Nadchodzi końcówka sezonu przy Bułgarskiej
Lech Poznań rozegra jeszcze cztery spotkania przed własną publicznością - dwa w kwietniu oraz dwa w maju, w tym mecz ostatniej kolejki sezonu z Wisłą Płock. Wiadomo już, że komplet publiczności obejrzy spotkanie z Legią Warszawa. Na stronie biletowej nie można nabyć wejściówek na to spotkanie, a klub ogłosił sold out zaledwie dwa dni po uruchomieniu otwartej sprzedaży.
W niedzielne popołudnie kibice Kolejorza będą mogli zobaczyć swoich ulubieńców w starciu z GKS-em Katowice i tu też bilety zaczynają dość szybko znikać. W systemie pozostało jeszcze blisko 8 tys. wejściówek, głównie ze względu na uruchomienie najwyższych sektorów na stadionie. W narożniku stadionu można spodziewać się niemal kompletu kibiców gości, którzy otrzymali około 1800 biletów na mecz.
Lech może pobić własny rekord
Sezon mistrzowski zakończył się dla Kolejorza także kibicowskim triumfem, gdyż to właśnie w stolicy Wielkopolski mecze z trybun oglądało najwięcej osób w kraju. Lech zgromadził na swoim stadionie dokładnie 492097 osób przez całą ligową kampanię, co pozwoliło zakończyć rozgrywki ze średnią 28947 kibiców w trakcie jednego spotkania.
To rekordowy wynik w PKO BP Ekstraklasie w XXI wieku, ale już niedługo może zostać ponownie pobity i po raz kolejny mogą tego dokonać sympatycy Kolejorza. Aktualna średnia frekwencja wynosi 28387 kibiców, a zatem jest bardzo blisko ubiegłorocznego rezultatu. To świetny wynik, mając na uwadze słabą liczbę widzów w pierwszych meczach rundy wiosennej, gdy odstraszała zimowa aura. Lech nadrabiał głównie na początku jesieni, bo wciąż pozostawał na fali mistrzowskiej i dodatkowo grał w eliminacjach europejskich pucharów, co sprzyjało zainteresowaniu i przekładało się także na chęć bycia kibiców nie tylko w trakcie tygodnia, ale również w ligowe weekendy.
Zerkając jedynie na kwiecień - Lech już przebił frekwencję z poprzedniego sezonu. Wszak na mecz z GKS-em przyjdzie ponad 30 tys. kibiców, a spotkanie z Legią obejrzy komplet. Kluczowe będzie jednak podtrzymanie takiej passy w maju, ale tu nie powinno być trudniej.
Podopieczni Nielsa Frederiksena zagrają jeszcze z Arką Gdynia oraz Wisłą Płock. Na pierwszego z przeciwników kibice w Poznaniu czekali już bardzo długo, bo od ponad 6 lat. Mowa tu oczywiście o kibicowskiej zgodzie Kolejorza, a spotkanie mianowane jest "meczem przyjaźni". To już sprawia, że frekwencja tego dnia powinna być wysoka, a jeśli Lech dołoży świetne wyniki w kwietniu i będzie na ostatniej prostej do tytułu, z pewnością zgromadzi na Enea Stadionie około 30 tysięcy sympatyków.
Ostatni mecz to już niezależnie od rywala, okazja do świętowania. Lechici w tym momencie są liderem tabeli, a zatem mają największe szanse, by wznieść w górę drugi mistrzowski tytuł z rzędu. Jeśli taki rezultat okaże się "pewniakiem", frekwencja oznaczająca sold out lub wynik zbliżony do sprzedaży kompletu nie będzie dziwić.
Przy takich założeniach, klub może śmiało przekroczyć pół miliona kibiców obecnych na stadionie w meczach ligowych. Realnie Kolejorz ma szansę zakończyć sezon ze średnią frekwencją powyżej 30 tys. kibiców, co w skali naszego kraju w XXI wieku byłoby fenomenem. Ostatnio tak dużo kibiców przychodziło na Lecha ponad 40 lat temu. Gdy niebiesko-biali zdobywali mistrzostwo w sezonie 1983/84, średnia frekwencja nieznacznie przekroczyła wspomniane 30 tysięcy.
Komentarze (0)