reklama

Filar Lecha Poznań niepewny swojej przyszłości. Trener może mieć poważny problem

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Filar Lecha Poznań niepewny swojej przyszłości. Trener może mieć poważny problem - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Niepewna przyszłość weterana Lecha. Na jakim etapie są obie strony?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaLech Poznań powróci do treningów za mniej niż tydzień, ale członkowie zespołu wciąż nie wiedzą czy udział w nim weźmie jedna z najważniejszych postaci. Choć Kolejorz prezentuje imponujące ruchy na rynku transferowym, nieustannie koncentruje się także na tym, by zadbać o przyszłość swoich liderów. Sytuacja jednego z nich wciąż pozostaje niepokojąca.
reklama

Lech przedłużył współprace z najważniejszymi postaciami. W jednym przypadku trwa impas

reklama

Wraz ze zbliżającym się końcem sezonu Lech Poznań odpowiednio wcześniej zatroszczył się o losy najważniejszych postaci, którym w tym roku wygasały umowy. W pierwszej kolejności zdołał dojść do porozumienia z Radosławem Murawskim, któremu zdecydowano się zaufać po wyjątkowo trudnym roku naznaczonym poważnymi problemami zdrowotnymi. Po długich i złożonych negocjacjach udało się także przekonać do projektu Nielsa Frederiksena, który miał rozważać swoją przyszłość choćby w lidze angielskiej czy Bundeslidze. Finalnie doszło także do długo wyczekiwanej, przedłużonej umowy z Luisem Palmą czego z ogromnymi emocjami wyczekiwali kibice Kolejorza. 

Z częścią zawodników umów jednak nie przedłużono, a mowa tu o trzech nabytkach z poprzedniego lata: Taofeeku Ismaheelu, Timothym Oumie oraz Plamenie Andreevie. Niewykluczone jednak, że nie będzie to koniec pożegnań w zespole Kolejorza w tegorocznym, letnim oknie transferowym. Wciąż waży się bowiem przyszłość Antonio Milicia. 30 czerwca chorwacki stoper wypełni swój kontrakt w Lechu Poznań i stanie się wolnym zawodnikiem. Po raz pierwszy od czasu dołączenia przez niego do Lecha jego losy przy Bułgarskiej są mocno zagrożone. Przypomijmy, że jeszcze w kwietniu 32-letni gracz miał zażądać dwuletniej umowy.

reklama

- Nie otrzymałem jeszcze oficjalnej oferty, ale jestem na nie otwarty. Jestem tutaj naprawdę szczęśliwy i naprawdę kocham ten klub. Każdego dnia staram się robić, co w mojej mocy dla niego i zobaczymy, co przyniesie przyszłość - mówił jeszcze w styczniu przy okazji spotkania z dziennikarzami Antonio Milić.

Jak informuje Dawid Dobrasz, Lech Poznań nie składa broni w kontekście podpisania kontraktu z jednym ze swoich najważniejszych zawodników. Władze klubu cały czas negocjują nową umowę z Miliciem, ale jak razie obie strony nie doszły do porozumienia. I o ile ta wiadomość nastraja kibiców nieco optymistycznie, biorąc pod uwagę fakt, że klub stara się o pozostanie Chorwata, to czas na wykonanie tej misji pozostawia więcej wątpliwości. Dziennikarz "Meczyków.pl" podaje, że jeśli Milić nie dogada się do 22 czerwca z Lechem, to zwyczajnie nie będzie trenował z kolegami. Kluczowym aspektem w przypadku kontynuowania pracy jest nowa umowa. Obecna sytuacja zdaje się nie sprzyjać póki co jednej i drugiej stronie.

reklama

Wzrasta ryzyko utraty kluczowego elementu pierwszej linii. Lech musi działać?

W najgorszym przypadku Kolejorz rozpocznie przygotowania do nowego sezonu z trzema obrońcami: Wojciechem Mońką, Mateuszem Skrzypczakiem i Alexem Douglasem. Kolejorzowi brakuje rotacji, a i sama jakość dwóch ostatnich zawodników nie stała w ostatnim czasie na najwyższym poziomie. Jakby tego było mało nie ma również żadnego potwierdzonego tematu związanego z potencjalnym następcą Antoniego Milicia. Kibice mogą zatem czuć obawy, że klubowi brakuje planu B na wypadek, gdyby trzykrotny mistrz Polski nie dogadał się z klubem.

- Milić, pamiętajmy, zdobył z nami trzy mistrzostwa. To wszystko, o czym mówiłeś w kontekście Lecha na początku - Milić też miał w tym swój udział. Oczywiście wiemy jednak o jego wieku i o pięciu urazach mięśniowych, które dają do myślenia. Rozmowy nadal trwają, nie są jeszcze zakończone. Jest to też związane z tym, jak skomponujemy całą linię obrony. Chcielibyśmy ją wzmocnić - przyznał w rozmowie z Romanem Kołtoniem prezes Lecha Poznań, Piotr Rutkowski.

reklama

32-letni Chorwat obok Wojciecha Mońki stanowił w minionym sezonie najpewniejszy punkt środka obrony. Kibice mogli liczyć na jego chłodną głowę w rozegraniu, a także odwagę przy ryzykownych wysokich wyjściach w razie potrzeby. Piłkarz ten łączył wszystkie pożądane przez Nielsa Frederiksena cechy, dokładając też od siebie bezcenne doświadczenie i znajomość rozgrywek na różnych frontach.

Mimo, iż od nadejścia zimy wyjątkowo często zaczęły trapić go mniejsze bądź większe kontuzje, w meczach zdecydowanie nie zawodził oczekiwań. W całym sezonie PKO BP Ekstraklasy rozegrał 24 spotkania, spędzając na boiskach 1990 minut. Drużyna mogła na niego liczyć także w meczach fazy pucharowej Ligi Konferencji czy eliminacjach do Ligi Mistrzów.

Piłkarz aktualnie przebywa wraz ze swoją partnerką na zasłużonym urlopie na Santorini, ciesząc się urokami ostatnich dni urlopu. Jeśli strony nie doszłyby do porozumienia, licznik rozegranych spotkań Antonio Milicia w Lechu Poznań zatrzymałby się na 179 meczach. W ich trakcie dołożył od siebie jedenaście goli i osiem asyst. Jego gra przełożyła się w sumie na trzy mistrzostwa Polski, uczestnictwo w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów czy Ligi Europy, a także wizytę w ćwierćfinale Ligi Konferencji.

Chorwat tak tamo jak Joel Pereira, Radosław Murawski czy Mikael Ishak stanowi jedną z twarzy złotej dekady Lecha Poznań.  Aktualnie "Transfermarkt" szacuje jego wartość na 500 tysięcy euro, a w mediach panuje cisza dotycząca potencjalnych ofert za jego usługi.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo