reklama

Lech Poznań niespodziewanie traci młodzieżowca! Szokujące doniesienia z Włoch!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lech Poznań niespodziewanie traci młodzieżowca! Szokujące doniesienia z Włoch! - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Lech Poznań zaskoczy transferem?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaŚrodowy wieczór przyniósł zaskakujące informacje dla fanów Lecha Poznań. Okazuje się, że jeden z klubów włoskiej Serie A jest bardzo bliski sprowadzenia jednego z młodzieżowców Kolejorza. Wcześniej nikt z dziennikarzy na Półwyspie Apenińskim nie zapowiadał takich działań, a już zwłaszcza nie informował o milionach, jakie organizacja zamierza zainwestować w świeżo upieczonego mistrza Polski.
reklama
reklama

Włosi nie kryją swojego zaskoczenia. Jeszcze sezon temu debiutował w Ekstraklasie!

Renomowany włoski dziennikarz - Gianluca Di Marzio - poinformował wczoraj wieczorem, że w następnym sezonie w Serie A najprawdopodobniej zagra... Kornel Lisman! Taki ruch wywołał ogromne zaskoczenie zarówno w środowisku calcio jak również samego Lecha Poznań. 20-letni skrzydłowy Kolejorza jeszcze nie tak dawno był przymierzany do jednego z klubów Betclic 1. ligi, a tymczasem teraz wszystko wskazuje na to, że zakotwiczy w jednej z najbardziej rozpoznawalnych lig w Europie za niebagatelne pieniądze. 

Rozwiń

Di Marzio donosi, że blisko finalizacji transferu definitywnego jest Venezia - tegoroczny beniaminek rozgrywek Serie A. Informację tę błyskawicznie podchwycili także inni dziennikarze na czele z Antonio Petrazzuolo czyli właścicielem "Napoli Magazine". On z kolei kilkanaście minut później podał, że zawodnik już w zasadzie dołączy do ekipy z północy kraju. W najbliższych dniach mają się odbyć testy medyczne, a Lech Poznań zainkasuje aż dwa milony euro - połowę samego transferu Luisa Palmy. 

reklama

Gianluca Di Marzio nie kryje swojego zaskoczenia, a jego reakcja jest w pełni zrozumiała. Lisman przez pół roku pozostawał poza grą w związku z poważną operacją kolana. Piłkarz w styczniu przeszedł artroskopowy zabieg łąkotki przez co nie zaprezentował zbyt wiele w minionym sezonie. W rundzie jesiennej PKO BP Ekstraklasy głównie spędzał na boiskach od czterech do 30 minut. Czterokrotnie wychodził w tych rozgrywkach w wyjściowych składach, ale nie odnotował żadnego gola czy asysty.

Trener Niels Frederiksen potrafił mu zaufać także w europejskich pucharach. Piłkarz wyszedł od pierwszej minuty choćby w rewelacyjnym meczu z Rapidem Wiedeń, gdzie Kolejorz dał prawdziwe show, ale Duńczyk stawiał na niego również w końcówkach meczów z Rayo Vallecano czy Sigmą Ołomuniec. Kornel Lisman może się też pochwalić wejściami w starcia kwalifikacji do Ligi Mistrzów z Breidablikiem czy Crveną zvezdą. Najlepiej zapamięta mimo wszystko starcie z KRC Genk, kiedy to w drodze po Ligę Europy zaaplikował rywalom gola w rewanżu. Niestety nie przyniósł on awansu do kolejnej rundy. 

reklama

W teorii trudno zrozumieć, co włodarze Venezii dostrzegli w młodym graczu Kolejorza. Jeszcze większą ciekawość budzi z pewnością powód, dla którego są gotowi wyłożyć za Lismana aż dwa miliony euro zamiast około 600 tysięcy jak szacuje "Transfermarkt". Oczywiście kwota ta nie nawiązuje do najbardziej kosztownych transakcji, jakie przeprowadził włoski klub w ostatnich latach, ale zdecydowanie przewyższa ona szacunkowe wartości skrzydłowego Lecha Poznań.

Jeszcze bardziej szokujące w kwestii tak względnie wysokiej ceny jest to, że Lisman przebił się do pierwszego składu Kolejorza ledwie dwa lata temu. Jego debiut w pierwszej drużynie miał miejsce w rywalizacji ze Śląskiem Wrocław we wrześniu 2024 roku. Lech wygrał tamto spotkanie 1:0, ale Lisman na znaczeniu zyskał dopiero na wiosnę. Po ledwie dwóch meczach w rundzie jesiennej PKO BP Ekstraklasy zakończył udział w tych rozgrywkach w sezonie 2024/25 z dorobkiem 13 rozegranych spotkań. Zdołał trzy razy wyjść w podstawowym składzie i zdobyć debiutanckiego gola podczas pogromu z Puszczą Niepołomice, gdzie nie pomylił się trafiając w sytuacji sam na sam.

reklama

Kornel Lisman wypływa na głęboką wodę w nowej lidze. Skończy lepiej niż Marchwiński?

