Weteran PSŻ-u Poznań przeżył dramatyczne chwile. Musiała interweniować karetka
Do całego zdarzenia doszło na turnieju jubileuszowym Nicolaia Klindta, który odbył się na torze w mieście King's Lynn. Były to pierwsze zawody żużlowe w tym roku w Wielkiej Brytanii. Rozegrano je w formie czwórmeczu, a wzięły w nim udział drużyny, jakie reprezentował wspomniany Klindt: Poole Pirates (w ich szeregach jechał chociażby Tom Brennan), Wolverhampton Wolves (z gwiazdą PSŻ-u Ryanem Douglasem, ale też Jacobem Thorssellem), Swindon Robins oraz King's Lynn Stars, dla którego jechał Niels-Kristian Iversen.
Zespół Duńczyka zajął ostatnie miejsce, podczas gdy dwa pierwsze wymienione ekipy wygrały wyścig z równą liczbą punktów, ale nie to było najgorszą wiadomością po niedzielnym wieczorze. Iversen już w swoim drugim wyścigu fatalnie zderzył się z Jacobem Thorssellem. Duńczyk uderzył w tylne koło rywala w efekcie czego przy upadku uderzył głową o ziemię. Żużlowiec stracił przytomność i został odwieziony karetką do szpitala, gdzie trafił na badania. Jego sytuacja w tamtej chwili wyglądała wtedy bardzo groźnie, ale jego rywal wrócił do parku maszyn o własnych siłach.
Włodarze PSŻ-u Poznań mieli pełne prawo czuć zaniepokojenie szczególnie, że 43-letni zawodnik ma dość bogatą kartotekę kontuzji, a do początku sezonu Metalkas 2. Ekstraligi dojdzie za kilka tygodni. Nie wspominając też o sparingach, w których zespół trenera Jóźwiaka będzie wypracowywać zgranie po rewolucji kadrowej. Okazało się jednak, że skończyło się tylko na strachu. Rzecznik prasowy PSŻ-u Poznań - Brajan Schulz - w rozmowie przekazał nam, że według szczątkowych informacji, które posiada, Niels-Kristian Iversen jest jedynie mocno poobijany. Potwierdził to później także w rozmowie z nami sam szkoleniowiec "Skorpionów".
- Niels jest mocno poobijany, ale nie ma żadnych większych perturbacji, jeśli chodzi o jego stan zdrowia. Skończyło się szczęśliwie (...) Teraz dajemy mu chwilę na regenerację i odpoczynek, bo wiadomo, że ciało musi dojść do siebie tym bardziej, że jesteśmy w takiej części sezonu, gdzie nie ma sensu pchać się na siłę z powrotem na motocykl. Na pewno będzie potrzebował tych trzech lub czterech dni na regenerację i wtedy będziemy myśleć, co dalej, czy pojedzie z nami do Leszna czy nie. Teraz jest za szybko, by wnioskować, bo musimy zobaczyć jak się będzie czuł - poinformował nas Eryk Jóźwiak, trener PSŻ-u Poznań.
To nie pierwszy raz, kiedy to na starcie przygotowań do sezonu w ekipie "Skorpionów" dochodzi do problemów zdrowotnych wśród zawodników. Najświeższym tego przykładem był wypadek Szymona Szlauderbacha, który w sparingu z Polonią Piłą rok temu doznał poważnego urazu klatki piersiowej. On również został przewieziony do szpitala, a cała ta sytuacja zaważyła na długim powrocie do formy wychowanka Unii Leszno.
+ AKTUALIZACJA (10:44)
Trener Eryk Jóźwiak poinformował nas, że po porannych badaniach u Nielsa-Kristiana Iversena zdiagnozowano trzy złamane żebra i przebite płuco.
PSŻ Poznań potrzebuje swojego weterana. Ma za sobą świetny sezon
Strata Iversena byłaby z pewnością dużym ciosem dla klubu. Duńczyk ma za sobą kapitalny rok w Krajowej Lidze Żużla, gdzie swoimi wynikami zdominował te rozgrywki. 43-letni były zawodnik Wybrzeża Gdańsk regularnie zdobywał około 10 punktów w poszczególnych meczach, co stanowiło dobry prognostyk pod jego występy na wyższym szczeblu rozgrywkowym w tym roku. Rok temu zajął on pierwsze miejsce w rankingu żużlowców w swojej lidze i wygrał aż 43 z 74 biegów. 21 razy był natomiast na drugim miejscu.
Przeciwko Startowi Gniezno potrafił dochodzić nawet do 16-stu oczek w meczu. Łącznie uzbierał 179 punktów + 5 bonusów, co przełożyło się na średnią meczową 11.188 i średnią biegową 4.486. Zawodnik zdecydowanie wyróżniał się swoją postawą, ale prezes PSŻ-u Poznań - Jakub Kozaczyk - przyznawał ostatnio w programie "Sportowa Arena" na antenie Radia Poznań, że na początku nie był zwolennikiem jego przybycia do klubu w przeciwieństwie do trenera Eryka Jóźwiaka. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.
Przy nazwisku Iversena podczas turnieju na torze położonym w King's Lynn znalazło się jednak zero punktów, ale dobrą formą wykazał się za to Ryan Douglas zaliczający najwyższy wynik indywidualny ex aequo z Tomem Brennanem. Australijczyk odnotował w sumie dziesięć punktów zajmując w czterech biegach po dwa razy pierwsze i drugie miejsca. Poole Pirates i Wolverhampton Wolves zdobyły na sam koniec najwięcej punktów jako drużyny, ale mecz zakończył się przedwcześnie. Wszystko to z powodu pogody, która pokrzyżowała szyki organizatorom. Był ona na tyle zła, że już po 16. wyścigu trzeba było zakończyć zawody, czyli na dwa biegi przed końcem.
Komentarze (0)