reklama

Kibice Lecha Poznań tracą cierpliwość. Trener reaguje na krytykę

Opublikowano:
Autor:

Kibice Lecha Poznań tracą cierpliwość. Trener reaguje na krytykę - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka/lechpoznan.pl | Opis: Ten gracz testował wczoraj granice wytrzymałości nerwów kibiców Lecha Poznań.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożna"Mr Electrico" to tylko jeden z niechlubnych przydomków, które kibice Lecha Poznań przyznawali jednemu ze swoich zawodników po niedzielnym meczu z Widzewem Łódź. W social-mediach pojawia się masa negatywnych komentarzy, krytykujących występ piłkarza Lecha Poznań i podważających jego wartość dla drużyny w ostatnim czasie. To już nie pierwszy raz, gdy znajduje się on na cenzurowanym, a wczoraj głos w jego sprawie zabrał sam Niels Frederiksen.
reklama
reklama

Trudny powrót wychowanka do Lecha. Musi mierzyć się z krytyką

Mateusz Lis wyrasta póki co w oczach wielu fanów Lecha Poznań na jednego z największych antybohaterów mistrza Polski. Stał się obiektem krytyki ledwie po kilku miesiącach od wielkiej radości z jego przybycia. Przypomnijmy, że po poprzednim sezonie został ogłoszony najlepszym bramkarzem ligi tureckiej, kiedy to w barwach Goztepe odnotował 16 czystych kont - najwięcej w rozgrywkach. Skuteczność jego interwencji w 34 meczach wyniosła 47%, co było najwyższym wynikiem w sezonie 2025/26 w Super Lig. Oczekiwania względem piłkarza były naprawdę duże nie tylko ze względu na liczby, ale też styl gry.

Rozwiń

Mateusz Lis miał stać się brakującym elementem w taktycznej układance Nielsa Frederiksena i zapewnić zespołowi kompletność w budowie gry od tyłu. Lech Poznań wraz z transferem swojego wychowanka pozyskał, bowiem bramkarza, który potrafi doskonale grać nogami i operować piłką. Jego wskaźniki podań na skrzydło w barwach Goztepe oscylowały wokół 90%, co tylko pokazywało, że zawodnik ten miał pełnić ważną rolę w dynamizowaniu ataków Kolejorza. 

reklama
Rozwiń

Niestety dobra gra nogami w rozegraniu to atut, który powoli przestaje przysłaniać częste błędy czy pomyłki autorstwa nowego golkipera Lecha Poznań. Zawodnik ten nie ma łatwo w przekonaniu sympatyków Kolejorza do tego, że stanie się lepszym wyborem na newralgiczną pozycję niż jego poprzednik - Bartosz Mrozek. Na ten moment wśród kibiców zaobserwować można raczej zmieniający się stosunek do obecnego golkipera Udinese.

W chwili, gdy było pewne, że 26-latek nie będzie kontynuować swojej kariery przy Bułgarskiej, a w jego miejsce przyjdzie gwiazda Goztepe, wielu kibiców żegnało się z nim patrząc w przyszłość z optymizmem. Teraz jednak, po jedenastu spotkaniach, przebijają się wątpliwości, co do tego czy Kolejorz podjął słuszny wybór decydując się na Mateusza Lisa między słupkami?

reklama

Wielki atut bramkarza Lecha potrafi stać się punktem krytycznym jego drużyny

Kibice Lecha Poznań i eksperci są w ostatnim czasie jednogłośni co do tego, że oglądając akcje mistrza Polski w defensywie zdecydowanie trzeba mieć aktualne badania EKG. Wszystko to w związku z niesamowicie ryzykownymi zagraniami Mateusza Lisa, które z jednej strony potrafią w sprzyjających okolicznościach stać się jego wielkim atutem, ale z drugiej nader często fundują kibicom załamania nerwowe. 

Zróżnicowanych emocji dostarczają chociażby jego odważne, wysokie wyjścia z bramki, w których to były golkiper Goztepe wciela się w rolę ostatniego obrońcy. W meczu z Piastem Gliwice przy Bułgarskiej pokazał w tym aspekcie swoją wyższość nad Mrozkiem i sens swojego powrotu na Bułgarską.

reklama

Mateusz Lis doskonale zmniejszał kąt uderzeń swoim rywalom w tamtym spotkaniu i nie dopuszczał do tego, by dochodzili oni do klarownych sytuacji sam na sam, gdy ten stałby przyspawany do linii bramki. Takie momenty pokazywały, że były bramkarz Goztepe doskonale pasuje do systemu gry Nielsa Frederiksena, gdzie fazy przejściowe są punktem krytycznym zespołu i potrzeba w nich dobrej, wysokiej asekuracji ze strony bramkarza

Gorzej, gdy sytuacja wygląda jak chociażby w pierwszym meczu z Aarhus, gdzie jak na tacy mieliśmy podany przykład ryzyka wiążącego się z odważnym stylem gry Mateusza Lisa. Tuż po przerwie w tamtym spotkaniu bramkarz pokazywał, że miewa ewidentne problemy z wyczuciem chwili, gdy trzeba wyjść wyzej, a kiedy trzymać się pola karnego. W efekcie po jednym z kompletnie niepotrzebnych wyjść blisko środka pola w ramach asekuracji Kolejorz prawie stracił gola, gdyby nie interwencja obrońcy. 