Przygoda Kornela Lismana z pierwszym zespołem nie była długa i zdecydowanie ustępowała doświadczeniem czy jakością takim graczom jak Gurgul, Mońka czy Kozubal, ale członków pionu sportowego Venezii najwyraźniej to nie zraziło. Część kibiców tego klubu pisze o Lismanie w social-mediach jak o... "Polskim Kvaratskheli", co samo w sobie jest dość szokujące. Di Marizo twierdzi, że ten transfer to prawdziwa sensacja. Beniaminek już wcześniej zaskoczył ruchami na rynku we Włoszech, bowiem ściągnął do siebie doświadczonego pomocnika Lazio - Tomę Basicia.

Rozwiń

Kornel Lisman stoi przed szansą na udowodnienie, że młodzi piłkarze Lecha Poznań potrafią się odnaleźć na włoskich boiskach. Jednak przykład Filipa Marchwińskiego rzeczywiście może sprawić, że kibice Kolejorza będą sceptycznie patrzeć na przyszłość Lismana w barwach Venezii. Zawodnik mimo wszystko zdaje się tam dobrze pasować. To zespół, który ma dużą szansę na to, by dobrze skorzystać z atutów 20-latka - siły fizycznej, szybkości i dryblingu. Jeśli Kornel Lisman będzie grał w parze w ataku z Johnem Yeboah może liczyć na mnóstwo pojedynków szybkościowych na połowie boiska oraz piłek na dobieg. Jego zadaniem będzie ściganie się z obrońcami oraz gra na wyprzedzenie. Przynajmniej do takiej gry przyzwyczajała Venezia w ostatnich latach gry w Serie A. 

Pytanie jednak czy trener Giovanni Stroppa faktycznie będzie widział Lismana w roli zawodnika skrajnie ofensywnego, który znajdzie się na pierwszej linii frontu, czy może jednak zdecyduje się korzystać z niego bardziej na skrzydle. Wtedy to Lisman będzie musiał zdecydowanie mocniej koncentrować się na grze w niskiej obronie i obsługiwaniu długimi podaniami zawodników w ataku. Raczej nie ma co liczyć na grę typowo na skrzydle w systemie, w którym występuje pozycja wahadłowego w jakże popularnym, włoskim ustawieniu 3-5-2.

Rozwiń

Jeśli jednak inwestuje się dwa miliony euro w tak w gruncie rzeczy niedoświadczonego zawodnika, trzeba po prostu wierzyć w to, że władze Venezii widzą o wiele więcej niż kibice. Przykład Filipa Marchwińskiego boleśnie uświadamia jednak, że oczekiwania, a rzeczywistość boiskowa to często dwa, kompletnie różne światy. Szczególnie w lidze, która raczej udowadnia, iż bardziej niż atak czy przebojowość liczy się solidność w defensywie, praca zespołowa oraz właściwe rozumienie taktyki. Kornel Lisman wypływa zatem na bardzo głęboką wodę. 

Rozwiń

Lisman w czołówce najdrożej sprzedanych graczy Lecha. Wystarczyły... dwa gole

Kornel Lisman swoim transferem ma szansę nawiązać do największych wyników sprzedażowych w najnowszej historii Lecha Poznań. Najprawdopodobniej będzie kosztować Venezię tyle, ile Jesper Karlstrom kosztował Udinese oraz Robert Gumny Augsburg. O milion więcej od skrzydłowego kosztowali Afonso Sousa czy Filip Marchwiński, a o dwa Kristoffer Velde, Kamil Jóźwiak oraz Dawid Kownacki. Natomiast za Tymoteusza Puchacza zapłacono ledwie 500 tysięcy więcej. 

Lisman oczywiście znajduje się poza zasięgiem cenowym takich piłkarzy jak Jan Bednarek, Michał Skóraś czy Jakub Kamiński, ale fakt, że 20-latek choćby nawiązuje ceną do tak renomowanych poprzedników mówi sam za siebie. A przypomnijmy, że młodzieżowiec rozegrał dla pierwszej drużyny Lecha Poznań w sumie 33 spotkania, notując nieprzekonujący jak na skrzydłowego wynik dwóch goli i asysty. Część kibiców zwraca jednak uwagę na to, że potencjał piłkarza jest jednak bardzo duży.

Rozwiń
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo