Odejście trzykrotnego mistrza Polski jest bliżej niż dalej
Przypomnijmy, że powód, dla którego Bartosz Mrozek nie znalazł się wczoraj w kadrze meczowej był dość zaskakujący. Chodziło mianowicie o kwestię związną z pewnym przepisem, według którego w drużynie musi znajdować się określona liczba młodych zawodników. Problem polegał na tym, że część z nich znalazła się w wyjściowej jedenastce, a jeśli grają od pierwszej minuty, to nie są liczeni łącznie z ławką rezerwowych. W efekcie, reprezentant Polski nie mógł się znaleźć w kadrze, bo na ławce musiało być więcej młodych zawodników. Miejsce 26-latka zajął młodzieżowiec - Mateusz Pruchniewski.
Tamte wydarzenia tylko częściowo uspokoiły opinię publiczną w kontekście obaw o rychłe odejście Mrozka z Kolejorza. W ostatnim czasie wiele wskazuje na to, że bramkarz jest bliżej odejścia niż pozostania i wszystko powoli układa się w logiczny ciąg zdarzeń. Jeszcze w końcówce poprzedniego sezonu po wygraniu mistrzostwa piłkarz bramkarz wprost mówił o tym, że celuje w to, by poprowadzić swoją karierę w kierunku topowych pięciu lig europejskich. Szanse na przedłużenie jego pobytu w Kolejorzu zwiększyłoby jednak w dużej mierze awansowanie do Ligi Mistrzów z Lechem Poznań.
Na wstępie nowego sezonu "jedynką" jest póki co sprowadzony z Goztepe Mateusz Lis, a sam Niels Frederiksen nie ukrywa, że powodem takiej sytuacji jest w dużej mierze niepewność, co do losów trzykrotnego mistrza Polski. Duńczyk woli utrzymywać nowego piłkarza w formie meczowej i dawać mu częste szanse do gry niż ryzykować nagłe odejście Mrozka, gdyby ten utrzymywał dobrą dyspozycją między słupkami. Jest to w pełni zrozumiała decyzja Duńczyka, który dmucha na zimne, robiąc wszystko, by Kolejorz pozostawał jak najmniej stratny na potencjalnym odejściu 26-letniego golkipera.
Dziennikarze i eksperci wskazują kierunki transferu. Topowe ligi nie dla Mrozka?
Odejścia Bartosza Mrozka nie da się wykluczyć, a jego transfer do nowego klubu wieszczą mu eksperci i dziennikarze. Jakub Wawrzyniak jeszcze przed meczem Lecha Poznań z Cracovią przyznał w studiu TVP Sport w programie "Pucharowa gorączka", że "jest temat" w kontekście przenosin piłkarza do... ligi tureckiej. W grę wchodzi dołączenie do klubu z Super Lig, a zatem najwyższej klasy rozgrywkowej.
Dziennikarz Sebastian Staszewski poinformował, że rozmowy dotyczące transferu Mrozka są na zaawansowanym etapie i to właśnie on znajduje się obecnie najbliżej zmiany pracodawcy. Przedstawiciele golkipera mieli już przeprowadzić wiele rozmów, a Lech ponoć otrzymał za trzykrotnego mistrza kraju kilka propozycji. Najwyraźniej jednak nie sprostały one oczekiwaniom finansowym klubu, bowiem Piotr Rutkowski mówił w wywiadzie "1na1" dla Canal+Sport, że nie ma zamiaru pozbywać się swoich piłkarzy za byle jaką kwotę.
Nie ma co się temu dziwić, bowiem sytuacja negocjacyjna Lecha Poznań jest bardzo dobra. Klub dysponuje bogatym, stabilnym budżetem, a dodatkowo długość kontraktu Bartosza Mrozka powoduje, że Kolejorz znajduje się w komfortowej sytuacji w kontekście obsady bramki. 26-latek za darmo może odejść dopiero po 30 czerwca 2028 roku, a do tego czasu Niels Frederiksen wciąż może z niego robić użytek w rotacji. Piłkarz w ekipie dziesięciokrotnych mistrzów Polski ma też zapewnione europejskie puchary i walkę o najwyższe cele na krajowym podwórku. On zatem również nie ma potrzeby forsować za wszelką cenę swojego odejścia.
Na ten moment marzenia o grze w ligach top5 są odległe. Jak poinformował w programie "Meczyków.pl" Sebastian Staszewski, Mrozek co prawda jest bliski transferu, ale bynajmniej nie do Włoch czy Niemiec. Równocześnie wraz z tymi informacjami "Kanał Sportowy" podał, powołując się na źródło "Transfer NL", że piłkarz może trafić do LA Galaxy - jednej z najbardziej utytułowanych ekip amerykańskiej ligi MLS. W tym klubie gra chociażby Marco Reus, Maya Yoshida czy Riqui Puig. Wcześnie występowali tam przykładowo: Javier Hernandez, Zlatan Ibrahimović, Steven Gerrard, Robbie Keane czy sam Sir David Beckham.
W przestrzeni medialnej brakuje jednak jakiegokolwiek potwierdzenia prawdziwości tych informacji. Samo odejście jest jednak bardzo prawdopodobne, co także dał do zrozumienia dziś rano Dawid Dobrasz.
- Zapytałem Bartka Mrozka w Danii, czy nie bolą go "cztery litery" od siedzenia na ławce jak nie jest do tego przyzwyczajony. Powiedział mi, że gdybym wiedział, to co on wie, to byłbym spokojniejszy - mówił tajemniczo Dobrasz.
Komentarze (0)