To dość jaskrawy przykład, ale najlepiej odzwierciedlający problem, z którym mierzą się kibice Lecha Poznań oglądając regularne wysokie wyjścia swojego bramkarza mogące doprowadzić do zdecydowanie zbyt łatwej straty gola. Innym, prominentnym przykładem takiego zagrania było to z meczu z Cracovią, kiedy to piłkarz zawahał się przy wysokim wyjściu z bramki w efekcie czego niemalże złapał futbolówkę poza polem karnym. Przez chwilę wydawało się, że od 55. minuty Lech Poznań będzie grać w dziesiątkę, lecz piłkarz nie złamał przepisów. 

Rozwiń

Na pograniczu geniuszu i szaleństwa. "Błędy to część piłki nożnej"

Po social-mediach niosą się głosy, że Mateusz Lis to tykająca bomba w zespole Lecha Poznań i na ten moment nie sposób się z tym nie zgodzić. Wychowanek Lecha Poznań potrafi zapierać dech w piersiach swoimi efektownymi interwencjami jak chociażby w meczu z Górnikiem Zabrze czy wczoraj z Widzewem Łódź, kiedy to wyjmował arcytrudne, potężne strzały z dystansu w okienka swojej bramki. Wtedy to dobitnie uświadamiał swoich kibiców, dlaczego zasłużył na transfer, prezentując swoją gibkość, refleks i skoczność.

Równie często jednak pozostawia fanów Kolejorza z pytaniem: "No i co z tego?". Mecz z Widzewem dobitnie to potwierdził, kiedy to najpierw wybronił kilka naprawdę trudnych, kozłujących piłek w pierwszej połowie i przede wszystkim popisał się nieprawdopodobną paradą przy pięknym strzale w okienko, a potem popełnił kuriozalny błąd przy trafieniu Fornalczyka. Bramkarz ustawił się na tyle daleko od słupka, że de facto umożliwił byłemu graczowi Korony Kielce zdobycie gola praktycznie z zerowego kąta. 

Rozwiń

Rzadko się zdarza, by Niels Frederiksen publicznie na konferencji prasowej rugał swojego zawodnika za jakąś sytuację, ale wczoraj nie omieszkał skomentować dyspozycji swojego golkipera w tamtej sytuacji. Nie był to jednak potok krytycznych słów, bo Duńczyk zwrócił również uwagę na to, żeby zachować rozsądek w opiniowaniu czyjejś pracy.

- Lis zagrał dobre spotkanie. Oczywiście takie rzeczy jak gol na 2:2 nie powinny się zdarzać. Wszyscy to wiedzą i Lis na pewno to wie, ale błędy to część piłki nożnej. Jeśli miałbym ściągać z boiska zawodnika za każdy błąd, który popełnił, szybko zostałbym bez graczy w zespole. Każdy kto dziś grał w meczu popełniał błędy. Jednym z nich jest także bramkarz. Kiedy popełniają błędy, są to sytuacje, które decydują o przebiegu meczu. Tak też się stało, ale kiedy indziej jego interwencje potrafiły nas ocalić. Podsumowując, to był porządny występ w jego wykonaniu - stwierdził po spotkaniu Duńczyk. 

Rozwiń

Bramkarz Kolejorza potrzebuje znaleźć balans, który zapewniał Mrozek

Przekaz jest prosty: nie ma ludzi nieomylnych. Jest to oczywiście prawda, ale obiektywnie trzeba przyznać, że Mateusz Lis nie jest na ten moment najpewniejszym punktem między słupkami bramki Kolejorza. Momenty niepodważalnej wirtuozerii i najwyższej jakości przeplata irracjonalnymi pomyłkami, co jeszcze nie tak dawno było nie do pomyślenia w przypadku jego poprzednika.

Rozwiń

Paleta zagrań Bartosza Mrozka była zdecydowanie mniejsza od byłego golkipera Goztepe. Przyspawany do linii bramkowej 26-latek był kompletnym przeciwieństwem ryzykownej gry, częstego wychodzenia na przedpole, zmniejszania kątów do uderzeń czy wreszcie szalonych wyjść z bramki niemalże na połowę boiska. Zamiast tego cechował się czujnością na linii, refleksem, pracą fizyczną i stabilnością. Wprowadzał przede wszystkim spokój i poczucie wśród kibiców, że przy strzale poradzi sobie z nim bez większych problemów. Nawet mimo tego, że gracz ten nie rozgrywał wybitnie piłki i nie wychodził wysoko fanów cieszyła przede wszystkim ta stabilność między słupkami.

Rozwiń

Być może nawet bilans bramkarskich jakościowych elementów między oboma zainteresowanymi wychodzi na zero, ale nie ma wątpliwości, co do tego, że część kibiców Lecha Poznań tęskni obecnie za spokojem widząc sunący atak rywali na swoją bramkę. Lisowi jakości i doświadczenia nie można odmówić, ale całe dobre wrażenie zaciera brak wyraźnej granicy między geniuszem, a szaleństwem, co regularnie wywołuje równie skrajne opinie wśród kibiców Kolejorza. 

Rozwiń
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo