, wyjazdowym starciem z Victorią Września.
Lipno Stęszew - Lech II Poznań 1:0 (1:0)
Bramki: Soiński 5. - Lipno StęszewLech II Poznań: Zborek - Palat (70. Wilak), Tomaszewski, Wichtowski, Kalata - Prajsnar (78. Pląskowski), Gmur (85. Warciarek), Delikat - Antczak, Jakóbczyk, Śledziński (85. Pietrzak)
Komentarze (0)