Kandydatura do tytułu najlepszego obrońcy Ekstraklasy to jeszcze za mało na powołanie do seniorskiej kadry
Nie jest żadną tajemnicą, że mistrzowski sezon w wykonaniu Lecha Poznań to w dużej mierze zasługa jego wychowanków. To właśnie oni za sprawą między innymi ogromu jakości w obronie sprawili, że historyczny sukces stał się możliwy. Oprócz Antoniego Kozubala, który był wiodącą postacią w środku pola należy w szczególności wyróżnić takich piłkarzy jak Wojciech Mońka czy Michał Gurgul. Ich nienaganna postawa w defensywie mocno przyczyniła się do końcowego, historycznego sukcesu Kolejorza.
Dodatkowym potwierdzeniem jakości dwóch wymienionych obrońców są także liczne, indywidualne wyróżnienia. W rundzie wiosennej na pierwszy plan wyszedł w tej kwestii w szczególności Wojciech Mońka, który stał się jednym z głównych faworytów do zgarnięcia tytułu najlepszego obrońcy sezonu PKO BP Ekstraklasy. Po minionej kolejce znalazł się także wśród jedenastu najlepszych zawodników, a jego podwójna interwencja w starciu z Radomiakiem prawdopodobnie na wagę mistrzostwa była tylko jedną z wielu, którymi czarował w tym sezonie.
O jakości 19-letniego stopera Kolejorza nie ma co zbytnio mówić, ponieważ jest ona widocznym gołym okiem. Trener Niels Frederiksen potrzebował jednak czasu, by na dłużej zaufać piłkarzowi, co nastąpiło dopiero w końcówce listopada. Jak widać z dystansem do młodzieżowca podchodzą również przedstawiciele reprezentacji Polski znów wywołując kontrowersje.
Jeszcze kilka miesięcy szerokim echem w mediach odbiła się decyzja o nie powołaniu Mońki do kadry U21, a zamiast tego zaangażowano go do drużyny U-19. To rozsierdziło nawet samego Nielsa Frederiksena, który wskazywał na o wiele wyższy poziom swojego podopiecznego, który miał już wtedy mecze w Lidze Konferencji Europy pełniąc tam kluczową rolę. Ostatecznie ugięto się pod presją i powołano go właśnie do rzeczonego zespołu U-21, ale jak widać to nie rozwiązało wszystkich problemów.
Liczne nominacje Mońki do prestiżowych nagród w Ekstraklasie jak również zainteresowanie europejskich marek, jak chociażby Atalanty, sprawiło, że piłkarz w oczach kibiców stał się realnym kandydatem do powołania do pierwszego zespołu reprezentacji Polski. Biorąc pod uwagę jego występy piłkarzowi kompletnie niczego nie brakowało w kontekście gry na najwyższym poziomie, co podkreślał chociażby swego czasu Joel Pereira, mówiąc, że Mońka gra jak weteran. Jan Urban jest jednak innego zdania i podzielił się nim w rozmowie z Przemysławem Langierem dla Interii Sport.
- Z tego, co wiem, to Wojtek zagrał dopiero połowę sezonu na tym poziomie, gdybyśmy zsumowali jego mecze. A już rozmawiamy o pierwszej reprezentacji. Za moich czasów to by było nie do pomyślenia w ogóle, bo jednak trzeba było dłużej przekonywać selekcjonera do tego, żeby być powołanym do reprezentacji Polski. A przecież można mówić jeszcze o Potulskim z Mainz - też młody chłopak, który radzi sobie dość dobrze. Można dorzucić jeszcze kolejne nazwisko - Oskar Wójcik. Zawsze, jak się kogoś powoła, to nie powoła się kogoś innego - tłumaczył selekcjoner reprezentacji Polski.
