reklama

Gholizadeh porównywany do ikony Lecha Poznań. "Mają coś z czym trzeba się urodzić"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Gholizadeh porównywany do ikony Lecha Poznań. "Mają coś z czym trzeba się urodzić" - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka, lechpoznan.pl | Opis: Irański maestro doczekał się porównań do jednej z największych postaci w historii Lecha Poznań.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaMecz Lecha Poznań z Legią Warszawa stał się w zasadzie koronacją nieprawdopodobnego Alego Gholizadeha, który w 2026 roku na nowo zachwyca trybuny przy Bułgarskiej. Irańczyk stanowi teraz najjaśniejszy punkt swojej drużyny, a słowa zachwytu płyną nie tylko ze strony poznańskich dziennikarzy i ekspertów. Część fanów porównuje go do jednego z najlepszych piłkarzy w historii Kolejorza, a my pytamy... czy słusznie?
reklama
reklama

Warto było na niego czekać. Szaleństwo Gholizadeha na wiosnę

Kibice Lecha Poznań długo musieli czekać na powrót swojej gwiazdy do gry po poważnej kontuzji mięśnia przywodziciela z początku tego sezonu. Była ona niejako pokłosiem niezwykle wymagającego finiszu sezonu mistrzowskiego, kiedy to sztab Kolejorza rzucił wszystkie siły do ataku. Dziewiąty tytuł został okupiony poważnymi problemami zdrowotnymi między innymi Gholizadeha czy Radosława Murawskiego, za co Kolejorz musiał zapłacić cenę w pierwszej części sezonu. W końcu jednak na finiszu 2025 roku piłkarz powrócił do gry przed czasem i zaczął wtedy odzyskiwać blask. Zdołał nawet strzelić gola w starciu z Cracovią, co zaważyło na remisie dla mistrzów Polski. 

Piłkarz potrzebował jednak więcej okazji na grę, by odzyskać rytm. W nowym roku po trudnym początku Lecha Poznań po przerwie zimowej, finalnie odpalił jak rakieta. Jego forma zbiegła się ze znakomitą dyspozycją całej drużyny Kolejorza w związku z czym Ali Gholizadeh w mgnieniu oka stał się jedną z najjaśniejszych, o ile nie najjaśniejszą postacią w zespole. W 2026 roku Irańczyk rozpoczął strzelanie od pojedynku z Lechią Gdańsk, a później już regularnie imponował liczbami w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy.

reklama

Od 15 lutego w 10 kolejkach polskiej ligi odnotował 4 gole i 4 asysty. To jego ostatnie podania decydowały o punktach w rywalizacji z Pogonią Szczecin i GKS-em Katowice. Przyczynił się też między innymi do dwóch goli w wygranym 3:0 meczu z Piastem Gliwice i dał swojej drużynie prowadzenie w starciu z Koroną Kielce. Gholizadeh nawiązuje swoimi osiągnięciami do poprzedniej rundy wiosennej, kiedy to w 16 meczach odnotował pięć goli i trzy asysty. Zwróćmy uwagę na to, że już w tym momencie ma udział przy 15 z 23 ostatnich goli Lecha w Ekstraklasie. Oprócz wspomnianych wyżej liczb należy też dołożyć podanie otwierające akcję bramkową w rywalizacji z Zagłębiem, pięciokrotne asysty drugiego stopnia i wywalczony rzut karny z Rakowem Częstochowa. 

reklama

Miano "Rehasport MVP", którym niechlubnie określili Alego Gholizadeha kibice Kolejorza w jego pierwszym sezonie to już zamierzchła przeszłość. Teraz na pierwszym planie królują obrazki takie jak te z niedzieli, gdy Irańczyk otrzymał owację na stojąco od 40 tysięcy ludzi, którzy zaczęli skandować jego imię i nazwisko. Natomiast cieszynka po pierwszym golu świetnie odzwierciedliła jego pseudonim "Perski Książe". 

Rozwiń

Gholizadeh to współczesna wersja Okońskiego? Tak to widzą polscy dziennikarze i eksperci

Gholizadeh staje się aktualnie jednym z głównych faworytów do sięgnięcia po najbardziej prestiżowe nagrody indywidualne na koniec sezonu PKO BP Ekstraklasy - najlepszego gracza czy pomocnika ligi. Aktualnie może się on natomiast poszczycić kolejnymi nominacjami do najlepszych jedenastek poszczególnych kolejek. Do trzeciego marca ta sztuka udawała mu się trzy razy z rzędu. 

reklama
Rozwiń

O piłkarzu Lecha Poznań można mówić w samych superlatywach w kontekście jakości, jaką prezentuje na boisku. W meczu z Legią Warszawa zanotował 48/49 celnych podań i był jednym z głównych punktów zapalnych dla obrońców "Wojskowych". Jego perfekcyjne podania prostopadłe między liniami siały popłoch w szeregach odwiecznego rywala, a Gholizadeh momentami wręcz bawił się grą. W poprzednich spotkaniach imponował za to szczególnie w kontekście gry na małej przestrzeni pod silną presją, ustawiania się bez piłki czy fenomenalnymi dryblingami. Starcie z Termalicą było tego najlepszym dowodem.

Rozwiń

Technika użytkowa, zjawiskowe pojedynki i kapitalne operowanie piłką za pomocą kilku dotknięć nasuwają porównania do największych postaci w historii Lecha Poznań. Wśród nich znajduje się także sam Mirosław Okoński, który jak głoszą słowa utworu "Czysta Gra", wiązał kokardki lewą nogą. Czy rzeczywiście fani mają słuszność zestawiając Gholizadeha z jedną z największych postaci w historii Lecha Poznań, jeśli nie największą? 

- Mirosław Okoński i Ali Gholizadeh mają ze sobą wiele wspólnego, bo obaj potrafią czarować, Mają coś z czym trzeba się urodzić, czego nie da się wytrenować i zdobyć inaczej niż za sprawą ogromnego talentu. Jeżeli chodzi o ich umiejętności to pokazują coś zbliżonego. To były jednak inne typy piłkarzy. Okoński był typem napastnika, może skrzydłowego i rzadko wystepował na pozycji cofniętego napastnika. Jego gra opierała się głównie na dryblingu i strzelaniu. Rzadko rozgrywał z innymi zawodnikami i nigdy nie czarował takimi podaniami, na jakie stać Gholizadeha. Ali potrafi zmienić oblicze gry jednym, niezwykłym dotknięciem piłki. Mirek po prostu brał grę i obrońców na siebie. Mijał ich jednego po drugim wspaniałymi rajdami i strzelał niesamowicie lewą nogą. To mają wspólnego jeden i drugi. Mirek jednak nie był reżyserem gry, a wykonawcą. Ali natomiast może być wykonawcą, ale też stać go na kreowanie akcji i niesamowite podania - mówił nam Józef Djaczenko, dziennikarz portalu "Kibicpoznański.pl"

Kunszt Alego Gholizadeha w meczu z Legią Warszawa szczególnie wybrzmiał na antenie Radia Poznań, kiedy to komentatorzy rozpływali się nad przepięknym trafieniem irańskiego wirtuoza i w pełni oddali emocje towarzyszące kibicom widzącym ten strzał na własne oczy. Grzegorz Hałasik, który relacjonował wtedy przebieg zdarzeń, oglądał już wiele znakomitych goli z dystansu w wykonaniu lechitów i również w tym przypadku przyznał, że ten strzał zrobił wrażenie. Jednocześnie zwrócił jednak uwagę na pewien istotny czynnik w kontekście przebłysków geniuszu Gholizadeha podczas uderzeń.

- Te piękne gole to często efekt składnych akcji całego zespołu. Kunszt Gholizadeha przy wykończeniu jest niebanalny, ale parę ładnych goli przy Bułgarskiej padło w wykonaniu Lecha Poznań. Nie powiem od razu, że to są najpiękniejsze gole, jakie Lech strzela, ale z pewnością są to jedne z ładniejszych akcji bramkowych, jakie Lech wypracowuje. Zwróciłbym uwagę na pomoc w takich sytuacjach - to, że ktoś zawsze mu asystuje czy wystawi piłkę. On też często podaje. Absolutnie nie umniejszam roli Gholizadeha, ale widać tutaj też pracę całej drużyny - zaznaczał w rozmowie z nami Grzegorz Hałasik, dziennikarz i komentator sportowy "Radia Poznań".

Rozwiń

Opinie kibiców Lecha Poznań to jedno, ale warto wspomnieć, że piękne słowa pod adresem gwiazdy Lecha Poznań skierował także po meczu z Legią Warszawa Mateusz Borek. Słynny komentator meczów piłkarskich w rozmowie dla "Kanału Sportowego" nie ukrywał swojego zachwytu nad dyspozycją Irańczyka i tak mówił o jego wirtuozerii.

- Miał ten stadion przez wiele lat człowieka, który przez wiele lat wiązał krawat lewą nogą - to był Mirek Okoński. Zresztą dzisiaj 67. urodziny obchodzi Mariusz Niewiadomski, który rozgrywał w parze z Mirkiem Okońskim te wielkie mecze w barwach Lecha. W tym momencie ma masterchefa, mistrza kuchni, poetę - mówię tutaj o Gholizadehu. Powiedziałem nawet podczas transmisji, że te jego piłki były niewidoczne jak kiedyś ciosy Muhammada Alego, bo po prostu były niewidoczne dla rywala. On się bawi, on w ogóle momentami to śmiał się jak jest łatwo. Jak ci goście z drugiej strony w ogóle nie rozumieją, co on gra. Jak on szybko myśli, jak potrafi to wykonywać, to miałem wrażenie, że czasem zawodnicy Legii aż bali się podejść bliżej, żeby nie zostać ośmieszonym. Wiedzieli, że jeden balans, raz pod siebie i już będzie znikającym punktem, a umówmy się, że gigantem dynamiki nie jest - komplementował lechitę komentator TVP Sport po spotkaniu z Legią Warszawa. 

Przyszłość "Perskiego Księcia" zagrożona. Należy go pozostawić w klubie za wszelką cenę?

Nie ma żadnych wątpliwości, co do tego, że Ali Gholizadeh stanowi perłę w koronie zespołu Nielsa Frederiksena w tym sezonie. Z nim na boisku Kolejorz odnotował w Ekstraklasie 12 wygranych, cztery remisy, dwie przegrane. Natomiast bez niego statystyki były znacząco odmienne - sześć remisów, cztery porażki i ledwie trzy zwycięstwa.

Jednak jak powszechnie wiadomo Lech Poznań może na stałe utracić swoją gwiazdę wraz z nadejściem lata. 30 czerwca umowa z Irańczykiem wygaśnie, a on sam stanie się wolnym agentem. Z tego powodu w środowisku kibicowskim robi się wyjątkowo nerwowo, biorąc pod uwagę ten czarny scenariusz. 

Wśród fanów priorytety po pierwszej rundzie diametralnie się zmieniły. Tak jak wcześniej fundamentem budowy kadry na przyszły sezon miało być wykupienie Luisa Palmy, tak teraz sympatycy Kolejorza nie wyobrażają sobie walczyć o najwyższe cele bez Alego Gholizadeha. Istotę byłego gracza Charleroi podkreślał po spotkaniu z Legią Warszawa w Lidze+Extra sam Niels Frederiksen. 

- Nie jest sekretem, że toczą się rozmowy. Mam nadzieję, że zostanie w Lechu. Pokazuje świetny poziom — prawdopodobnie najlepszy od momentu, gdy tu jestem. Bardzo chciałbym, żeby został – poinformował trener Lecha Poznań. 

Obecnie w trakcie 74 występów dla Lecha Poznań, Irańczyk może się już pochwalić 14 golami i 10 asystami, co jest jego drugim najlepszym wynikiem oczywiście zaraz po tym, co osiągnął indywidualnie w Belgii. Tak niesamowity sezon, wizja gry na mundialu dla reprezentacji Iranu i obiecujące statystyki jasno wskazują na to, że piłkarz będzie łakomym kąskiem na rynku transferowym.

Lech Poznań będzie musiał szczególnie zawalczyć o swojego asa tym bardziej, że mocne karty po swojej stronie będą mieli także potencjalni hegemoni z Iranu, jeśli ci zdecydują się włączyć do rywalizacji o podpis Gholizadeha. Nie jest tajemnicą, że gra dla Tractoru, Sepahanu czy Persepolis to marzenie rewelacyjnego skrzydłowego.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo