Kibice pokochali go od razu. W nowym klubie wreszcie odrodził się formą
Po tym sezonie zdecydowanie mamy kilku Polaków, dla których minione rozgrywki były szczególnie udane. Wśród nich na pierwszym planie znajduje się naturalnie duet Kiwiora i Bednarka, ale także należy wyróżnić znakomitą formę Jakuba Kamińskiego. Wypożyczenie do 1.FC Koeln okazało sie dla byłego piłkarza Lecha Poznań zbawienne po trudnym czasie w Wolfsburgu. 24-latek odpalił jak rakieta w nowym klubie, a kibice z miejsca pokochali przebojowego skrzydłowego. Komplementy i propolskie posty 1. FC Koeln w mediach społecznościowych wylewały się w pewnym momencie z każdej strony.
Nie było jednak powodów do zdziwienia. Lukas Kwasniok miał doskonały pomysł na swojego nowego podopiecznego, co pokazały pierwsze mecze sezonu. Kibice obecnego klubu Kamińskiego oszaleli na jego punkcie szczególnie po rywalizacji z Wolfsburgiem, któremu jego wypożyczony gracz wbił gwóźdź do trumny w ostatnich sekundach meczu. "Kamyk" zapewnił swojej nowej drużynie cenny remis. Łącznie w pierwszej rundzie dał 1. FC Koeln pięć goli i asystę, stając się liderem ofensywy w swojej drużynie.
Zimą o byłym piłkarzu Lecha Poznań zrobiło się nieco ciszej choć nadal utrzymywał pierwsze miejsce w składzie i wykonywał swoją robotę bez zarzutów. Był nieusuwalną, pierwszoplanową postacią w drużynie regularnie spędzając na boiskach w poszczególnych spotkaniach pełne 90 minut. Na znaczeniu zyskał jednak w końcówce sezonu, kiedy ratował skórę FC Koeln w rywalizacji z St. Pauli oraz Borussią Monchengladbach czy Hoffenheimem. Jego drużyna finalnie pożegnała się z trenerem Lukasem Kwasniokiem i zajęła ledwie 14. lokatę z dorobkiem zaledwie siedmiu zwycięstw i aż 16 porażek.
Wielka forma Kamińskiego jest doceniana za granicą. Były gracz Lecha może dołączyć do elity
Kiepskie wyniki drużynowe nie wpłynęły na pogorszenie się pozycji Jakuba Kamińskiego w klubie, a wręcz przeciwnie. Wczoraj oficjalnie poinformowano o tym, że 1. FC Koeln oficjalnie podjęło decyzję o wykupieniu Polaka z Wolfsburga. Tym samym uniknął on spadku na drugi szczebel rozgrywkowy. Jego nowy klub wpłacił 5,5 miliona euro i jest to w pełni zrozumiała decyzja. Polak zapracował na to siedmioma golami i pięcioma asystami w 34 spotkaniach Bundesligi. Od ostatniego sezonu w barwach Lecha Poznań nie odnotował aż tak znakomitego sezonu pod względem statystyk.
- Kuba już podczas pierwszych rozmów zrobił na nas wrażenie swoją osobowością. Jest skromny, ambitny i doskonale potrafi grać w zespole. W minionym sezonie regularnie wykazywał się tymi cechami zarówno na boisku, jak i poza nim. Dlatego szybko stało się dla nas jasne, że chcemy skorzystać z opcji wykupu – mówi dyrektor zarządzający klubu FC Thomas Kessler.
Piorunujący wzrost formy Jakuba Kamińskiego i medialny szum wokół niego sprawił, że inne kluby również zaczęły monitorować jego sytuację przed otwarciem letniego okna transferowego. Wśród nich znajduje się także ten z Anglii, a dokładnie z Premier League. Według informacji podanych przez "Bild" Newcastle United widzi w polskim skrzydłowym następcę Anthony'ego Gordona. Aby sięgnąć po "Kamyka" bez konieczności negocjacji z klubem "Sroki" muszą wpłacić 20 milionów euro, co na angielskie warunki wydaje się wręcz promocyjną ceną. Szczególnie, że sprowadzili za 70 milionów Nicka Woltemode, Anthony'ego Elangę za 61 milionów, Lewisa Halla za 35 miliony czy Jacoba Ramseya za 45 milionów euro. Szanse na transfer zwiększa sama chęć Kamińskiego do gry w Anglii.
Na ten moment nie ma żadnych oficjalnych informacji czy przecieków, co do rozpoczęcia rozmów odnośnie przenosin reprezentanta Polski, ale profil Kamińskiego ma być bardzo pożądany przez działaczy Newcastle. Mateusz Borek w programie "Kanału Sportowego" stwierdził natomiast, że pojawiła się już konkretna oferta. Dwunasta drużyna w tabeli Premier League ma wszelkie powody, by zakontraktować byłego gracza Lecha Poznań nie tylko ze względu na liczby, ale też i styl gry Polaka. Tak samo jak Anthony Gordon jest szalenie skuteczny w ofensywie, ale też daje mnóstwo w pressingu.
Transfer Kamińskiego sprawiłby, że znalazłby się w wąskim gronie wychowanków Lecha Poznań, którzy zagrali w Premier League. Do innych takich piłkarzy należy choćby Jan Bednarek w Southampton czy Jakub Moder w Brighton. Newcastle to jednak klub z nieco innej półki, który jeszcze przed momentem był w Lidze Mistrzów i udowadniał, że potrafi znaleźć się blisko szczytu.
Komentarze (0)