Za to wytłumaczenie na szkoleniowca spadła lawina krytyki w social-mediach głównie ze strony kibiców Lecha Poznań, którzy wskazywali na to, że były trener Kolejorza potrafił już dać szansę Oskarowi Pietuszewskiemu, Janowi Ziółkowskiemu i Filipowi Rózdze. Ponadto Mońka, choć faktycznie rozegrał nieco ponad połowę sezonu w pierwszej drużynie Kolejorza, zrobił to w absolutnie najlepszym stylu na najwyższej jakości. Z całą pewnością nie był to żaden przypadek, który niczego nie dowodzi. Szkoleniowiec przekonywał jednak, że na radarze są pewne nazwiska, o których myśli się na przyszłość, ale jak stwierdził w tej samej rozmowie dla Przemysława Langiera - żeby dziś ktoś był w kadrze, ktoś z niej musi wypaść.
- Nowych powołań na pewno nie będzie wiele. Nie sądzę, żeby od marca pojawiło się nie wiadomo ilu piłkarzy, którzy muszą grać w kadrze.
20-letni filar Lecha również musi uzbroić się w cierpliwość. "Lewych obrońców przecież mamy"
Dziennikarz zwrócił jednak selekcjonerowi uwagę na to, że choć na środku obrony rzeczywiście faktycznie jest rywalizacja, tak na lewej stronie w pierwszej linii panuje bezkrólewie. To może stanowić furtkę dla rewelacyjnego Michała Gurgula, który na swojej pozycji w swojej kategorii wiekowej znajduje się w ścisłym topie biorąc pod uwagę graczy z całej Europy. Piłkarz ten mocno się rozwinął i zdaniem prezesa Rutkowskiego w niedawnej rozmowie dla TVP Sport, piłkarz jest już gotowy do podjęcia nowych wyzwań. Jednak i w jego przypadku Jan Urban przekazuje między wierszami, że 20-latek jest raczej dalej niż bliżej seniorskiej kadry narodowej.
- Zawsze można sprowadzić to do pytania, czy ktoś jest już na poziomie pierwszej reprezentacji Polski. Bo lewych obrońców przecież mamy - jest Wdowik, Reca, Tymek Puchacz. Jeśli uznamy, że któryś z nich jest gotów, by grać w reprezentacji, to się do niego zgłosimy - poinformował Jan Urban, selekcjoner reprezentacji Polski.
Przypomnijmy, że pierwotnie Jan Urban miał właśnie preferować ustawienie z czwórką obrońców. Były trener Kolejorza dał jednak do zrozumienia, że skoro system jego zdaniem działa, to nie ma potrzeby go zmieniać. Zatem również Michał Gurgul, który przed momentem otrzymał nagrodę dla najlepszego młodzieżowca miesiąca będzie musiał w dalszym ciągu udowadniać swoją wartość dla pierwszej drużyny reprezentacji Polski.
- Wiem, że sam o tym mówiłem, natomiast trzeba by sobie też zadać pytanie, czy reprezentacja Polski grając w takim ustawieniu, w jakim gramy, gra źle? Nie patrzmy tylko na wynik meczu ze Szwecją, czy pozostałe wyniki w eliminacjach mistrzostw świata, a jedynie na aspekt sportowy. Przecież mnie chodzi dokładnie o taką grę, jak w finale barażów. Nie chcę się nabrać na takie rzeczy, że zacznę powoływać zawodników, do których nie jestem do końca przekonany, że to jest już na dziś, na teraz - przekonywał w rozmowie z Przemysławem Langierem Jan Urban.
Do 20-letniego obrońcy Kolejorza trudno mieć jakiekolwiek zarzuty w obecnej sytuacji, które mogłyby go przekreślać w kwestii gry na lewej obronie w reprezentacji Polski. Piłkarz ten jest jedną z najważniejszych postaci w ekipie mistrza Polski, która będzie się liczyć w rywalizacji o Ligę Mistrzów, jego rozwój dostrzegają marki w Europie jak i za oceanem, a ponadto stanowi filar w kadrze młodzieżowej U-21. Jedyne, co może świadczyć na jego niekorzyść w zaistniałej sytuacji to fakt, że nie gra w zagranicznym klubie.
Komentarze (0)